<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906</id><updated>2012-03-09T07:50:57.326+01:00</updated><category term='buty'/><category term='chorwacja'/><category term='barcelona'/><category term='pronacja'/><category term='jura'/><category term='Hiszpania'/><category term='nike'/><category term='ścianka'/><category term='iPod'/><category term='enduro'/><category term='kontuzja'/><category term='zima'/><category term='windsurfing'/><category term='wulkan'/><category term='bieganie'/><category term='trening'/><category term='wizzair'/><category term='dieta'/><category term='wspinaczka'/><category term='półmaraton'/><category term='narty'/><title type='text'>do przodu i w górę</title><subtitle type='html'>Blog o tym co lubię robić, a ja lubię właśnie do przodu ... biegać, pływać ...no i w górę ... się wspinać. Lepiej do przodu i w górę niż do tyłu i w dół :)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>135</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3785500501158637013</id><published>2012-03-06T23:01:00.002+01:00</published><updated>2012-03-07T08:38:22.810+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Doskonalsza ty w 25 dni</title><content type='html'>Właśnie przechodzę przyspieszoną procedurę realizacji życzeń noworocznych. Mogłabym to zatytułować "Doskonalsza Ty w 25 dni" rodem z &amp;nbsp;Naj, Pani Domu oraz innych Przyjaciółek. Nagła wolta w moich planach i świadomosc że 31 marca dotrę do hiszpańskiej doliny pełnej pięknych skał po to, żeby napierać na fajne drogi, podziałała na mnie doprawdy mobilizująco. Otóż postanowiłam w ciągu miesiąca:&lt;br /&gt;- nauczyć się znowu hiszpańskiego&lt;br /&gt;- schudnąć 3 kilo&lt;br /&gt;- podnieść swoją wytrzymałość i siłę wspinaczkową&lt;br /&gt;- poprawić swoją gibkość i elastyczność&lt;br /&gt;- przygotować się biegowo do szybkiej piątki w kontekście Pucharu Maratonu a później Ekidena&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu rozległo się głośne Ha ha ha!&lt;br /&gt;W zasadzie brzmi to jak z reklam pokątnych firemek obiecujących gruszki na wierzbie w różnych dziedzinach: &amp;nbsp;"z nami zrzucisz zbędny balast bez kłopotu w 7 dni". A jednak zauważyłam, że działanie w zasadzie na ostatnią chwilę daje mi kopa i motywację, bo już nie ma czasu żeby odkładać na później.&lt;br /&gt;No więc co robię mis amigos? Słucham na iPodzie kursu języka hiszpańskiego w 30 dni starając się chłonąć wszystkie zwroty jak gąbka. Nigdy nie wiadomo, który się może przydać na wyjeździe. Może o gotowaniu paelli...&lt;br /&gt;Słuchając hiszpańskiego biegam, bo biegać nie przestałam, pomimo wycofu z Półmaratonu (chlip!) i walczę o powrót do jakiejś sensownej prędkości tego biegania. Co ciekawe, odkąd zaliczyłam ostatnią dłuższą przerwę spowodowaną bólem pięty i łydki przestałam biegać z pomiarami czegokolwiek. Wychodzę z zegarkiem i wiem, że jeśli mam robić interwały to po prostu wg zegarka co minutę zasuwam ile fabryka dała na przemian z truchtem - jaką mam prędkość? jakie tętno? jaki dystans? nie mam pojęcia. Wezmę się za pomiary później.&lt;br /&gt;Biegając planuję sobie również menu kolejnych dni pod strasznym hasłem "Zdrowa żywność" Zupełnie jak u Krzysia Ibisza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/jyjuUHNwWD4/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jyjuUHNwWD4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/jyjuUHNwWD4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jem tłusto, nie jem słodko, wsuwam warzywka i błonnikowe "trociny", kolacje tylko białkowe, śniadania ze zdrowymi węglowodanami. No i powoli są efekty. Prawie jak u Krzysia.&lt;br /&gt;To odchudzanie to nie fanaberia czy chęć lepszego prezentowania się w stroju wspinaczkowym, lecz cel bardzo praktyczny. Poprzeciążane ścięgna w palcach na skutek ostatnich naprawdę ciężkich treningów wspinaczkowych podziękują mi, jeśli wspinając się zawieszę na nich mniejszy ciężar i może w dowód wdzięczności się nie pozrywają. Rownież szybka piątka jest bardziej realna, jesli masa biegnącej zostanie zredukowana. No i właśnie dlatego brokuły moim przyjacielem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dodatkowo, jako że już dobrze zrozumiałam, jak ważne jest rozciąganie i czym grozi jego brak, od ponad tygodnia co 2 dzień robię godzinę zegarową solidnego rozciągania wszystkiego co się &amp;nbsp;da, a w pozostałe dni rozciąganie skrócone. Taka pilna jestem.&lt;br /&gt;Tak więc praca wre, dam znać na koniec zaplanowanego okresu "dążenia do doskonałości" na ile mi wystarczyło energii i motywacji żeby zrealizować cele. Proszę trzymać kciuki za wytrwałość :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3785500501158637013?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3785500501158637013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3785500501158637013' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3785500501158637013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3785500501158637013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/03/doskonalsza-ty-w-25-dni.html' title='Doskonalsza ty w 25 dni'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3438025814970475550</id><published>2012-02-26T23:01:00.001+01:00</published><updated>2012-02-27T08:53:36.623+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>No coż, tym razem wybrałam "w górę"</title><content type='html'>Ech, plany plany. Robi się je, a potem za jednym zamachem przekreśla. Tym razem przekreślam niestety półmaraton warszawski, bo okazało się, że 5 dni po nim mogę pojechać na wyjazd wspinaczkowy do Hiszpanii. Znów do tej samej mekki wspinania jaką jest Margalef w Katalonii, ale chcę tam wrócić, bo w 2010 roku zrobiłam tam ledwie ułamek dróg wspinaczkowych. Poza tym to przepiękne miejsce.&lt;br /&gt;Na ten wyjazd czekałam w zasadzie od dnia, kiedy wróciłam z poprzedniego wspinania w Margalefie. Tym razem wszystko się składa idealnie - jedzie moja ekipa, do miejsca które jest super, przelot jest tani, wulkan póki co nie wybuchł na Islandii, no i rozpoczęcie sezonu w skałach pod koniec marca to po prostu marzenie. Trzeba sprawdzić czy warto było wylewać tyle potu i zdzierać skóry na treningach :)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście mogłabym pobiec w Warszawie, a potem polecieć w skały. Niestety biorąc pod uwagę moje niedawne problemy z nogą (okolice achillesa) i mały kilometraż ostatnio, istnieje ryzyko że te 21 km mogłoby się zakończyć jeśli nie kontuzją to przeciążeniem. Nie zamierzam znowu iść po trasie półmaratonu, raczej wolałabym w końcu cały pobiec.&amp;nbsp; W związku z tym nie chcę teraz ryzykować, jeśli mam być 5 dni później w pełnej formie do całodziennego łojenia w skałach przez tydzień.&lt;br /&gt;Jeszcze 3 dni temu można powiedzieć szykowałam się do Połówki. Zwiększałam stopniowo przebiegi po przerwie (póki co do 40 min), robiłam interwały (sobota - rozgrzewka 2 km + 6 x 2 min 5:00 / p 6 x 2 min trucht + 1 km trucht), ale moje serce każe mi wybrać tym razem opcję "w górę".&lt;br /&gt;A zatem po prostu będę sobie spokojnie trenować wracając do formy i nabierając siły oraz szybkości, po to żeby wystartować gdzieś w kwietniu, a konkretnie zaliczyć 3 starty w Pucharze Maratonu (5 km w kwietniu, 10 km w maju i 15 km w czerwcu). Oprócz tego jak się uda to Bieg Konstytucji, może Interrun Ursynów i jeszcze inne fajne biegi. To znaczy takie są przynajmniej moje plany :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3438025814970475550?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3438025814970475550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3438025814970475550' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3438025814970475550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3438025814970475550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/02/no-coz-tym-razem-wybraam-w-gore.html' title='No coż, tym razem wybrałam &quot;w górę&quot;'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2775965705136075372</id><published>2012-02-18T00:54:00.002+01:00</published><updated>2012-02-18T22:54:06.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Jak to się robi w Kalifornii?</title><content type='html'>No coż... robi się to fajnie. To znaczy fajnie się planuje udział w biegu, np. maratonie albo półmaratonie. Może w ogóle nie powinnam o tym mówić, bo czasem lepiej nie zapeszać, jak się coś planuje, ale&amp;nbsp;temat USA i mojego biegania tam wziął się ogólnie stąd, że w 2013-tym czyli za rok z kawałkiem zamierzam uczcić pewne wydarzenie wyprawą do San Francisco i okolic. Czasu będzie 2 tygodnie, więc pomyślałam że można by urozmaicić pobyt udziałem np. w półmaratonie albo nawet maratonie. Na bardzo fajnej stronie z &lt;a href="http://marathons.ahotu.com/calendar/marathon/usa/2012"&gt;Kalendarzem Maratonów w USA&lt;/a&gt; wyszukałam sobie termin czyli maj a następnie stan czyli Kalifornię i ruszyłam do surfowania po stronach poszczególnych biegów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wX7N-q3uuII/Tz7h-5l9dZI/AAAAAAAABVM/fJIjxqnYR4k/s1600/maratony+USA.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="120" src="http://1.bp.blogspot.com/-wX7N-q3uuII/Tz7h-5l9dZI/AAAAAAAABVM/fJIjxqnYR4k/s320/maratony+USA.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po godzinie czułam się jakbym każdy z nich przebiegła albo co najmniej przejechała trasę samochodem. A to za sprawą świetnych informacji na oficjalnych stronach maratonów, statystyk, wykresów pokazujących milę po mili nachylenie trasy i sprytnych filmików, dzięki którym, będąc na innym kontynencie można zapoznać się z całą trasą &amp;nbsp;maratonu. Tak jest np. w przypadku &lt;b&gt;The Avenue of the Giants Marathon,&lt;/b&gt; który nie jest wbrew pozorom maratonem dla olbrzymów, lecz biegiem w cieniu gigantycznych amerykańskich drzew (może to sekwoje... nie znam się)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/2v_Nkx8X3xM" width="420"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie &amp;nbsp;bardzo fajnie, bo prawie cały czas w cieniu, ale w sumie trochę nudno przez tyle godzin biec przez las. Przecież nie jestem jakimś oszalałym Czerwonym Kapturkiem szukającym chatki babci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;No cóż nie poddajemy się - szukamy dalej. Jest! &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.ocmarathon.com/races/oc-marathon.aspx"&gt;OC Marathon&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; niedaleko Los Angeles, któremu przyświeca szczytna idea "Inspire kids to fitness". Można nawet w ramach opłaty startowej przekazać kasę na pomoc dla dzieci. Mam nadzieję, że nie chodzi o zakup hamburgerów dla młodzieży z biedniejszych rodzin. Ze strony internetowej dowiaduję się że: "&lt;i&gt;The first mile of the Marathon course includes a breathtaking panorama of the Pacific Ocean"&lt;/i&gt; - rozmarzyłam się. &amp;nbsp;Ten maraton jest jak Krynicka dycha, bo prawie cały czas z górki. I jak głosi strona www, osoba ważąca 130 funtów czyli chyba z 65 kg spali na trasie 2612 kcal. To pociąga :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Myślę jednak że jeszcze więcej &amp;nbsp;kalorii pochłania i jeszcze lepsze widoki są na&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=GNahYef5O0k&amp;amp;feature=related"&gt;Wild Wild West Marathon&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-i8xywMLLq4k/Tz7oSUQwljI/AAAAAAAABVk/RbgHAM5cvpc/s1600/sierras+trail.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://4.bp.blogspot.com/-i8xywMLLq4k/Tz7oSUQwljI/AAAAAAAABVk/RbgHAM5cvpc/s320/sierras+trail.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z filmu widać, że może być dość górzyście, ale na pewno pięknie. Dodam że takich filmików z kolejnych mil WWW Marathon znalazłam na youtube tyle, że generalnie również poznałam wstępnie całą trasę. W moich podejrzeniach, że nie jest tam łatwo, utwierdziły mnie niestety takie oto statystyki wypisane na oficjalnej stronie maratonu:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Wild Wild West Marathon and Ultra&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" class="MsoNormalTable" style="background: white; border-collapse: collapse; mso-padding-alt: 0cm 0cm 0cm 0cm; mso-yfti-tbllook: 1184;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Overall:&amp;nbsp; 84.7&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Course Beauty: 10 -&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Course difficulty: 9+&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Appropriateness for First Timers: 1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Race Organization: 9&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;   &lt;td style="padding: 0cm 0cm 0cm 0cm; width: 221.25pt;" valign="top" width="295"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 15.05pt; margin-bottom: 6.0pt; margin-left: 0cm; margin-right: 0cm; margin-top: 6.0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;Crowds: 1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #1d2326; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 11.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 115%;"&gt;A także informacja że rekord trasy to 3:09. No to chyba jednak podziękuję.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; line-height: 115%;"&gt;A może &lt;a href="http://www.bsim.org/The_Twenty-Seventh__Presentation.htm"&gt;&lt;b&gt;Big Sur&lt;/b&gt; &lt;/a&gt;- podobno jeden z najlepszych, najbardziej znanych, określonych przez Runner's World własnie tak: "&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 115%;"&gt;&lt;i&gt;If we were told that we could run only one marathon in our lifetime, Big Sur would have to be it"&lt;/i&gt;. Bart Yasso, Runner’s World&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TtObwPzE_D4/Tz7krqrNDdI/AAAAAAAABVU/_lhAN82Tv8Y/s1600/ss21.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://3.bp.blogspot.com/-TtObwPzE_D4/Tz7krqrNDdI/AAAAAAAABVU/_lhAN82Tv8Y/s320/ss21.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 115%;"&gt;Termin w sumie pasuje - sam koniec kwietnia. Szkoda tylko, że wpisowe to 135 USD! No nic, mam trochę czasu na decyzję ile mil i czy po lesie, po górach czy brzegiem morza:) I czy w ogóle...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="EN-US" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: Calibri, sans-serif; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Calibri, sans-serif; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Calibri, sans-serif; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Calibri, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px; line-height: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Calibri, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px; line-height: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Calibri, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: 14px; line-height: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" style="background-color: white; border-collapse: collapse; color: #1d2326; font-family: Arial, Verdana, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody style="border-top-color: initial; border-top-style: none; border-top-width: initial;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td valign="top" width="295"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2775965705136075372?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2775965705136075372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2775965705136075372' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2775965705136075372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2775965705136075372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/02/jak-to-sie-robi-w-kalifornii.html' title='Jak to się robi w Kalifornii?'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wX7N-q3uuII/Tz7h-5l9dZI/AAAAAAAABVM/fJIjxqnYR4k/s72-c/maratony+USA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3549978809427134453</id><published>2012-02-05T22:41:00.002+01:00</published><updated>2012-02-05T22:46:07.786+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Pochwała rozwagi</title><content type='html'>Z piątkowego USG wynika że ścięgno piętowe w porzo, ale... "występuje nieregularny przebieg włókien mięśnia płaszczkowatego w ich części dystalnej w miejscu przejścia w ściegno Achillesa. Nie można wykluczyć przebytego naderwania" (!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-a7MjkOocDRE/Ty74l761e3I/AAAAAAAABUI/f6aBKciciP4/s1600/podudzie_tyl-opracowa%C5%82-Dr-Tomasz-Koz%C5%82owski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="294" src="http://3.bp.blogspot.com/-a7MjkOocDRE/Ty74l761e3I/AAAAAAAABUI/f6aBKciciP4/s320/podudzie_tyl-opracowa%C5%82-Dr-Tomasz-Koz%C5%82owski.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ha! &amp;nbsp;Czyli było coś jednak (podobno mogło to być naderwanie przeciążeniowe) i dobrze zrobiłam, że jak nigdy podeszłam do tematu zdroworozsądkowo i przestałam biegać. Obecnie podobno stanu zapalnego nie ma czyli zagoiło się i mogę sobie powoli zacząć wracać do treningów. Hurra!&amp;nbsp;Po raz pierwszy wyszłam z gabinetu USG z uśmiechem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Niestety nie oznacza to, że mogę zacząć łykać długie kilometry od razu - w sobotę na siłowni zrobiłam 20 min na orbitreku a chwilę potem pobiegałam 20 min na bieżni i jednak noga dała o sobie znać, czyli powrót emerytalny mnie czeka, marszobiegi i te sprawy :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3549978809427134453?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3549978809427134453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3549978809427134453' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3549978809427134453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3549978809427134453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/02/pochwaa-rozwagi.html' title='Pochwała rozwagi'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-a7MjkOocDRE/Ty74l761e3I/AAAAAAAABUI/f6aBKciciP4/s72-c/podudzie_tyl-opracowa%C5%82-Dr-Tomasz-Koz%C5%82owski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1029829358820284390</id><published>2012-01-30T19:58:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T19:58:21.238+01:00</updated><title type='text'>Zestaw zamienników</title><content type='html'>A dni i tygodnie&amp;nbsp;mijały, a biegaczka dalej nie biegała :( &amp;nbsp;Co prawda ma zamiar pobiegać już w najbliższym tygodniu - tak na próbę, ale trzeba przyznać, że przerwa była solidna. Tak dokładnie to 3 lutego na USG okaże się czy mogę biegać i szykować się do półmaratonu, ale mam nadzieję że tak, bo jest&amp;nbsp;trochę&amp;nbsp;lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wymyśliła. Od ruchu człowiek się najwyraźniej uzależnia i takie wymuszone przestoje źle robią na głowę :) U mnie więc wyglądał ostatni tydzień tak:&lt;br /&gt;pon - wspinanie&lt;br /&gt;wt - basen 875 m&lt;br /&gt;czw - wspinanie&lt;br /&gt;pt - siłownia&lt;br /&gt;niedz - basen 950 m + sanki na górkach w Falenicy (że też mi się nie chciało tam wcześniej dotrzeć - dopiero dziś odkryłam jak piękne tereny są w Falenicy. Od tej pory będę tam stałym bywalcem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xOtfmd5kdQ8/TybnHLmCx7I/AAAAAAAABUA/VooL5FlR3UE/s1600/DSC00251.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-xOtfmd5kdQ8/TybnHLmCx7I/AAAAAAAABUA/VooL5FlR3UE/s320/DSC00251.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinnam dodać jeszcze wspinanie w sobotę, ale tak naprawdę było to krótkie testowanie bardzo fajnej ścianki, którą moja koleżanka &amp;nbsp;zbudowała we własnym domu! Ponad 5 m wysokości, możliwość asekuracji na linie - pełen wypas. Ja też chcę mieć segment z wysoką ścianą bez okien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CXKU-4WbciI/TyXDctt6BkI/AAAAAAAABT4/EtwYpV_RUxI/s1600/SDC10088.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-CXKU-4WbciI/TyXDctt6BkI/AAAAAAAABT4/EtwYpV_RUxI/s320/SDC10088.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc wracając do tematu, niby są różne sporty, niby wszystko fajnie, ale tego biegania brakuje. Po pierwsze dlatego, że jest taki fajny skrzypiący śnieg i słońce, a po drugie dlatego, że w porównaniu np. z pływaniem trening biegowy nie wymaga tylu czasochłonnych czynności (dojazd do/z basenu, suszenie włosów, itp). No ale kto nie biega, ten pływa. Staram się urozmaicać sobie to pływanie trochę - na zmianę 3 style + serie na samych rękach i serie na samych nogach. Basen jednak raczej porzucę, jak już będę mogła pobrykać na świeżym powietrzu, chociaż myśl o triatlonie gdzieś tam przemknęła z tyłu głowy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1029829358820284390?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1029829358820284390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1029829358820284390' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1029829358820284390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1029829358820284390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/01/zestaw-zamiennikow.html' title='Zestaw zamienników'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xOtfmd5kdQ8/TybnHLmCx7I/AAAAAAAABUA/VooL5FlR3UE/s72-c/DSC00251.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-115444566314396264</id><published>2012-01-22T21:42:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T15:17:22.960+01:00</updated><title type='text'>W dół i to szybko czyli post "narciarski"</title><content type='html'>Właśnie dochodzę do siebie po feriach rodzinnych. Narciarstwo to pikuś, sam wyjazd z dwójką naparzających się non-stop jak małe psiaki synalków jest sportem trochę ekstremalnym, chociaż tak naprawdę było super. Ale do rzeczy...najpierw o szkoleniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-N2SGWxgbDD0/Txxt7fmhZXI/AAAAAAAABTc/VR0mDPNYUAA/s1600/SDC10043.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-N2SGWxgbDD0/Txxt7fmhZXI/AAAAAAAABTc/VR0mDPNYUAA/s320/SDC10043.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tym roku było zadanie - &lt;b&gt;nauczyć naszego 6-latka jeździć na nartach. &lt;/b&gt;Podziękowaliśmy za wyjazd z tzw. przedszkolem narciarskim w zagraniczne góry, bo jadąc z firmą organizującą taką imprezę musielibyśmy wydać w sumie ok. 11 tys. zł na tydzień ze szkoleniem i dojazdem! Odpuściliśmy też opcję nart w Polsce, bo trafienie u nas na dobre warunki śniegowe w konkretnym tygodniu zimy to loteria. Horrendalne kolejki do wyciągów, wąskie, zmuldzone stoki i "kultura" niektórych "narciarzy" to dodatkowy temat.&lt;br /&gt;No więc szukając złotego środka wybraliśmy Włochy, tanie studia z własnym żarciem oraz karnetem w cenie i mamę + tatę (czyli mnie i Wojtka) jako dwójkę debiutujących instruktorów dla naszego Tomka. Starszy, czyli Bartek, instruktora już na szczęście nie potrzebuje. Jeździliśmy z nimi na zmianę - raz jedno z nas z młodszym, a drugie ze starszym i potem na odwrót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-x9DMrT48xLg/Txx0MEUCQeI/AAAAAAAABTk/O-Ue9xs547M/s1600/SDC10004.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-x9DMrT48xLg/Txx0MEUCQeI/AAAAAAAABTk/O-Ue9xs547M/s320/SDC10004.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skrócie mogę napisać, że cel został zrealizowany - Tomek jeździ i super sobie radzi. Przed wyjazdem szukałam w sieci wskazówek, jak nauczyć malucha śmigać na nartach, więc dziś sama mogę się podzielić paroma uwagami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;b&gt;Wzór i autorytet &lt;/b&gt;- u nas za wzór robił starszy brat, którego Tomek próbuje naśladować we wszystkim, więc skoro brat jeździ to i młody chce. Naśladując Bartka mały próbował nawet skakać na nartach, co się kończyło za każdym razem glebą, ale był dzielny i nie płakał :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0GbLikWqydA/Txxo3Q4kjjI/AAAAAAAABRs/TvgCo-kVqVA/s1600/SDC10016.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-0GbLikWqydA/Txxo3Q4kjjI/AAAAAAAABRs/TvgCo-kVqVA/s320/SDC10016.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;b&gt;Odpowiedni stok &lt;/b&gt;- Bormio oraz okolice (Santa Caterina i Isolaccia) okazały się idealne dla dzieci. Wszędzie tam są ośle łączki z wyciągiem-taśmą, na których maluch po prostu staje i jedzie do góry, zanim nauczy się na orczyku. Zaraz obok są z kolei trasy niebieskie i łagodne orczyki - to drugi stopień wtajemniczenia (brawom i wiwatom nie było końca po pierwszym samodzielnym wjeździe Tomka na górę na orczyku). No i oczywiście dla małych chojraków są czerwone trasy - 6-latki nie czują strachu, przedostatniego dnia Tomek zrobił mi autentyczną awanturę, że czerwona, na którą go zabrałam, nie miała hopek i była za płaska ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1GgHg5k4ghg/Txxp9oMdk9I/AAAAAAAABSM/HL9j25Ehalc/s1600/SDC10006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-1GgHg5k4ghg/Txxp9oMdk9I/AAAAAAAABSM/HL9j25Ehalc/s320/SDC10006.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;b&gt;Kij i marchewka &lt;/b&gt;- plecak, w którym woziliśmy termos z gorącą czekoladą, wafelki, Snickersy i Knoppersy był nieodłącznym sprzętem szkoleniowym.&amp;nbsp; W chwilach zwątpienia i okrzykach "ja chcę do domu" wpychałam w dzioba Snickersa i widmo zakończenia jazdy o 13:00 odpływało w dal.&amp;nbsp; Podobnie działały frytki i 3 rundki w piłkarzyki w w barze na stoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8kAGJhaHmt4/TxxqKju8BHI/AAAAAAAABSU/ZNgVG_GJznk/s1600/SDC10011.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-8kAGJhaHmt4/TxxqKju8BHI/AAAAAAAABSU/ZNgVG_GJznk/s320/SDC10011.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;b&gt;Cross-training&lt;/b&gt; - co 1,5 godz. trzeba było zrobić Tomkowi małą przerwę, podczas której w butach narciarskich ganialiśmy się koło stoku, rzucaliśmy śnieżkami w siebie i do celu, budowaliśmy hopki i szukaliśmy śnieżnych stworków w lesie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3vIVEWr4M6g/TxxqeNrHy_I/AAAAAAAABSc/s8Ssb0In850/s1600/DSC_2668.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-3vIVEWr4M6g/TxxqeNrHy_I/AAAAAAAABSc/s8Ssb0In850/s320/DSC_2668.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;b&gt;Oczy dokoła głowy &lt;/b&gt;- 6-latki nie tylko nie czują strachu, ale też nie mają za bardzo wyobraźni. Odkąd Tomek poczuł już jak fajnie gazować na dół i to najlepiej na krechę, włosy stawały mi dęba na głowie codziennie. Wiele stoków ma z boku urwisko więc nie dość, żeby trzeba było ciągle wołać, żeby skręcał, ale też asekurować go, jadąc tak, żeby uniemożliwić wykatapultowanie się zawodnika na &lt;i&gt;off-piste&lt;/i&gt;, czyli jak mówi Bartek na "trasę pozatraśną".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-d7h0LX41MW8/Txxq8zu6G7I/AAAAAAAABSk/f9oMXOCDc-w/s1600/SDC10057.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-d7h0LX41MW8/Txxq8zu6G7I/AAAAAAAABSk/f9oMXOCDc-w/s320/SDC10057.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6.&amp;nbsp; &lt;b&gt;Tylko spokój nas uratuje &lt;/b&gt;- tak, tak, żadnych nerwów, krzyków, lamentów, jak wyrąbie głową w zaspę, spadnie z wyciągu albo nie ma siły podejść po górkę. Odkryłam w sobie nieznane pokłady cierpliwości i to naprawdę była jedyna słuszna strategia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jpWwZXzhgz0/TxxrFmiY_ZI/AAAAAAAABSs/1Xu608nMcc8/s1600/DSC_2619.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-jpWwZXzhgz0/TxxrFmiY_ZI/AAAAAAAABSs/1Xu608nMcc8/s320/DSC_2619.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;b&gt;Pogoda&lt;/b&gt; - mieliśmy farta - na 6 dni jazdy, 5 dni było w pełnym słońcu, a ostatni w padającym śniegu po puchu. Nie wiem, jak by to było z tym nauczaniem młodego, gdyby trafił się nam od początku mróz, zadymka i kopny śnieg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2ZDFQncOA2s/TxxrVa1hLRI/AAAAAAAABS0/0sj2w3sd6tk/s1600/SDC10009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://1.bp.blogspot.com/-2ZDFQncOA2s/TxxrVa1hLRI/AAAAAAAABS0/0sj2w3sd6tk/s320/SDC10009.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy tym wszystkim sama wyjeździłam się do bólu i dzięki Bartkowi, który uwielbia szeroko pojęty freeride, poznałam też trochę inne narciarstwo. Wcześniejsze wyjazdy to było zawsze techniczne przycinanie na stoku i tyczki, a w tym roku na quasi-techniczne zjazdy wyruszałam sobie jak reszta siedziała w barze, natomiast jazda z Bartkiem to był luz, próby skakania na hopkach, próby jazdy w half-pipe i radocha z wywalania się na miękkim między choinkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tpsf5HOqcW4/Txxs3D7vbKI/AAAAAAAABTM/997w0n7m47o/s1600/Zdj%25C4%2599cie0324.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-tpsf5HOqcW4/Txxs3D7vbKI/AAAAAAAABTM/997w0n7m47o/s320/Zdj%25C4%2599cie0324.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kgoa_LL5u2Y/TxxtMMhlICI/AAAAAAAABTU/6dNvhNQe_wg/s1600/Zdj%25C4%2599cie0322.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-kgoa_LL5u2Y/TxxtMMhlICI/AAAAAAAABTU/6dNvhNQe_wg/s320/Zdj%25C4%2599cie0322.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pomijając powrót do domu: 24 h jazdy non-stop (w tym 100 km na łańcuchach)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-o_4umEP1dyY/TxxsMc6CLhI/AAAAAAAABS8/9reb0zyQysc/s1600/DSC00249.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-o_4umEP1dyY/TxxsMc6CLhI/AAAAAAAABS8/9reb0zyQysc/s320/DSC00249.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;śnieg we Włoszech, korki na autostradach i deszcz z mgłą w Austrii oraz śnieżycę na katowickiej o 4-tej nad ranem, ferie po prostu &lt;i&gt;debest &lt;/i&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-115444566314396264?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/115444566314396264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=115444566314396264' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/115444566314396264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/115444566314396264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/01/w-do-i-to-szybko-czyli-post-narciarski.html' title='W dół i to szybko czyli post &quot;narciarski&quot;'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-N2SGWxgbDD0/Txxt7fmhZXI/AAAAAAAABTc/VR0mDPNYUAA/s72-c/SDC10043.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-537711057194925440</id><published>2012-01-04T22:23:00.004+01:00</published><updated>2012-01-05T21:18:39.695+01:00</updated><title type='text'>Biegacz, który nigdy nie szedł</title><content type='html'>Mowa o Haruki Murakami.&amp;nbsp; Sama nie wiem, dlaczego nie zabrałam się za książkę "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" wcześniej, ale jednocześnie cieszę się, że stało się to teraz, kiedy bieganie stanowi prawdziwą część mojego życia, a może raczej, kiedy bez biegania jest mi naprawdę źle. Tak jak na przykład ostatnio, gdy pauzuję z powodu achillesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętnik Murakamiego pochłonęłam, albo nawet wchłonęłam, bo ta książka jakoś została we mnie i odpowiedziała na różne pytania, które stawiałam sama sobie. Prostymi słowami wypowiedziała problemy, które czaiły się gdzieś z tyłu głowy, ale nie umiałam ich jasno określić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9ywvf9tMjrs/TwWgrB7PGFI/AAAAAAAABRk/wFVO8GaCVzU/s1600/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="226" src="http://4.bp.blogspot.com/-9ywvf9tMjrs/TwWgrB7PGFI/AAAAAAAABRk/wFVO8GaCVzU/s320/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest poradnik dla biegaczy i nie jest to zestawienie przebiegniętych maratonów czy treningów. To jest obraz człowieka, który stara się określić swoje miejsce w życiu, wytłumaczyć sobie, dlaczego właściwie codziennie pokonuje kilometry po biegowych ścieżkach i pogodzić z tym, że czas płynie od pewnego momentu coraz szybciej i nawet najmocniejsze treningi nie przyniosą poprawy życiówek w konfrontacji z upływającymi latami, wraz z którymi nasze ciało staje się po prostu słabsze i wolniej się regeneruje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś za coś jednak. Wraz z upływem lat przychodzi biegowa "mądrość" umiejętność planowania, ustalania priorytetów i czerpania z biegów prawdziwej przyjemności dla samego siebie. No i wewnętrzna siła, żeby pokonywać trudności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie często czytając książkę co parę kartek myślę "&lt;i&gt;O rany, to tak jak ja&lt;/i&gt;". Dlatego bardzo polubiłam Harukiego Murakami. Nawet bardziej niż po przeczytaniu kiedyś "Kawki nad morzem". I jeszcze bardziej chce mi się teraz biegać. Ale właśnie upływ czasu i bagaż biegowych doświadczeń sprawia, że widzę "widmo kontuzji" i wolę poczekać zamiast zrobić 3 treningi i załatwić ścięgno na dobre. Plany na ten rok mam jeszcze niekonkretne, ale bardzo chciałabym stanąć na starcie półmaratonu w Warszawie. Bez zdrowego achillesa nie dam rady. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Haruki nigdy nie szedł na trasie biegu, nawet w ultramaratonie, bo taką miał zasadę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-537711057194925440?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/537711057194925440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=537711057194925440' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/537711057194925440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/537711057194925440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2012/01/biegacz-ktory-nigdy-nie-szed.html' title='Biegacz, który nigdy nie szedł'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9ywvf9tMjrs/TwWgrB7PGFI/AAAAAAAABRk/wFVO8GaCVzU/s72-c/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu-bprod56440039.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-390930266090760889</id><published>2011-12-28T23:45:00.003+01:00</published><updated>2011-12-28T23:46:40.613+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>No i gdzie tu sprawiedliwość?</title><content type='html'>Mikołaj przyniósł mi pod choinkę fantastyczną książkę Murakamiego "O bieganiu..." i nowiutkiego Garmina 305! Pogoda do biegania jest genialna. I co?&lt;br /&gt;Zawieszam buty na kołku, bo nowa franca się przyplątała, a mianowicie prawdopodobnie coś z moim achillesem. Niby nie boli, ale jakoś tak trochę ściska w okolicach pięty i nad nią, więc chyba jednak coś tam się dzieje. Fakt że ostatnio, mea culpa, zaniedbałam trochę rozciąganie "po", no i może to w połączeniu z dłuższymi i szybszymi treningami dało właśnie taki efekt. &lt;br /&gt;Poczytawszy na forach i blogach (w tym znajomych - Midi, Mauser) ile się można bujać z achillesem i czym kończy się zlekceważenie pierwszych objawów, że coś jest nie halo, postanowiłam tym razem grzecznie schować buty do szafy na 10 dni (na razie) i dać nodze odpocząć.&amp;nbsp; Tym bardziej, że 14 stycznia wyjazd na narty. Trochę więc nogę rozciągam, chłodzę, smaruję Mobilatem i klnę pod nosem.&amp;nbsp; Aha i zaczynam basen - zgodnie z radą Mausera porzuciłam wstępne plany rowerowe i zostawiłam pływanie (oraz, oczywiście wspinanie). Dziś zameldowałam się o 7:50 na OSiR Polna, gdzie do znudzenia pływałam na grzbiecie na zmianę z kraulem na samych rękach :(&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Do lekarza jednak jeszcze nie idę - popróbuję sama z tego wyjść i bardzo proszę o trzymanie kciuków, żeby się udało :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-390930266090760889?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/390930266090760889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=390930266090760889' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/390930266090760889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/390930266090760889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/no-i-gdzie-tu-sprawiedliwosc.html' title='No i gdzie tu sprawiedliwość?'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-9110015907718214195</id><published>2011-12-26T16:30:00.001+01:00</published><updated>2011-12-26T20:03:45.171+01:00</updated><title type='text'>BIEG NA CZUJA - relacja, wyniki</title><content type='html'>No i po &lt;b&gt;Biegu na Czuja&lt;/b&gt;. I-szym Biegu na Czuja :) Gratulacje i podziękowania dla wszystkich zawodników i wspierających gości! Szczególnie za to, że nie zraziła ich ani nędzna pogoda ani poświąteczne rozleniwienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcąc zamieścić małą relację zacznę od godz. 9:30 rano. Tym razem serwisy meteo były precyzyjne i kiedy wyjrzałam przez okno obawiając się, że będzie padać.. padało. Do dźwięków deszczu za oknem wkrótce dołączyły dźwięki sms-ów z wiadomością, że dwie z zapisanych na bieg zawodniczek nie przybędą. Wierzyłam jednak, że pozostała twarda czwórka nie zawiedzie i nie pomyliłam się :)&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Po podaniu deklarowanego czasu, w jakim przebiegną 5 km, na starcie ustawili się: &lt;b&gt;Emilia, &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Hania, &lt;/b&gt;&lt;b&gt;Asia, &lt;/b&gt;która wpadła na bieg prawie w ostatniej chwili, bo dziś miała Dzień Mylenia Trasy i &lt;b&gt;Wojtek&lt;/b&gt;. Jak widać, na linii startu tłoku nie było, dzięki czemu zawodnicy uniknęli tratowania się na pierwszym zakręcie, a czas brutto mógł wreszcie być równy czasowi netto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-v4pfXAHO63g/TviO0qi9nGI/AAAAAAAABQ0/TALmY_BOzwU/s1600/start.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-v4pfXAHO63g/TviO0qi9nGI/AAAAAAAABQ0/TALmY_BOzwU/s320/start.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na sygnał dany przez Bartka wszyscy dziarsko ruszyli w stronę lasu. Trochę martwiliśmy się, czy się nie zgubią, chociaż wcześniej udało się nam poprzyklejać na drzewach strzałki kierunkowe wzdłuż całej trasy. &lt;br /&gt;Pierwsza linię mety przecięła Hanka osiągając bardzo dobry czas w wietrznym i błotnistym lesie (24:18). Tym razem jednak nie o to chodziło, kto pierwszy będzie na mecie. Chodziło o czuja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OEMNLbwIDq0/TviPAFGf3aI/AAAAAAAABRA/a_vmHCPyzes/s1600/Hania_meta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://1.bp.blogspot.com/-OEMNLbwIDq0/TviPAFGf3aI/AAAAAAAABRA/a_vmHCPyzes/s320/Hania_meta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ten spacerowy krok to tylko pozory :)&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Sześć minut później na ostatniej prostej ukazały się sylwetki Wojtka i Emilii, którzy jak się zdawało, celowali w podobne tempo biegu. Prawie jednocześnie wbiegli na metę z czasem 30:46 i 30:47.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-lTp_f3dF1CE/TviPQdYOZRI/AAAAAAAABRM/1EdElKgyfIM/s1600/Emi%2526Wojtek_meta2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/-lTp_f3dF1CE/TviPQdYOZRI/AAAAAAAABRM/1EdElKgyfIM/s320/Emi%2526Wojtek_meta2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Wypatrywaliśmy Aśki. Wypatrywaliśmy, wypatrywaliśmy ... i nic. Uznaliśmy, że albo zadeklarowała czas na 5 km w okolicach 60 min. :) albo się po prostu zgubiła, więc po kolei wyruszały do lasu poszczególne osoby na poszukiwania, ale na próżno. W końcu wzięłam rower Bartka (kolana pod brodą, bo koła 20 cali i kapeć na tylnej oponie) i popędziłam szukać Asi. Musiałam chyba wyglądać jak pani, która ukradła jakiemuś dziecku rowerek i teraz próbuje na nim zwiać przez las. W końcu dostałam info, że po 1 godzinie i 15 minutach Asia aka Ironwoman osiągnęła linię mety. Okazało się że naprawdę miała Dzień Mylenia Trasy i zamiast wedle strzałek pobiegła za jakimś postronnym biegaczem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QHcCY8W0x4I/TviPeBjE95I/AAAAAAAABRY/KvwM7gqRUHs/s1600/Asia_meta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-QHcCY8W0x4I/TviPeBjE95I/AAAAAAAABRY/KvwM7gqRUHs/s320/Asia_meta.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bardzo się ucieszyliśmy, że jednak się odnalazła, bo wszystkim było już naprawdę zimno.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Przyszedł wreszcie czas na ogłoszenie zwycięzcy i wręczenie dyplomów oraz nagrody.&lt;br /&gt;I tak, &lt;b&gt;I-szy Bieg na Czuja wygrała Hania, &lt;/b&gt;która pomyliła się w swoim szacowanym wyniku (25:00) tylko o 42 sekundy, czyli jak widać bieganie na czuja naprawdę nieźle jej wychodzi! Hip hip hurra dla Hani! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne miejsca zajęli:&lt;br /&gt;Emilia - 47 sek pomyłki, a więc można powiedzieć, że podium było również w jej zasięgu,&lt;br /&gt;Wojtek - 2 min. 8 sek. pomyłki&lt;br /&gt;Aśka - (nie wiem, czy można tu mówić o pomyłce, ale przez pościg za biegaczem X rozminęła się z deklarowanym czasem o 45 min! :-D &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec puściliśmy wszystkich z dyplomami i torbami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-W5Rj987CDF8/TviOf9TTvII/AAAAAAAABQo/BOmMRX53BYI/s1600/torba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-W5Rj987CDF8/TviOf9TTvII/AAAAAAAABQo/BOmMRX53BYI/s320/torba.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się zorganizować II-gi Bieg na Czuja, tym razem w większym gronie i przy lepszej pogodzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-9110015907718214195?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/9110015907718214195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=9110015907718214195' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/9110015907718214195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/9110015907718214195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/bieg-na-czuja-relacja-wyniki.html' title='BIEG NA CZUJA - relacja, wyniki'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-v4pfXAHO63g/TviO0qi9nGI/AAAAAAAABQ0/TALmY_BOzwU/s72-c/start.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1825809430123862556</id><published>2011-12-25T10:49:00.004+01:00</published><updated>2011-12-25T20:30:45.994+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>"Bieg na czuja" - referendum</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;UWAGA!!!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: lime;"&gt;&lt;b&gt;BIEG NA CZUJA - &lt;span style="color: black;"&gt;czyli zapowiadana na poniedziałek zabawa biegowa na Kabatach już coraz bliżej, bo&lt;/span&gt; już jutro o 11:00.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;Jedno co mnie martwi to pogoda, bo niektóre serwisy meteo pokazują na jutro deszcz i wiatr.&amp;nbsp; Inne tylko zachmurzenie czyli na dwoje babka wróżyła. Będzie padać albo nie będzie :)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.accuweather.com/en-us/pl/masovian/warsaw/hourly48.aspx"&gt;Accuweather&lt;/a&gt;&amp;nbsp; - tu deszcz&lt;br /&gt;&lt;a href="http://polish.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=zmw:00000.1.12375&amp;amp;hourly=1&amp;amp;yday=359&amp;amp;weekday=Poniedzia%C5%82ek"&gt;Wunderground&lt;/a&gt;&amp;nbsp; - i tu deszcz &lt;br /&gt;W Weatheronline, wygląda to trochę bardziej optymistycznie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wFCvtDIxUBI/TvZSv_F1BDI/AAAAAAAABQQ/kNsqR9BF1Sk/s1600/pogoda+26.12.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://1.bp.blogspot.com/-wFCvtDIxUBI/TvZSv_F1BDI/AAAAAAAABQQ/kNsqR9BF1Sk/s320/pogoda+26.12.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pytanie brzmi więc, ile osób spośród zgłoszonych przyjdzie nawet, jeśli będzie padać? Dziś idziemy z Wojtkiem sprawdzić trasę w lesie więc dam też znać po południu, w jakim jest stanie. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;My będziemy tam na pewno niezależnie od pogody, ale jak reszta zawodników? Nie poddajemy się i jesteśmy twardzi, czy przekładamy imprezę na inny termin np. 7 stycznia 2012?&amp;nbsp; Albo można też przenieść na &lt;a href="http://biegi.waw.pl/mapka_gpw_siekierki.jpg"&gt;Trasę Siekierkowską,&lt;/a&gt; gdzie się biegnie po kostce. Piszcie szczerze :)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek jeszcze raz informacje organizacyjne i mapka:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Data: &lt;/b&gt;26 grudnia 2011&amp;nbsp; godz. 11:00&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dystans: &lt;/b&gt;5 km&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Miejsce biegu: &lt;/b&gt;Las Kabacki (przy linii startu na Grand Prix W-wy czyli za Tesco).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-db2IOxpuzUg/TvbwKlOusDI/AAAAAAAABQc/hibW0kNCU_g/s1600/kabaty_new_5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="314" src="http://2.bp.blogspot.com/-db2IOxpuzUg/TvbwKlOusDI/AAAAAAAABQc/hibW0kNCU_g/s320/kabaty_new_5.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;No i zasada główna Biegu:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Każdy uczestnik przed biegiem dostaje karteczkę, na której zapisuje imię i nazwisko oraz &lt;b&gt;DEKLAROWANY CZAS, W JAKIM MYŚLI, ŻE PRZEBIEGNIE 5 KM&lt;/b&gt;&amp;nbsp; :)&amp;nbsp; Wygrywa ten kto się najmniej pomyli w typowaniu własnego tempa. &lt;br /&gt;Przewidziana Nagroda Główna i drobna nagroda dla każdego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Z OSTATNIEJ CHWILI! - JESTEŚMY TWARDZI, BIEGNIEMY, MIEJSCE I TERMIN AKTUALNY. DO ZOBACZENIA JUTRO! :)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1825809430123862556?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1825809430123862556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1825809430123862556' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1825809430123862556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1825809430123862556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/bieg-na-czuja-referendum.html' title='&quot;Bieg na czuja&quot; - referendum'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wFCvtDIxUBI/TvZSv_F1BDI/AAAAAAAABQQ/kNsqR9BF1Sk/s72-c/pogoda+26.12.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3327075131668314955</id><published>2011-12-18T22:39:00.001+01:00</published><updated>2011-12-18T23:31:32.627+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Lubię zimę</title><content type='html'>Hu hu ha, kto by nie lubił takiej zimy, jeśli musi siedzieć w mieście, jeździć samochodem i jeszcze czasem sobie konkretnie pobiegać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem co prawda, że dzieci są sytuacją wyraźnie zniesmaczone, a może raczej zaniepokojone - słyszę to codziennie. Faktycznie, będąc dzieckiem też uważałam, że zima bez śniegu to lipa (ale takich lipnych zim kiedyś nie było). No w każdym razie ja dzieckiem już nie jestem, więc wszystkie 3 treningi w tym tygodniu wykonałam z czystym zadowoleniem i komfortowo. No może z wyjątkiem dzisiejszego, ale o tym za chwilkę.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień zaplanowałam zgodnie z utartym schematem: wtorek interwały, piątek tempo narastające, niedziela wybieganie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We &lt;b&gt;wtorek &lt;/b&gt;udało się wybiec z domu o 7:30, dzięki czemu już nie było ciemno, ale jeszcze szron się skrzył we wschodzącym słońcu - pięknie. Jakieś 3 km rozgrzewki i 10 x 1 min w okolicach 4:55-5:00.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;b&gt;piątek &lt;/b&gt;z kolei wymyśliłam BNP - najpierw miało być to 45 min podzielone na 3 piętnastki, ale w końcu przy ostatniej najszybszej części zabrakło mi już pary w nogach i miała 10 min zamiast 15 min. Tak czy siak, było nieźle - gdzieś z tyłu głowy aż mi się czai po całym tym pechowym roku obawa, że jak to? nie boli? nie zatyka astma? coś to podejrzane :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a na &lt;b&gt;niedzielę&lt;/b&gt; zaplanowałam około 13 km na spokojnie. Przez okno o 8:00 rano zanotowałam, że nie pada i nie ma szronu, więc ubrana w Icebreakera 150, t-shirt techniczny i bluzę Nike Dri-fit oraz... o zgrozo - buffa jako opaskę na głowę, udałam się w stronę Mostu Siekierkowskiego. Samochód został niedaleko, a ja ruszyłam przed siebie i szybko się zorientowałam, że była to najgłupsza trasa, jaką mogłam na dziś wybrać, ponieważ zdmuchiwało mnie z Mostu, a właściwie pchało do tyłu, gdyż na rozgrzewkę obrałam kierunek &lt;i&gt;wmordewind&lt;/i&gt;. Jakoś tak mam jednak, że mówię sobie, "dobra jakoś to będzie" więc nie zawróciłam, tylko walczyłam z wiatrem dalej. Wszyscy aktywiści (czyli aktywni w niedzielny poranek biegacze i rowerzyści) byli zakutani w kominiarki na twarz albo kaptury, a ja z włoskiem rozwianym orałam pod wiatr marząc, żeby dobiec do nawrotu, po którym będzie fajnie, bo będzie mnie pchało do przodu zamiast do tyłu.&lt;br /&gt;Niestety po nawrocie okazało się, że biegnie się owszem łatwiej, ale wieje w lekko spocone plecy i w gołą głowę. W myślach robiłam więc spis inwentaryzacyjny podręcznej apteczki zastanawiając się, czy mam w domu specyfiki na przeziębienie. W efekcie 11-ty kilometr przez Most pokonałam w tempie ok. 5:00 bo po prostu chciałam się stamtąd jak najszybciej zawinąć. Skończyło się na 12,3 km łącznie i z ulgą dopadłam ciepłego samochodu :) Mimo wszystko było bardzo fajnie i dobrze mi się biegło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszły tydzień zapowiada się też nieźle. Chcę się raz wybrać do Lasu Kabackiego sprawdzić trasę pod Bieg Wyczuj Tempo czy też Bieg na Czuja :)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Op4dRzq1XvI/Tu5pqR9mtBI/AAAAAAAABQE/MIImkz9XTdk/s1600/czasem+biegam.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://4.bp.blogspot.com/-Op4dRzq1XvI/Tu5pqR9mtBI/AAAAAAAABQE/MIImkz9XTdk/s320/czasem+biegam.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji już jestem umówiona na wigilijny biegowy poranek. No i 24 grudnia, pod choinką razem z Wojtkiem znajdziemy... Garmina 305, który sama tam zresztą położę jako Pani Mikołajowa, ho ho ho ho!&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. zapisałam się jednak na Półmaraton Warszawski :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3327075131668314955?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3327075131668314955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3327075131668314955' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3327075131668314955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3327075131668314955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/lubie-zime.html' title='Lubię zimę'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Op4dRzq1XvI/Tu5pqR9mtBI/AAAAAAAABQE/MIImkz9XTdk/s72-c/czasem+biegam.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6465900369349996536</id><published>2011-12-12T12:36:00.009+01:00</published><updated>2012-02-14T22:26:01.730+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Bieg "WYCZUJ TEMPO" - lista startowa :)</title><content type='html'>&lt;b&gt;Aloha!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na prawdziwy bieg przystało, przydałoby się mieć prawdziwą listę startową, żeby było wiadomo, ile osób ma ochotę pobiec i ile nagród-niespodzianek mamy przygotować ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim się wpiszecie, wielka prośba - przynieście (kto ma) indywidualne termosy z herbatą i innymi ciepłymi napojami, bo  nie dysponujemy kotłem na uwarzenie większej ilości napoju. Tzw. przekąski energetyczne uzupełniające stracone zapasy sił zapewniamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Start planujemy na okrągłą godzinę &lt;b&gt;11:00, &lt;/b&gt;więc przydałoby się być wcześniej w celach rozgrzewki, itd.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Kto chętny na bieg, niech się dopisuje w komentarzach, a ja przeniosę nazwiska na poniższą listę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;LISTA STARTOWA: &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ewa Siwoń&lt;br /&gt;2. Wojtek Siwoń&lt;br /&gt;3. Hania Walenta&lt;br /&gt;4. Staszek Walenta&lt;br /&gt;5. Kasia Wolska&lt;br /&gt;6. Emilia Przybył&lt;br /&gt;7. Joanna Mostowska&lt;br /&gt;8. Jakub Karp&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;PS.&amp;nbsp; Uwaga! Szukamy też fajnego hasła związanego z biegiem "Wyczuj Tempo" - licząc na waszą wenę twórczą i dobre pomysły!&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6465900369349996536?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6465900369349996536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6465900369349996536' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6465900369349996536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6465900369349996536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/bieg-wyczuj-tempo-lista-startowa.html' title='Bieg &quot;WYCZUJ TEMPO&quot; - lista startowa :)'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5192159743141386214</id><published>2011-12-04T22:43:00.001+01:00</published><updated>2011-12-07T21:19:56.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Wyczuj tempo!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Moi drodzy!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozglądając się za poświątecznymi krótkimi biegami organizowanymi w Warszawie stwierdziłam ...ich brak. Przyznam szczerze, że szukaliśmy z Wojtkiem jakiejś miłej piątki, która wniosła by trochę adrenaliny do ciała&amp;nbsp; zasiedziałego przy świątecznym stole i podświadomie domagającego się "wyprowadzenia na spacer". OK, a więc skoro nie ma, to sami sobie taki bieg zrobimy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2VsvNF8k1cg/Ttufi_dsxxI/AAAAAAAABPs/F2KCoP1IIZ4/s1600/santa_images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-2VsvNF8k1cg/Ttufi_dsxxI/AAAAAAAABPs/F2KCoP1IIZ4/s1600/santa_images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Niniejszym ogłaszam zatem, że organizujemy towarzyski bieg poświąteczny pod hasłem &lt;b style="color: lime;"&gt;WYCZUJ TEMPO!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, żeby formalnościom stało się zadość poniżej przedstawiamy sklecony naprędce BWR czyli Bardzo Ważny Regulamin ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Data: &lt;/b&gt;26 grudnia 2011&amp;nbsp; godz. 11:00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Miejsce biegu: &lt;/b&gt;Las Kabacki (wstępnie przy linii startu na GP W-wy czyli za Tesco)*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*w razie zasp i śniegu po pas (czy ktoś w to wierzy?) możemy przenieść bieg np. na Trasę Siekierkowską (tam gdzie było też jedno GP)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dystans: &lt;/b&gt;5 km&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;No i zasada główna Biegu:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;1. Każdy uczestnik przed biegiem dostaje karteczkę, na której zapisuje imię i nazwisko oraz &lt;b&gt;DEKLAROWANY CZAS, W JAKIM MYŚLI, ŻE PRZEBIEGNIE 5 KM&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Karteczki wrzucamy do urny ;-) a pulsometry i stopery do depozytu, haha (tak, tak, nie ma podglądania!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Na mecie będzie mierzony czas stoperem (chipy nie są przewidziane, co najwyżej chipsy) i porównywany z czasem deklarowanym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Zwycięzcą zostaje osoba, która przybiegnie w czasie najbardziej zbliżonym do deklarowanego, ale przewidujemy coś miłego dla każdego :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktujemy wszystko z lekkim przymrużeniem oka, nie chodzi o setne i dziesiąte sekund. Zastanawiam się, jak by tu sensownie mierzyć czas na mecie - na razie do dyspozycji mam jednego człowieka niebiegnącego + stoper. Może jakieś pomysły, oferty, ludzie do pomocy? &lt;br /&gt;Może puszczać wszystkich nie jednocześnie, ale co chwilę i każdy sobie sam włączy swój stoper/pulsometr (oznaczony np. numerem startowym) odda "stoperowemu" a potem w momencie przekraczania mety dostanie do ręki w celu własnoręcznego zastopowania. Czekam na pomysły i info czy ktoś w ogóle będzie w W-wie w tym czasie i jest zainteresowany taką zabawą :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cDsVqcMWdLI/TtufqHUP_6I/AAAAAAAABP0/u0h_aVJzMyk/s1600/article-2719.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-cDsVqcMWdLI/TtufqHUP_6I/AAAAAAAABP0/u0h_aVJzMyk/s1600/article-2719.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;ZAPRASZAMY!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inicjator: etrampki.pl feat. Ewa i Wojtek &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sponsor medialny: blog "do-przodu-i-w-gore" ;-)&lt;br /&gt;Sponsor bardziej konkretny: HRmax.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5192159743141386214?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5192159743141386214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5192159743141386214' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5192159743141386214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5192159743141386214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/12/wyczuj-tempo.html' title='Wyczuj tempo!'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2VsvNF8k1cg/Ttufi_dsxxI/AAAAAAAABPs/F2KCoP1IIZ4/s72-c/santa_images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5016885123975634813</id><published>2011-11-25T19:44:00.001+01:00</published><updated>2011-11-25T19:48:49.144+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Poranek z hipergrawitacją - wieczór  z wielką piłką</title><content type='html'>Dziś &lt;b&gt;Dzień Misia &lt;/b&gt;- co prawda pluszowego, ale myślę, że może to być dobra okazja, żeby złożyć wyrazy uznania wszystkim misiowym mamom, w tym na przykład koalom, które muszą wspinać się po drzewach ze słodkim ciężarem na plecach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-i1pNpSiw3_o/Ts_UbRn1JtI/AAAAAAAABPE/zWVLFop4PSM/s1600/koala.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-i1pNpSiw3_o/Ts_UbRn1JtI/AAAAAAAABPE/zWVLFop4PSM/s320/koala.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiałam to dobitnie po dzisiejszym wspinaczkowym treningu na "koalę", podczas którego dostałam przyjemny "paseczek" o wadze 5 kg i ubrawszy go musiałam robić przez prawie godzinę różne wygibasy na bulderze czyli niskiej, ale przewieszonej ściance.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki trening hipergrawitacyjny ma podobno głęboki sens przy rozwijaniu siły (pozostaje mi w to wierzyć:)), no bo łatwo sobie wyobrazić jak lekko jest, gdy już się człowiek tego balastu pozbędzie. Jednak podczas wspinaczki z obciążeniem dostają mocno wszystkie stawy, plecy, palce i delikwent (czyli ja) na koniec wytacza się ze ścianki z potem na czole. Tak, tak mamy koale nie mają lekko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O 14-tej czułam się tak wypluta, że zaczęłam żałować, że warsztaty Ergo ze stabilizacji nie są jutro. Zapisałam się na nie, a teraz czułam, że nie mam na nic siły. Na szczęście udało się jakoś zregenerować i dotrzeć na wieczór z wielką piłką oraz innymi gadżetami.&amp;nbsp; Wiedziałam od Hanki (która też była na warsztatach), że prowadzący czyli Agnieszka i Jarek dają w kość, a jednocześnie są bardzo dobrzy merytorycznie. Swoje przygody ze stabilizacją zaczęłam po kontuzji więzadła bocznego i stwierdziłam, że fajnie by było rozwinąć się w tym temacie robiąc nowe ćwiczenia pod okiem fachowców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warsztaty były w małych grupach i trwały godzinę, podczas której zaliczaliśmy różne stacje: wielkie piłki, berety, bosu i równoważnię.&lt;br /&gt;Dla mnie najtrudniejsze okazało się leżenie z nogami na piłce, biodrami w górze i podnoszenie w górę jednej nogi oraz dwóch rąk jednocześnie (spróbujcie koniecznie! :-D):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SrGWpoGozK0/Ts_fkS7VYPI/AAAAAAAABPM/RYceGII4FK4/s1600/IMGP2327.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-SrGWpoGozK0/Ts_fkS7VYPI/AAAAAAAABPM/RYceGII4FK4/s320/IMGP2327.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie w rankingu pod względem masakryczności były ćwiczenia wymagające stabilizacji bocznej (oj, jak wyszedł jej brak!). Też na piłce i też podnoszenie nogi, ale bokiem. Trenerka Agnieszka robiła to z wdziękiem i tak naturalnie, jakby w życiu większość czynności wykonywała leżąc na piłce bokiem. Jednak po prezentacji, gdy się za to zabrałam okazało się że to wcale nie jest łatwe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5XDdXXRgHGM/Ts_fulldlAI/AAAAAAAABPU/XY30uUty2rw/s1600/IMGP2341.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-5XDdXXRgHGM/Ts_fulldlAI/AAAAAAAABPU/XY30uUty2rw/s320/IMGP2341.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tu akurat na piłce jakaś dobrze ustabilizowana bocznie kursantka :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Nowe więc zadanie: ĆWICZYMY STABILIZACJĘ BOCZNĄ czyli cały gorset mięśniowy wokół pasa i bioder.&amp;nbsp; Ku własnemu zdziwieniu nieźle poszło mi na "pół-piłce" czyli Bosu.&amp;nbsp; Chyba dzięki robieniu podobnych ćwiczeń właśnie po kontuzji kolana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie warsztaty uważam za bardzo udane. Stabilizacja to coś, czego kiedyś kompletnie nie doceniałam i dopiero jakiś czas temu okazało się, że jest ważny element sukcesu zarówno w bieganiu, we wspinaniu jak i na przykład jeździe na nartach. Alpejczycy przed sezonem ćwiczą podobno tak, że robią salta z lądowaniem na piłce rehabilitacyjnej - patrząc na to co wyczynia na stoku Bode Miller (USA) jestem w stanie w to uwierzyć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Pozdrowienia dla Hani i Mausera, z którymi miałam przyjemność ćwiczyć na warsztatach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fot. Ergo-Centrum Biegowe&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5016885123975634813?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5016885123975634813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5016885123975634813' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5016885123975634813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5016885123975634813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/poranek-z-hipergrawitacja-wieczor-z.html' title='Poranek z hipergrawitacją - wieczór  z wielką piłką'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-i1pNpSiw3_o/Ts_UbRn1JtI/AAAAAAAABPE/zWVLFop4PSM/s72-c/koala.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8159948889977190496</id><published>2011-11-22T23:29:00.002+01:00</published><updated>2011-11-22T23:32:38.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Wokół się dzieje</title><content type='html'>&lt;b&gt;Wokół trwa okres roztrenowania &lt;/b&gt;... z tego wszystkiego i ja dziś nie poszłam na trening :) Tak naprawdę to trochę mi się nie chciało, a trochę byłam po prostu zawalona robotą i &lt;i&gt;excuse&lt;/i&gt; znakomity się znalazł. Na swoje usprawiedliwienie mam 3 treningi w zeszłym tygodniu, w tym 12 km w 1:06 h zrobione w sobotę. Motywacji dodała mi wtedy mająca nastąpić za parę godzin grecka uczta u znajomych. I tak to udało się spalić 680 kcal, więc pewien zapas na ucztę był, jak się okazało bardzo potrzebny, bo i grillowana feta wjechała na stół i sałatka, potem rożki z ciasta filo i musaka, a na koniec ulepiaste, greckie słodycze, uff&amp;nbsp; ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli o mnie chodzi to świetne roztrenowanie zaliczyłam od połowy sierpnia do połowy września (po kontuzji), więc uważam, że nie mam co chować butów do szafy - co najwyżej po to, żeby je zamienić na bardziej zimowe. Z drugiej strony po kiego, skoro zima w tym roku jeszcze nie zaskoczyła drogowców, a nawet w przyszłym tygodniu szykuje się ocieplenie. Dzięki tym łagodnym okolicznościom przyrody można biegać w cienkich ciuchach i bez przemoczonych nóg, chociaż chrupiący pod nogami śnieg i biały, puszysty las ma swój niepowtarzalny urok, na który troszkę czekam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wokół trwa okres planowania startów&lt;/b&gt; ... poczytałam blogi i ogarnęła mnie panika, że jeszcze nic nie zaplanowałam ani na nic się nie zapisałam :) Maratonu raczej nie będzie, ale kusi mnie Warszawska Połówka przemaszerobiegnięta przeze mnie w marcu (&lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011_03_01_archive.html"&gt;ja wiosna, ja wiosna&lt;/a&gt;). Chyba wypadałoby pokonać wreszcie tę trasę w trochę lepszym stylu niż spacerując w różowej kiecce i rozdając promienne uśmiechy kibicom. Z drugiej strony&amp;nbsp; muszę to dobrze przemyśleć, bo po sobotnich 12 km mięśnie goleniowo-kulszowe znowu coś się odezwały z lekkim bólem, co nie występuje u mnie np. przy 10 km. Muszę zrobić powtórkę niedługo i zobaczyć, czy znów boli. Jeśli tak, to jestem skazana na dyszki i piątki :(&amp;nbsp; a tych będzie w 2012 zapewne w bród, więc nie ma co się spieszyć z zapisem. O maratonie na razie nie myślę - pomyślę, jesli faktycznie przebiegnę połówkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wokół trwa okres wyjazdów &lt;/b&gt;wspinaczy w ciepłe rejony - Turcja, Słowenia, Hiszpania. Wspinaczy, którzy mają czas i kasę i mogą się wyrwać na 1-2 tyg. Marzy mi się taki wyjazd, ale póki co jestem skazana na sztuczną ściankę. Plus jest taki, że mój instruktor pogonił mnie do ćwiczenia siły i może dzięki temu zyskam przez zimę&amp;nbsp; moc wielką, a wiosną w skałach zawstydzę Turbodymomena albo nawet samą skałę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Byłabym zapomniała - jeden start mam zaplanowany - to Ekiden 2012!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8159948889977190496?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8159948889977190496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8159948889977190496' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8159948889977190496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8159948889977190496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/woko-sie-dzieje.html' title='Wokół się dzieje'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5749072268971926321</id><published>2011-11-14T21:48:00.003+01:00</published><updated>2011-11-14T22:11:41.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jura'/><title type='text'>Sezon wspinaczkowy zamknięty...w migawce obiektywu</title><content type='html'>Na blog "do przodu i w górę" dotarły właśnie fotki z ostatniego, opisanego niedawno, wypadu na Jurę. Kolejność zdarzeń w miarę chronologiczna, &lt;span class="st"&gt;wszelkie podobieństwo bohaterów do osób rzeczywistych jest zupełnie zamierzone i nieprzypadkowe&lt;/span&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uDgKJlDTUfw/TsAqn8ZRE2I/AAAAAAAABNM/LY-I9TOcicU/s1600/GOPR0466.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-uDgKJlDTUfw/TsAqn8ZRE2I/AAAAAAAABNM/LY-I9TOcicU/s320/GOPR0466.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A to Polska właśnie!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ehcRAjfKlxk/TsAqj4p9i4I/AAAAAAAABM8/sJ8qY_s586A/s1600/GOPR0460.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-ehcRAjfKlxk/TsAqj4p9i4I/AAAAAAAABM8/sJ8qY_s586A/s320/GOPR0460.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Baby przodem - w drodze do skałek&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-c5GKUU39UAY/TsAqmaQwKDI/AAAAAAAABNE/VClMMtJsglc/s1600/GOPR0465.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-c5GKUU39UAY/TsAqmaQwKDI/AAAAAAAABNE/VClMMtJsglc/s320/GOPR0465.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rzut oka z góry&amp;nbsp; na majdan na dole&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Aa9H_AvNY6g/TsGA8Cr3zVI/AAAAAAAABO0/k3Nllmg935I/s1600/IMG_2268.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Aa9H_AvNY6g/TsGA8Cr3zVI/AAAAAAAABO0/k3Nllmg935I/s320/IMG_2268.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Emocjonalna interakcja na linii człowiek - kamień&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tbVqaaNFMKo/TsGD5xKyGmI/AAAAAAAABO8/MA7Qaq3O4W0/s1600/IMG_2354.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-tbVqaaNFMKo/TsGD5xKyGmI/AAAAAAAABO8/MA7Qaq3O4W0/s320/IMG_2354.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A jednak bluza biegowa firmy N. naprawdę ma właściwości odblaskowe &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XWYYI4sR7vQ/TsAqv2cFmII/AAAAAAAABNs/TajXzG8C6o8/s1600/IMG_2363.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-XWYYI4sR7vQ/TsAqv2cFmII/AAAAAAAABNs/TajXzG8C6o8/s320/IMG_2363.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;3 głodne dzioby i XL-ka prosto z pieca u Włocha&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kLTP_1rsj74/TsAqxvdfbaI/AAAAAAAABN0/fA8IRuV7fFo/s1600/IMG_2364.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://4.bp.blogspot.com/-kLTP_1rsj74/TsAqxvdfbaI/AAAAAAAABN0/fA8IRuV7fFo/s320/IMG_2364.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jajo to power - treściwe śniadanko na 10 jaj, 1 patelnię i 3 widelce&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-C9mOTHb1nHw/TsAq0loMjMI/AAAAAAAABN8/5dL5H9zsPy8/s1600/IMG_2376.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-C9mOTHb1nHw/TsAq0loMjMI/AAAAAAAABN8/5dL5H9zsPy8/s320/IMG_2376.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wybieramy drogę czyli ...co by tu załoić &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OlKy0mz1odU/TsAq3ZiX29I/AAAAAAAABOE/cHuQzNlRYNQ/s1600/IMG_2383.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-OlKy0mz1odU/TsAq3ZiX29I/AAAAAAAABOE/cHuQzNlRYNQ/s320/IMG_2383.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mła i piękne jesienne drzewo w tle&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vjRo_rNGncA/TsAq8bbv2wI/AAAAAAAABOU/9sf47OLnTQ4/s1600/IMG_2396.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-vjRo_rNGncA/TsAq8bbv2wI/AAAAAAAABOU/9sf47OLnTQ4/s320/IMG_2396.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W razie czego chwytne mogą być nie tylko cztery kończyny&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AALNv3tGTKQ/TsAq_o3-0jI/AAAAAAAABOc/XTX2X3nqCK8/s1600/IMG_2413.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-AALNv3tGTKQ/TsAq_o3-0jI/AAAAAAAABOc/XTX2X3nqCK8/s320/IMG_2413.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Rogaty obiekt latający &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7sHaFykMy1E/TsArBRsNbaI/AAAAAAAABOk/WSPk4KYZKo8/s1600/IMG_2458.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-7sHaFykMy1E/TsArBRsNbaI/AAAAAAAABOk/WSPk4KYZKo8/s320/IMG_2458.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pod "Biblioteką" - na której nie ma za dużo do czytania&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ejEDpcT3lC4/TsArCTFX69I/AAAAAAAABOs/MVKCkaLbcEA/s1600/IMG_2488.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-ejEDpcT3lC4/TsArCTFX69I/AAAAAAAABOs/MVKCkaLbcEA/s320/IMG_2488.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Po godz. 16:00. Czas kończyć  i zwijać się do chaty, bo widoczność trochę słaba :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Foty: Wojo&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5749072268971926321?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5749072268971926321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5749072268971926321' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5749072268971926321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5749072268971926321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/sezon-wspinaczkowy-zamknietyw-migawce.html' title='Sezon wspinaczkowy zamknięty...w migawce obiektywu'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uDgKJlDTUfw/TsAqn8ZRE2I/AAAAAAAABNM/LY-I9TOcicU/s72-c/GOPR0466.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1356996280455299060</id><published>2011-11-11T18:37:00.000+01:00</published><updated>2011-11-11T18:37:56.479+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Balon zamiast żony i lekki jęk zawodu</title><content type='html'>Najpierw się trzymał obok, nie odstępował na krok. "&lt;i&gt;Ale podasz mi tempo z tego swojego footpoda?&lt;/i&gt;" Jednak kiedy obok zabujał się balon z wypisanym 50:00, mąż radośnie oznajmił "&lt;i&gt;No to gonimy zająca&lt;/i&gt;" i oddalił się bez skrupułów. Żadnego buzi na pożegnanie ani nawet papa ;) Nie to żebym ja chciała dużo wolniej, też mi się marzyło atakowanie 50 min., chociaż zdawałam sobie sprawę, że to raczej nierealne - w sierpniu była kontuzja, a miesiąc temu w Biegnij Warszawo przybiegłam po 1 godz. i 43 sekundach.&amp;nbsp; No więc ruszyłam za zającem, ale szybko zrozumiałam, że taka prędkość grozi mi obsuwką na końcu - wolałam biec w dziarskim, ale swoim tempie i czuć, że nie wykańczam się na początku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak był efekt końcowy?&lt;br /&gt;Wojtek trzymał się z zającem, dzięki czemu wykręcił czas 50:43 netto (brawo! w BW miał 53:54), natomiast ja równiutkie szwajcarskie 52:00 po opodatkowaniu. Czyli z jednej strony fajnie, bo prawie 9 minut szybciej niż na Biegnij Warszawo, ale wolniej o 1 min. 11 sek. niż w zeszłorocznym Biegu Niepodległości. Czyli .. lekki jęk zawodu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PNY_6ntbUe4/Tr1b_33fneI/AAAAAAAABMo/P4ldVrDseEc/s1600/DSC00172.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-PNY_6ntbUe4/Tr1b_33fneI/AAAAAAAABMo/P4ldVrDseEc/s320/DSC00172.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiłam do siebie po drodze - ciśnij, może ci się uda zejść poniżej i nawet cały czas byłam oszukiwana, o czym za chwilę, ale czułam że speedowanie za wszelką cenę zemści się przed metą, do której będę się czołgać zamiast biec.&lt;br /&gt;A o co chodzi z oszustwem? Otóż dziwna sprawa - wydawało mi się że mam precyzyjnie skalibrowanego footpoda, bo robiłam to dwukrotnie biorąc za wzorzec odcinek 2 km, tymczasem okazało się że moje tempo, z którego byłam tak zadowolona podczas biegu było o ok. 10 sek/km gorsze niż w rzeczywistości. Nie sądzę, żeby skutkiem tego były inne buty. Może inne tempo niż to, przy którym kalibrowałam sensor, ale w każdym razie stwierdzam, że to bardzo niefajnie biec wolniej niż się wydaje czy też wolniej, niż mówi ci twój "elektroniczny biegowy przyjaciel". Chyba kupię na amazonie Garmina 305 :)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się za to, że namówiłam do startu kumpla, który przejechał trasę na rolkach i to był jego pierwszy rolkowy wyścig na czas w życiu. Tak mu się podobało, że przy następnej okazji startu rolkarzy planuje wziąć udział znowu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samej trasy to fajna, ale mega tłok, no i te przeszkody jak np. samochód marszałka, barierki wyrastająca nagle w poprzek trasy, trochę to mogli inaczej rozwiązać. Oczywiście w moim czasie i tak by to nic zmieniło. Znowu widziałam na trasie bosego biegacza, tym razem z flagą i wielkim uśmiechem na ustach. Stopy to pewnie ma jak Hobbit - w sensie takie odporne na skaleczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Super udało się z pogodą - miało być zimno jak w psiarni, więc rano ubrałam się w kurtkę pod koszulkę biegową, czapkę i rękawiczki, a potem w szatni się na szybko przebierałam w cienkie ciuchy, żeby się nie ugotować na słońcu. Kurtka przydała się po biegu :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pzAq_vHdHX4/Tr1bszWglYI/AAAAAAAABMg/bJ6qChDKzw4/s1600/DSC00173.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-pzAq_vHdHX4/Tr1bszWglYI/AAAAAAAABMg/bJ6qChDKzw4/s320/DSC00173.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;ja po biegu, w dziwnej mgle - chyba zaparował "obiektyw" w telefonie :)&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1356996280455299060?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1356996280455299060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1356996280455299060' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1356996280455299060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1356996280455299060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/balon-zamiast-zony-i-lekki-jek-zawodu.html' title='Balon zamiast żony i lekki jęk zawodu'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-PNY_6ntbUe4/Tr1b_33fneI/AAAAAAAABMo/P4ldVrDseEc/s72-c/DSC00172.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8503504932700525078</id><published>2011-11-09T15:02:00.000+01:00</published><updated>2011-11-09T15:02:07.536+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Tym razem się udało</title><content type='html'>W zeszły piątek zastanawiałam się, czy klątwa zamykania sezonu sportowego potrwa dalej i po przyjeździe w skały okaże się na przykład (wbrew prognozom), że leje. Na wszelki wypadek zapakowałam więc buty biegowe i leginsy, bo jak wszyscy wiedzą, ten sport nie zawiedzie nas nigdy.&lt;br /&gt;Były jeszcze wahania związane z sobotnim GP Warszawy - chciałam tam pobiec treningowo na 5 km przed Biegiem Niepodległości, tym bardziej, że edycja odbywała się naprawdę blisko mojego domu. Jednak po ważeniu za i przeciw wybrałam skałki. Start na piątkę niewiele by zmienił, za to naprawdę bardzo się stęskniłam za spędzeniem weekendu na Jurze od czasu kontuzji kolana i nawet wizja raczej już zimnego wapienia nie była w stanie mnie odwieść od decyzji.&lt;br /&gt;Decyzja okazała się jednak dobra:&lt;br /&gt;- pogoda była przepiękna&lt;br /&gt;- ludzi było mało, co oznaczało pełen luksus wyboru dróg wspinaczkowych&lt;br /&gt;- lasy jesienne dodawały całości uroku&lt;br /&gt;- i, co bardzo istotne, działała pizzeria u Włocha :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2jKjQupBceY/TreZ95gqbCI/AAAAAAAABLg/scFaA29V1yc/s1600/DSC00162.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-2jKjQupBceY/TreZ95gqbCI/AAAAAAAABLg/scFaA29V1yc/s320/DSC00162.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze pokontuzyjne wspinanie w skałach uświadomiło mi, że niestety zatraciłam trochę lewara czyli po prostu nie ta siła w bicepsie co wcześniej. Oczywiście można to nadrabiać w jakimś stopniu techniką, ale są skały i drogi gdzie bez bicka po prostu nie pójdzie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-F8frn84tTAQ/TreZoA9gL7I/AAAAAAAABJw/mnmBzIsLOBI/s1600/DSC00150.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-F8frn84tTAQ/TreZoA9gL7I/AAAAAAAABJw/mnmBzIsLOBI/s320/DSC00150.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Poza tym powstała w mojej głowie pewna blokada i lęk przed mocnym skręceniem kolana. Skręt kolana (tzw. &lt;i&gt;drop-knee&lt;/i&gt;) to podstawowy ruch wspinaczkowy pozwalający na sięgnięcie z mniejszym wysiłkiem do oddalonego chwytu.&amp;nbsp; Niestety po naderwaniu więzadła bałam się mocno skręcić i chyba jeszcze chwila upłynie, zanim będę to robić na luzie. Pozostaje ćwiczyć stabilizację kolanka i obudowywać je mięśniami. Przyda się też do biegania. No i trzeba wyrzucić ten "szlaban" z głowy. W każdym razie sezon oficjalnie zamknęłam i do wiosny pozostaje mi panel czyli sztuczne ścianki, gdzie będę pracować m.in. nad lewarkiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;W najbliższej za to przyszłości skupiam się na Biegu Niepodległości (hm, co za wyrafinowany rym). Wczoraj zrobiłam ostatni trening 7,5 km z sześcioma 2-minutowymi interwałami - zresztą bardzo udany i przyjemny, a dziś w ramach przygotowań kupiłam sobie rękawiczki biegowe bo 11.11.11 ma być max. 4 stopnie, co oznacza że o godzinie 11:11 będzie pewnie ze 2 stopieńki i rękawiczki bardzo się przydadzą :)&amp;nbsp; Bez względu na wynik bardzo się cieszę na ten bieg, bo jak już pisałam biegnę z Wojtkiem - mężem mym i tym razem zamierzam dotrzymać mu kroku, a co!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8503504932700525078?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8503504932700525078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8503504932700525078' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8503504932700525078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8503504932700525078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/tym-razem-sie-udao.html' title='Tym razem się udało'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2jKjQupBceY/TreZ95gqbCI/AAAAAAAABLg/scFaA29V1yc/s72-c/DSC00162.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-476541509495232558</id><published>2011-11-02T23:37:00.001+01:00</published><updated>2011-11-02T23:39:02.764+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Jesienne działania</title><content type='html'>Jest fajnie. Przede wszystkim dlatego, że wszędzie są żółte liście i nie pada. Poza tym dlatego, że nie ma też mrozu. No i dlatego, że (tfu, tfu!) jakoś mi nie doskwiera żadna kontuzja :) (no patrzcie państwo! fiu! fiu!)&lt;br /&gt;Zatem biegam sobie w cichym oczekiwaniu na Bieg Niepodległości na który niebawem ruszy 7 tys. osób!&lt;br /&gt;Moje oczekiwania co do tej imprezy nie są wygórowane - coś pomiędzy życiówką a tym co było w Biegnij Warszawo, oczywiście z mile widzianym wynikiem bliżej dolnych widełek czasowych. Nie mam się co spodziewać rekordów, ale ostatnio biega mi się fajnie, więc zamiast 1h i 43 sek może uda się parę minut mniej zrobić - zobaczymy. Obok mnie będzie biegł Wojtek czyli mąż i tym razem plan jest, żeby trzymać się razem. Super - pierwszy raz będę biegła z własnym zającem :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo się oczywiście nie zrobi, więc trenuję tak, jak mogę i jak czas pozwala, czyli 3x w tygodniu przy w miarę ustalonym rytmie. Zgodnie z tym rytmem&amp;nbsp; raz mam dzień interwałowy czyli ok. 5 km wolno a potem 10x1-minutówki albo 6x2-minutówki, raz dzień wybiegania i raz dzień jakiś taki, co to trochę tempo, ale nie za szybko, trochę pod górkę a trochę po płaskim czyli takie ble ble, żeby się poruszać w ogóle.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;W międzyczasie oczywiście wspinanie. Po kontuzji wrócilam już pod koniec września na ściankę, ale jak można było przypuszczać forma siadła jak sernik po wyjęciu z pieca i teraz trzeba nadrabiać. Dlatego między innymi poranek 1 listopada spędziłam sobie w bulderowni a nie na cmentarzu (tam dowlokłam się wieczorem, co było dobrym posunięciem bo po zmroku cmentarze są po prostu magiczne).&amp;nbsp; A z kolei ostatni czwartek spędziłam chodząc po drzewach w parku Morskie Oko (primal workout ;-D) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mniej optymistycznych akcji, niedawno udało mi się zaliczyć mały zjazd, który po analizie możliwych przyczyn określiłam jako skutek odwodnienia z głupoty. Piłam mało, dużo się ruszałam (a to do przodu, a to w górę) i jeszcze herbatki odwadniające sobie pewnego dnia zapodałam. Efekt? Nagłe dreszcze, słabość, tętno spoczynkowe 75 (około 20 więcej niż normalnie), a następnego dnia uczucie rozjechania przez walec. Od tamtej pory piję dużo więcej, chociaż muszę się przyznać, że nie za bardzo lubię wlewać w siebie tak po prostu wodę, szczególnie jak jest zimno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie po cichutku odprawiam czary, żeby się nie rozchorować przed BN, bo jak wiadomo, im bardziej się człowiek na coś nastawia, tym częściej pojawiają się przed nim przeszkody. No ale może będę udawać, że się nie napinam i los się nie zorientuje ;) Na przykład dla niepoznaki pojadę w najbliższy weekend w skały, bo ma być ciepło, zamiast robić ostatnie wybieganie przed dychą. A potem nagle 11-tego z cicha pęk wskoczę w firmowego bawełniaka z Wosiru i myk na linię startu przy Stawki :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-476541509495232558?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/476541509495232558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=476541509495232558' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/476541509495232558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/476541509495232558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/11/jesienne-dziaania.html' title='Jesienne działania'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4257258087674794253</id><published>2011-10-19T11:41:00.001+02:00</published><updated>2011-10-19T14:21:46.407+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Podwórkowe zabawy czyli primal workout ;)</title><content type='html'>Na Facebooku wpadł mi wczoraj w oczy filmik z &lt;i&gt;Primal Workout &lt;/i&gt;czyli  treningiem w terenie, otoczonym całą ideologią naturalnego poruszania  się (MovNat) i zbliżenia do natury, co skutkuje m.in. bieganiem po lesie w  gaciach jedynie i bez butów :) Na filmie oczywiście jest to robione w terenie idealnym do takich zabaw, którego w Polsce raczej nie uświadczysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/m61t3ObnSP0/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/m61t3ObnSP0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/m61t3ObnSP0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;Przewalanie pni, wspinanie na drzewa,  balansowanie na krawędziach, zbieg po stromiźnie, podbiegi pod skarpę, wspinanie boso, nurkowanie free, czyli jednym słowem cross w nowym wydaniu.Tak sobie na to patrzyłam i doszłam do wniosku, że swego rodzaju &lt;i&gt;primal workout &lt;/i&gt;to ja miałam już kajtkiem będąc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*** &lt;/div&gt;Jestem dzieckiem podwórka i parku. Nie to, żeby rodzice mieli coś przeciwko opiece nade mną, ale dzięki Bogu dzieciństwo spędzałam w czasach, kiedy jeszcze wypuszczano bardzo nieletnich na dwór bez stałej kontroli i komórki. W związku z tym, wolne chwile po szkole i jakąś tam część wakacji spędzałam z bandą rówieśników w mokotowskim Parku Morskie Oko w Warszawie. &lt;br /&gt;Wchodziło się na przykład na drzewa: kasztanowce, podwórkową czereśnię - zanim szpaki zeżrą najlepsze czeresienki albo na grusze ulęgałki - podczas zabawy w chowanego.&lt;br /&gt;Park Morskie Oko to był prawdziwy raj i poligon do zabaw w terenie - wielka skarpa (szczególnie przydatna w zimie), krzaki, kryjówki, stare domki, na których dachy można było włazić bawiąc się w podchody. Były też sprinty po parku (regularnie ganiał mnie i koleżankę portier z ambasady austriackiej, do której drzwi dzwoniłyśmy "dla jaj" i zwiewałyśmy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może od tamtej pory mam takie ciągoty do parków, drzew i placów zabaw. Zawsze kiedy trafiam z dziećmi na jakiś plac, to po prostu nie przepuszczę okazji ;) Teraz te place są naprawdę wypasione. Ostatnio trafiłam na świetny na Solcu przy Wilanowskiej i nie zważając na zgromadzonych na ławkach rodziców zaczęłam łazić z młodym po sztucznych ściankach, "pajęczynach", zjeżdżać na zjeżdżalni, itd. Było super!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-686QByol4QI/Tp6aRdKQnjI/AAAAAAAABGw/aqoLQh_y0hg/s1600/pajeczyna.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-686QByol4QI/Tp6aRdKQnjI/AAAAAAAABGw/aqoLQh_y0hg/s1600/pajeczyna.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś plac to była jedna metalowa drabinka i urwana huśtawka, więc bogactwo dzisiejszych mnie fascynuje. Gdyby nie to, że mi trochę głupio (&lt;i&gt;Co ludzie powiedzą?&lt;/i&gt;) to regularnie bym bywała w takim miejscu, żeby sobie tam porobić przez godzinkę ćwiczenia na tych wszystkich drabinkach, palach i pajęczynach...albo pochodzić po okolicznych drzewach. Nie odkrywam zresztą nic nowego, jak widać na kolejnym filmie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/AKPIvbBfb5U/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AKPIvbBfb5U&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/AKPIvbBfb5U&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wygląda na to, że te idee powrotu z ćwiczeniami do natury to znak czasów. Do kosza ze sterylnymi, chromowanymi siłowniami pełnymi milczących współćwiczących, bez dostępu powietrza za to z klimatyzacją i ekranami TV. Świat za oknem to jeden wielki plac zabaw, więc dlaczego tego nie wykorzystać i poczuć się jak beztroskie dziecko (a przy tym wzmocnić te i owe mięśnie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;PS. Ktoś chętny na weekendowy &lt;i&gt;primal workout&lt;/i&gt; w warszawskim parku?&amp;nbsp; :) Proponuję nie tylko w gaciach z uwagi na poranne przymrozki.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4257258087674794253?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4257258087674794253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4257258087674794253' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4257258087674794253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4257258087674794253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/10/podworkowe-zabawy-czyli-primal-workout.html' title='Podwórkowe zabawy czyli primal workout ;)'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-686QByol4QI/Tp6aRdKQnjI/AAAAAAAABGw/aqoLQh_y0hg/s72-c/pajeczyna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8986147843411589563</id><published>2011-10-10T23:40:00.001+02:00</published><updated>2011-10-11T08:13:06.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='windsurfing'/><title type='text'>Mój najbardziej ekskluzywny kros sezonu :)</title><content type='html'>&lt;b&gt;Zeszły tydzień, środa &lt;/b&gt;- prognoza wskazuje, że nad morzem będzie co robić na desce. Wiatr z płd.-zach. o sile 4-5B. Może by tak zamknąć sezon windsurfingowy... &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czwartek wieczór&lt;/b&gt; - prognoza nadal się trzyma, co prawda na niedzielę nie za bardzo, ale piątek super. Zatem jedziemy.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Piątek 6:15 rano &lt;/b&gt;- dzieci zostają z babcią, fura spakowana, 2 deski, pięć żagli, ja i Wojtek.&amp;nbsp; Wyjazd, oczywiście do Chałup, bo przy płd.-zach. wietrze na Bałtyku to nie za bardzo gdzie da się pływać.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Piątek 12:30, Chałupy &lt;/b&gt;- OSZUKALI NAS! ;-) Stoimy sobie smętnie nad Zatoką P. obserwując jak pojedyncze, zakapturzone jednostki w czarnych piankach męczą się na 8-metrowych żaglach. Czyli mieliśmy do czynienia z prognozą graniczną, co znaczy, że wiatr gdzieś tam jest, ale pewnie trochę bardziej na zachód i wgłąb Bałtyku. Niech to szlag :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezrażona tym co widzę, postanawiam jednak zamoczyć trochę sprzęt i siebie, skoro już to wszystko tu przywlokłam i może złapać chociaż parę ślizgów. Szybka przebierka w samochodzie, taklujemy i zaraz jestem w wodzie z żaglem ... 6,9 m. O losie! Dla niewtajemniczonych - to jest jak na moje preferencje bardzo duży, niefajny, ciężki żagiel i biorę go dopiero w chwilach desperacji. A zatem dołączam do innych Desperados.&amp;nbsp; Stopy co&amp;nbsp; prawda odpadają mi z zimna (nie cierpię pływać na desce w butach), na głowie mam wełnianą czapkę bo kaptura zapomniałam, ale co mi tam. Odpadam, odpadam, odpadam i wreszcie jest ślizg, w którym sunę jak tramwaj wzdłuż brzegu w stronę Kuźnicy. Jest fajowo, tylko że po paru minutach ślizg się kończy, a powrót niestety już nie taki szybki, bo na łapkach i halsując się. Bardzo staram się uniknąć pełnego zanurzenia w tej wełnianej czapie na głowie. Przypomina mi się Grecja. 2 miesiące temu fruwaliśmy tam na żaglach jak chusteczki przy 8-9B z radością wpadając do cieplutkiej wody w Palekastro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wojtek z uśmieszkiem lekko ironicznym czeka na brzegu, aż pójdę po rozum do głowy i wyjdę wreszcie z tej lodówki. Wychodzę i już wiem jaki jest plan B. Mąż ubrany w ciuchy do biegania proponuje mały trening zamiast męki na prawie bezwietrznej zatoce. OK! Wzięłam trailówki i leginsy, więc za chwilę zmieniam wdzianko i zaczynamy świetny cross - ścieżką po lesie wzdłuż wydm, trochę po samej plaży, z podbiegami, zbiegami i w zapadającym się piasku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ndMy5_0vpKA/TpNlByBOP5I/AAAAAAAABGs/Qf5t20TE1xA/s1600/mewy2_DSC_2144.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-ndMy5_0vpKA/TpNlByBOP5I/AAAAAAAABGs/Qf5t20TE1xA/s320/mewy2_DSC_2144.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po godzinie wracamy do samochodu najodowani i PADNIĘCI. Był to super trening biegowy, aczkolwiek mocno ekskluzywny, biorąc pod uwagę, ile wydaliśmy na wachę, żeby sobie pobiegać nad morzem, hehe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eLmTCIt-kVw/TpNkhBBLxsI/AAAAAAAABGk/WRgoQP1e3Ew/s1600/tablicaDSC_2228.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-eLmTCIt-kVw/TpNkhBBLxsI/AAAAAAAABGk/WRgoQP1e3Ew/s320/tablicaDSC_2228.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Humory jednak dopisują mimo porażki windsurfingowej i z tego płynie wniosek taki, że jak nic innego się nie da, to zawsze pozostaje bieganie. Może sobie wiać, nie wiać, lać, prażyć, a ty włożysz tylko buty na nogi, czapkę&amp;nbsp; na łeb i ruszasz. I jest super! Tylko trzeba te buty zawsze ze sobą mieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K_QN8BVbEaI/TpNktgEck8I/AAAAAAAABGo/Wv_jQ-Y5wxs/s1600/lezyDSC_2171.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-K_QN8BVbEaI/TpNktgEck8I/AAAAAAAABGo/Wv_jQ-Y5wxs/s320/lezyDSC_2171.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PS. następnego dnia nie było lepiej, jeśli chodzi wiatr, więc skupiliśmy się na marszu brzegiem morza, bo po bieganiu dzień wcześniej nogi były jakoś dziwnie za ciężkie, żeby robić powtórkę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8986147843411589563?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8986147843411589563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8986147843411589563' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8986147843411589563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8986147843411589563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/10/moj-najbardziej-ekskluzywny-kros-sezonu.html' title='Mój najbardziej ekskluzywny kros sezonu :)'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ndMy5_0vpKA/TpNlByBOP5I/AAAAAAAABGs/Qf5t20TE1xA/s72-c/mewy2_DSC_2144.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3161073617721016559</id><published>2011-10-03T00:46:00.003+02:00</published><updated>2011-10-10T23:06:08.625+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>No nareszcie</title><content type='html'>.. udało się pobiec w Biegnij Warszawo. Piszę tak, bo rok temu łykając łzy patrzyłam z kładki, jak zielona fala rusza do przodu, a ja ubrana w niebieską koszulkę Maszeruję Kibicuję czułam się jak wykopana z placu zabaw.&amp;nbsp; Wtedy nie pobiegłam, bo dopadło mnie mega przeziębienie i gorączka.&lt;br /&gt;W tym roku przeziębienie zwalczyłam lekami, natomiast nie wiadomo było, jak zadziała kolano po kontuzji.&amp;nbsp; Bardzo nie chciałam noszenia kolejnej koszulki Biegnij Warszawo bez startu w biegu. No i po prostu "musiałam" wystartować w tej gigantycznej imprezie na 10 tysięcy osób. Udało się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JZqULxyv78M/TojnGw_OXQI/AAAAAAAABGA/jLIj-juOl4Q/s1600/DSC00122.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-JZqULxyv78M/TojnGw_OXQI/AAAAAAAABGA/jLIj-juOl4Q/s320/DSC00122.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przed startem trzeba sprawdzić czy działa sprzęt &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z "otejpowanym" kolanem i w opasce stabilizującej pokonałam dychę raz biegnąc raz idąc, chociaż przyznam się bez bicia, że marszu było mało, a konkretnie 4 przerwy po 2 minuty :) Czas jaki przewidywałam wcześniej, był jednak mocno zawyżony, bo na metę dotarłam po &lt;b&gt;1 godzinie i 43 sekundach. &lt;/b&gt;Przez chwilkę na Górnośląskiej pomyślałam nawet, żeby pocisnąć i zmieścić się w godzinie, ale głowa (tym razem w miarę chłodna) poradziła trzymać bezpieczne tempo. I tak to czas gorszy od życiówki o 10 minut!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LrIyr_bm5i4/TpNdg2-9u_I/AAAAAAAABGc/uY_2XXbXH-c/s1600/na+finiszu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-LrIyr_bm5i4/TpNdg2-9u_I/AAAAAAAABGc/uY_2XXbXH-c/s320/na+finiszu.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetnie natomiast poradził sobie mój mąż debiutujący na dychę, który wykręcił 53:57. Zaczął bieg obok mnie, ale szkoda mi było chłopa spowalniać, więc szybciutko go pożegnałam mówiąc, że się widzimy za metą i zaraz mi zniknął w białym tłumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8_QSnZ2mqws/TpNeNNLKpzI/AAAAAAAABGg/RjaxXfsMc3I/s1600/21467-BWA11-2065-10-000101-bwa11_01_mtr_20111002_110049_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-8_QSnZ2mqws/TpNeNNLKpzI/AAAAAAAABGg/RjaxXfsMc3I/s320/21467-BWA11-2065-10-000101-bwa11_01_mtr_20111002_110049_1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Biegło mi się fajnie i na luzie. "Premię górską" na Belwederskiej zaliczyłam spokojnym biegiem, natomiast jedyne co mi zaczęło doskwierać na około 8-mym kilometrze to plecy, a konkretnie lędźwiowy. Wyszedł brak ilościowy treningów biegowych i wspinaczkowych, bo po prostu te mięśnie mi się osłabiły podczas przerwy pokontuzyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas biegu można się dowiedzieć różnych ciekawostek. Na 1-szym kilometrze podsłuchałam dwóch biegaczy, którzy gadali o kolanach. Jeden powiedział drugiemu - &lt;i&gt;Jak chcesz odciążyć kolano, to biegnij wyprostowany, z głową nawet lekko odchyloną do tyłu&lt;/i&gt;. Spróbowałam więc i ja tak biec i faktycznie, biodra poszły do przodu, a nacisk na kolana jakby się zmniejszył. No więc "dumna i blada" oraz prosta jak struna sunęłam sobie do przodu, haha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Podobała mi się: &lt;/b&gt;ogólnie atmosfera, pogoda, doping kibiców, to że jak ktoś upadł to zaraz inny biegacz do niego podbiegał, żeby pomóc, przybijanie piątek z ekipą Maszeruję - Kibicuję, Knoppers i duża woda na mecie oraz to że się zdecydowałam jednak wystartować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie podobało mi się&lt;/b&gt;: dość słaba organizacja punktu z wodą, to że jakiś pan zasłabł przed Pl. Trzech Krzyży (mam nadzieję ze jakaś karetka szybko przyjechała do niego, bo jedna przeleciała obok bez zatrzymania) i to tyle z minusów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uszach miałam muzykę i jakoś szczególnie dobrze mi się biegło przy tym kawałku Fort Minor (Remember the Name), który dedykuję wszystkim, którym nieobca&amp;nbsp; "orka" na treningach, żeby osiągać coraz więcej i iść do przodu&lt;br /&gt;&lt;i&gt;It's just ten percent luck&lt;br /&gt;Twenty percent skill&lt;br /&gt;Fifteen percent concentrated power of will&lt;br /&gt;Five percent pleasure&lt;br /&gt;Fifty percent pain&lt;br /&gt;And a hundred percent reason to remember the name&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teledysk też jest fajny: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/4H0LJWTAx50/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4H0LJWTAx50&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/4H0LJWTAx50&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3161073617721016559?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3161073617721016559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3161073617721016559' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3161073617721016559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3161073617721016559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/10/no-nareszcie.html' title='No nareszcie'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JZqULxyv78M/TojnGw_OXQI/AAAAAAAABGA/jLIj-juOl4Q/s72-c/DSC00122.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4007798943790750974</id><published>2011-10-01T21:08:00.001+02:00</published><updated>2011-10-01T21:08:45.415+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Biegnę, ale się boję</title><content type='html'>Jak w tytule. W miarę wygrzebałam się z przeziębienia, kontuzja można powiedzieć wyleczona, więc nie pozostaje nic innego jak wreszcie pobiec w Biegnij Warszawo. Że biec jestem w stanie, to wiem, bo parę treningów przeplatanych minutowymi przerwami na marsz już za mną (ostatni wczoraj 6,5 km) i w sumie wszystko jest OK, ale... 6,5 km to nie 10 km.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co będzie jak kontuzja wróci??? To pytanie mnie dręczy. Niby bieg po prostej bez ruchu skrętnego kolana nie powinien zaszkodzić więzadłu bocznemu, jednak blizna jest dość świeża, bo z sierpnia. A tu jeszcze usłyszałam "wsparcie" - &lt;i&gt;ja bym na twoim miejscu nie biegł. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Pobiegnę, ale (jak to mawiała Anna Patrycy w reklamie) z pewną taką nieśmiałością. Najbardziej boję się utrzymania kontroli nad sobą. Bo głowa mówi - &lt;i&gt;dużą część dystansu maszeruj, &lt;/i&gt;a nogi jak wiadomo na takich biegach po prostu mnie ponoszą (vide Półmaraton Warszawski). A więc muszę pilnować głowy i dam znać jak poszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawiam na 1h 15 min, ale nie zakładam żadnego tempa. Zobaczymy jak bardzo się pomyliłam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4007798943790750974?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4007798943790750974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4007798943790750974' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4007798943790750974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4007798943790750974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/10/biegne-ale-sie-boje.html' title='Biegnę, ale się boję'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1380815913243911032</id><published>2011-09-24T20:53:00.001+02:00</published><updated>2011-09-24T20:54:22.570+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>w 7 dni od zera do bohatera</title><content type='html'>Na to chyba nawet Runners nie ma przepisu - chodzi mi mianowicie o zrobienie w tydzień formy do biegu na 10 km po kontuzji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dzisiejszym treningu przejrzałam rozpaczliwie wszystkie archiwalne numery i niestety cudownego programu "w tydzień od zera do bohatera - zrób życiówkę ze świeżą blizną na więzadle" nie znalazłam :))&lt;br /&gt;No ale pakiet odebrany (SUPER KOSZULKA!!!!), więc wystartować trzeba. Czy dotrę do mety to już inna sprawa... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trening w terenie zaczęłam 2 dni temu od marszobiegu: 3 min biegu + 2 min marszu. I tak pięć razy.&amp;nbsp; W sumie wyszło tylko 3,5 km, z biegiem w tempie średnim 6:40. Oddech ciężki, chociaż biegło się w sumie nieźle. Zaskoczyła mnie natomiast niestabilność kolana (być może pozorna). Po prostu cały czas patrzyłam, gdzie stawiam nogi, bo miałam wrażenie, że mi gdzieś to kolano ucieknie, jak na przykład wpadnę w dołek. Po biegu, podczas rozciągania doszłam też do wniosku, że mam maksymalnie pościągane pachwiny, no po prostu przykurcze przez ich nieruszanie w ciągu ostatnich 6 tygodni. Trzeba nad tym popracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rankiem ruszyłam na drugi trening - już konkretniejszy: 5 min biegu&amp;nbsp; + 2 minuty marszu - i też pięć serii. Razem 6,1 km, a tempo biegu około 6:00-6:10, chociaż biegłam i 5:40 chwilami. Ze stabilnością ciut lepiej, ale pod koniec noga zaczęła trochę boleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę zastanawiam się czy ja dam radę tę dychę zrobić. To w końcu kawał drogi, w tym część pod górkę, a u mnie z wydolnością i siłą mięśni krucho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż został tydzień, więc plan mam na jeszcze 3 treningi, w trakcie których chciałabym dojść do biegu 15 min +&amp;nbsp; 2-minutowe przerwy w marszu. Wiem, że to dziwne iść na dyszce i może nawet ktoś powie: "Ej, trasa maszeruję kibicuje biegnie w przeciwną stronę" ale co mi tam. Ustawię się gdzieś z tyłu za 9-cioma tysiącami biegaczy i spróbuję. Najwyżej będzie DNF.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. U nas jutro biegowe święto czyli Maraton :) trzymam kciuki za wszystkich biegnących - może mi się uda dotrzeć na 40-ty kilometr podopingować ich na końcowce :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1380815913243911032?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1380815913243911032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1380815913243911032' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1380815913243911032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1380815913243911032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/09/w-7-dni-od-zera-do-bohatera.html' title='w 7 dni od zera do bohatera'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8525096720228495561</id><published>2011-09-20T21:54:00.000+02:00</published><updated>2011-09-20T21:54:30.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Swim, bike and run ;)</title><content type='html'>Na triathlon się zapisała ?&lt;br /&gt;Hahaha, nie zapisała się, ale takie sporty może już wreszcie zacząć uprawiać po kontuzji, w związku z tym że więzadło dostało odpowiednio dużo wolnego i się ponoć zagoiło.&lt;br /&gt;Niestety pobolewa trochę po intensywniejszym wysiłku oraz po dłuższym siedzeniu, ale mam się tym nie martwić, bo to podobno normalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorzej było jak dostałam tydzień temu "przepustkę" na &lt;b&gt;basen. &lt;/b&gt;Zrobiłam na pierwszy raz 30 basenów 25-metrowych (kraul i grzbiet oraz "strzałka" z deską w rękach) i to był średni pomysł. Zamiast spokojnie i nie nerwowo rozpocząć powrót do aktywności rzuciłam się do wody jak dzika i efekt by taki, że mnie zaczęło potem nieźle zasuwać kolano. Rehabilitant nie pochwalił, oj nie, więc na kolejnym basenie ograniczyłam się już do 26-ciu:). Muszę przy okazji przyznać, że nowy basen w Aninie jest bardzo fajny i niezatłoczony póki co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ypUxfsFSans/TnjuV364XrI/AAAAAAAABC8/A2m8-0Ep92U/s1600/z8609204X%252CNowy-basen-w-Aninie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="182" src="http://2.bp.blogspot.com/-ypUxfsFSans/TnjuV364XrI/AAAAAAAABC8/A2m8-0Ep92U/s320/z8609204X%252CNowy-basen-w-Aninie.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Rower &lt;/b&gt;był nawet wcześniej dozwolony i powiem szczerze, że nie mogłam powstrzymać radości na twarzy podczas pierwszej przejażdzki wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego&amp;nbsp; - publiczne uśmiechy do siebie na całą szerokość nie są chyba w Polsce jeszcze na porządku dziennym więc pewnie ludzie, których mijałam zastanawiali się, o co mi chodzi. Obecnie mogę już robić 45 minutowe wycieczki ale bez premii górskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gCEa1pfevhg/TnjuYW9kmsI/AAAAAAAABDA/uT77flsRceg/s1600/sciezka+Wa%25C5%2582.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-gCEa1pfevhg/TnjuYW9kmsI/AAAAAAAABDA/uT77flsRceg/s320/sciezka+Wa%25C5%2582.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No i wreszcie dziś nadejszła (z akcentem na "ejszła") wiekopomna chwila kiedy z kolankiem ubranym w niebieską taśmę wykonałam pierwszy &lt;b&gt;bieg &lt;/b&gt;na bieżni w AVI. I przebiegłam bez bólu całe 10 minut w tempie 7 km/h :)))))))&lt;br /&gt;Za 2 tygodnie Biegnij Warszawo, a więc biegnij Avo, żeby nie paść 2 października w połowie podbiegu Belwederską. Na szczęście mam mieć support czyli męża który może się zlituje i będzie obok mnie przebierał nogami, chyba że zapragnie pójść na wynik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czego mi jeszcze do szczęścia brakuje?&amp;nbsp; Oczywiście - wspinania. Teoretycznie powinnam poczekać do początku października, ale spróbuje delikatnego wspinania na wędkę już w poniedziałek. Jak zaboli to poczekam, szkoda by było zniweczyć całą rehabilitację razem z jej kosztami i poświęconym czasem, ale ścianka (nie mówiąc o skale) kusi mnie jak diabli :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8525096720228495561?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8525096720228495561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8525096720228495561' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8525096720228495561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8525096720228495561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/09/swim-bike-and-run.html' title='Swim, bike and run ;)'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ypUxfsFSans/TnjuV364XrI/AAAAAAAABC8/A2m8-0Ep92U/s72-c/z8609204X%252CNowy-basen-w-Aninie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8911381647612262976</id><published>2011-09-13T22:58:00.002+02:00</published><updated>2011-09-14T12:30:22.011+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>re re kum kum</title><content type='html'>Szukając kiedyś fajnego biegu na 5 km w okolicach początku września trafiłam w internecie na &lt;b&gt;&lt;a href="http://abckondycja.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=197&amp;amp;Itemid=82"&gt;Frog Race&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;rozgrywany niedaleko W-wy pod Piasecznem.&lt;br /&gt;Frog Race to impreza rodzinna, bo jest tam nie tylko fajne 5 km, ale i dycha, a dodatkowo mogą biec dzieci (od 100 m do 1000 m) i wszystkie po biegu dostają nagrody. Okazało się też, że nie trzeba pokonać dystansu skacząc żabką, tylko nazwa się bierze od położonej w pobliżu wsi &lt;b&gt;Żabieniec&lt;/b&gt;. To by był dopiero hardcore - dycha żabką :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-96Zswiw7KdA/TnB5aQS4r7I/AAAAAAAABC4/4KQcGUTC00Q/s1600/10-wrzesnia-frog-race-biegi-w-zabiencu-obiekt-zimne-doly.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-96Zswiw7KdA/TnB5aQS4r7I/AAAAAAAABC4/4KQcGUTC00Q/s320/10-wrzesnia-frog-race-biegi-w-zabiencu-obiekt-zimne-doly.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie niezwłocznie zapisałam całą naszą rodzinę (bo wszystkim się podobało rodzinne bieganie w lutym w Wiązownie), zapłaciłam za pakiety dla dorosłych i pojechałam na wakacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nadszedł &lt;b&gt;10 września 2011 r.&lt;/b&gt; czyli dzień biegu, a wraz z nim ... wielka rozsypka:&lt;br /&gt;- Pierwszy zawodnik czyli załóżmy ja - nie kwalifikował się nawet na 100 m z powodu więzadła&lt;br /&gt;- Drugi zawodnik czyli Wojtek również odpadł bo: a) objawy grypowe, b) spuchnięte&amp;nbsp; kolano po motorze&lt;br /&gt;- Trzeci zawodnik czyli mały Tomek miał gila do pasa i bronchito-podobny kaszel&lt;br /&gt;- Pozostał na placu boju czwarty czyli Bartek - nasza jedyna i godna reprezentacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcale mu nie było w smak startować solo, ale jakoś udało się przekonać, że trzeba ratować honor rodziny. Co prawda okazało się, że w międzyczasie urosła mu noga i adidasy są za małe, ale matka poratowała własnymi Asicsami, na szczęście nie różowymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pogoda na bieg była wymarzona&lt;/b&gt; czyli ok. 15 stopni i słońce. Okoliczności też, bo rozgrywano bieg w pięknym lesie.&amp;nbsp; Po wymuszeniu jakiej takiej rozgrzewki na dziecku (ale po co ja mam truchtać, przecież zaraz będę biec) wystawiliśmy naszego Bartka na linii startu. Niestety jak zwykle okazało się, że bateria w aparacie padła po pierwszym zdjęciu, bo nikt nie sprawdził czy naładowany, więc pozostały nam piksele w telefonach.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-U2PQshNM9-0/Tm_AT9CS-TI/AAAAAAAABCo/0Jb8pZ9BhNo/s320/rozgrzewka.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="240" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;w tle próby rozgrzewki, z przodu niezmotywowany kibic &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gXrt0m5qT94/Tm_BRFFjY-I/AAAAAAAABC0/KoHlaXQE0So/s1600/start.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-gXrt0m5qT94/Tm_BRFFjY-I/AAAAAAAABC0/KoHlaXQE0So/s320/start.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Strzał startowy, ryk quada prowadzącego i poszły dzieci w las. Emocje nie trwały długo, jak to na biegu na kilometr, ale liczy się jakość nie ilość. Bartek wpadł na metę w pięknym stylu i ustawił się w kolejce do pani "stoperowej" zdejmującej z koszulek karteczki z nazwiskiem. Co do nagród to były to paczki ciastek, ale cóż, Bartek musial się zadowolić uściskiem ręki pani, bo po uścisku pani powiedziała mu "Ojej, ale ciastka właśnie mi się skończyły". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h0udtLziNzA/Tm_BEkIfoNI/AAAAAAAABCw/tvRhzJN1v1M/s1600/bartek+meta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-h0udtLziNzA/Tm_BEkIfoNI/AAAAAAAABCw/tvRhzJN1v1M/s320/bartek+meta.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;to ten trzeci :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp;Nasz bohateiro miał minę trochę średnią, wody też mu nie dali, więc pokuśtykałam z nim na poszukiwanie H2O, a przy okazji wydębiliśmy odłożone gdzieś na bok ciastka. Mówiąc szczerze było to niezbędne, gdyż kibic młodszy czyli Tomek donośnie domagał się jedzenia, a organizatorzy chyba nie pomysleli o stoisku gastronomicznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie impreza spoko, kolejna cegiełka do budowy "świadomości biegacza" u naszego Bartka. Bieg na 5 km też pewnie byłby bardzo fajny, więc za rok wpisuję sobie Frog Race do kalendarza.&amp;nbsp; Ciekawa też jestem bardzo, czy zdążę się przygotować na tegoroczne Biegnij Warszawo 2 października, czy znów przysponsoruję organizatora płacąc i nie odbierając pakietu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8911381647612262976?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8911381647612262976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8911381647612262976' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8911381647612262976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8911381647612262976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/09/re-re-kum-kum.html' title='re re kum kum'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-96Zswiw7KdA/TnB5aQS4r7I/AAAAAAAABC4/4KQcGUTC00Q/s72-c/10-wrzesnia-frog-race-biegi-w-zabiencu-obiekt-zimne-doly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3872083417168662185</id><published>2011-09-07T16:34:00.000+02:00</published><updated>2011-09-07T16:34:50.303+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Uwolnić nogę</title><content type='html'>Do uwolnienia nogi 1 (słownie: jeden!!!) dzień, bo właśnie jutro miną 4 tygodnie od naderwania więzadła.&lt;br /&gt;Tak naprawdę to już śpię bez ortezy i po domu pomykam też bez, bo mam już jej dość, ale jak za dużo pochodzę to jednak kolanko daje o sobie znać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rPsvOraNTTE/TmeAOSaOIlI/AAAAAAAABB0/99sDFTGEMrc/s1600/fullimage_medknee.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-rPsvOraNTTE/TmeAOSaOIlI/AAAAAAAABB0/99sDFTGEMrc/s320/fullimage_medknee.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tak właśnie wygląda mój gustowny stabilizator&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Póki co są intensywne ćwiczenia w domu i zagrodzie czyli w AVI-med,&amp;nbsp; a poza tym wynalazłam sobie basen i siłownię 500 m od domu, więc w przyszłym tygodniu zaczynam pluskanie - dozwolone kraulem i na grzbiecie, natomiast żabka wykluczona. Kto wie, może się wreszcie podszkolę i jakiś mini-triatlon z tego kiedyś wyjdzie :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na mojej ściance byłam towarzysko, niestety tylko pomacać brudne chwyty i powchłaniać atmosferę wraz z wszechobecnym pyłem z magnezji. Myślę jednak, że w ostatnim tygodniu września już zacznę się wspinać - przynajmniej rehabilitant pociesza, że jest to możliwe (chyba że mnie tak zwodzi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój start w Biegnij Warszawo nadal jest aktualny, aczkolwiek właśnie uprzytomniłam sobie, że końcówka trasy to jeden wielki zbieg, a na zbiegu co pracuje? Kolanka oczywiście. Wniosek taki, że mam zadanie wzmocnienia solidnie czworogłowych do tego czasu. Póki co w sobotę będę kibicem na Frog Race. Ale o tym napiszę w niedzielę :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3872083417168662185?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3872083417168662185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3872083417168662185' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3872083417168662185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3872083417168662185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/09/uwolnic-noge.html' title='Uwolnić nogę'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rPsvOraNTTE/TmeAOSaOIlI/AAAAAAAABB0/99sDFTGEMrc/s72-c/fullimage_medknee.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6293496449080764633</id><published>2011-08-24T22:51:00.000+02:00</published><updated>2011-08-24T22:51:19.973+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>jeszcze ciut o różnicach</title><content type='html'>... rozwodzić się nad tematem nie będę, ale naprawdę zastanawia mnie, jak można do tak typowego urazu, jakim jest naderwanie więzadła pobocznego w kolanie wydać tak odmienne zalecenia rehabilitacyjne i komu ma wierzyć biedny pacjent: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalecenie nr 1 (&lt;b&gt;Lekarz z Kliniki Ruchu&lt;/b&gt;)&amp;nbsp; - od razu rehabilitacja (tydzień po urazie), zero fizykoterapii (prądów, lasera i tym podobnych brzęczyków, których nawiasem mówiąc w tej Klinice nie ma)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalecenie nr 2 (&lt;b&gt;rehabilitant z Ortoreh&lt;/b&gt;) - intensywne ćwiczenia chorej nogi (2 tyg. po urazie, na siłę prostowanie, zginanie, wciskanie piłki w podłogę, itd.), masaż poprzeczny okolic więzadła, fizykoterapia: prądy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalecenie nr 3 (&lt;b&gt;rehabilitant ze szpitala w Otwocku&lt;/b&gt;) - przez trzy tyg. od urazu zero ruchu nogi, zero ćwiczeń, ale za to intensywna fizykoterapia - codziennie !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zalecenie nr 4 (&lt;b&gt;rehabilitant z AVI&lt;/b&gt;) - przez trzy tyg. od urazu prawie całkowity spokój dla nogi, ćwiczenia tylko izometryczne, fizykoterapia (laser, magnetronik i prądy) 3x tyg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff, wybrałam w końcu AVI, w związku z czym niniejszym zrywam swój zażyły związek z Ortorehem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekonały mnie argumenty dwóch doświadczonych rehabilitantów, że więzadłu trzeba dać te 3 tyg. na zagojenie, a nie od razu na siłę forsować. Nie wiem, czy ta klinika sportowa nie zagalopowała się trochę w usportawianiu ofiar kontuzji zbyt szybko.&lt;br /&gt;W każdym razie, ponieważ poprzednia terapia innego naderwanego mięśnia nie przyniosła spektakularnych efektów, mówię "&lt;i&gt;Adios&lt;/i&gt;" i przechodzę do p. Sebastiana Zduńskiego w AVI. Dziś po pierwszej wizycie i zabiegach mam jak najlepsze wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z poważaniem&lt;br /&gt;Ewa z recydywy rehabilitacyjnej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6293496449080764633?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6293496449080764633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6293496449080764633' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6293496449080764633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6293496449080764633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/08/jeszcze-ciut-o-roznicach.html' title='jeszcze ciut o różnicach'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5079400015760717162</id><published>2011-08-18T18:45:00.003+02:00</published><updated>2011-08-19T08:27:29.277+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Trzasło i zgasło</title><content type='html'>Ostatnio pisałam jak to fantastycznie jest mi na wakacjach i w sumie nadal uważam, że wyjazd był super, gdyby nie moja ...głupota?... pech?... adrenalinowe niewyżycie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie 2 dni przed wyjazdem z Krety udało mi się rozwalić kolano próbując czegoś nowego w repertuarze czyli jazdy na crossie. Zatoczyłam kółeczko, nie opanowałam maszyny (Yamaha YZ 250) w zakręcie, bo jak z reguły każdemu laikowi, moja ręka się uwiesiła za mocno na manetce gazu i po efektownym piruecie wywaliło mnie z siodła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZFS0uQ99MfU/TkwP4N3HsGI/AAAAAAAABBI/DSxVQ_HYNoY/s1600/IMG_7095.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZFS0uQ99MfU/TkwP4N3HsGI/AAAAAAAABBI/DSxVQ_HYNoY/s320/IMG_7095.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;tuż przed kontuzją o zachodzie słońca - jak się rozwalić to w romantycznych okolicznościach&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Poczułam nagły silny ból wygiętego do środka kolana i to był koniec. Miałam na sobie buty motorowe, spodnie, kask, buzer, ale zrezygnowałam z upierdliwych w zakładaniu ochraniaczy na kolana, bo ... miało być tylko 1 kółko. Ech! &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście mieliśmy na wyjeździe ortezę i lodówkę w pokoju, więc mogłam od razu zapakować nogę w usztywniacz i chłodzić ją czym się dało - głównie puszką greckich sardynek oraz piwem prosto z lodówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś natomiast pokuśtykałam do ortopedy, który kiedyś skutecznie zrekonstruował więzadła mojego męża i usłyszałam, że nie jest źle bo mam tylko uszkodzenie więzadła pobocznego piszczelowego II stopnia (dobra dwójka, jak to określił pan doktor). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam jeszcze USG łąkotki u mojej ulubionej dr Król, żeby wykluczyć pęknięcie. Pani doktor naszkicowała "krajobraz po bitwie" na 15 linijek&amp;nbsp;(m.in. częściowe zerwanie więzadła pobocznego piszczelowego,&amp;nbsp;zerwanie torebki stawowej w paśmie przednim, częściowe&amp;nbsp;odwarstwienie łąkotki na 1/3 jej grubości, częściowe uszkodzenie więzadła łąkotkowo-udowego i łąkotkowo-piszczelowego). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakimś cudem uraz nie kwalifikuje się operacji tylko wygojenia i rehabilitacji. W każdym razie czeka mnie 6-8 tygodni przerwy w sportach (witaj dniu 2 października, od jutra odcinam centymetr).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna uwaga odnośnie tych dwóch wizyt lekarskich - u Luboińskiego w Klinice Ruchu (15 min za 200 zł)&amp;nbsp; miałam wrażenie, że każde dodatkowe pytanie do lekarza jest nie na miejscu, bo zegar tyka, doktor się spieszy, a pod drzwiami następny pacjent, za to u dr Król (30 min USG za 200 zł) spotkałam się z dokładnym omówieniem problemu, spokojną odpowiedzią na wszystkie moje pytania i pełnym komfortem. Taka drobna różnica w świadczonej usłudze&amp;nbsp;:) &lt;br /&gt;Najbardziej, przeogromnie, przestrasznie mi szkoda wspinania :(((( Wiem że to będzie ciężkie 8 tygodni czekania.&amp;nbsp; Na szczęście mam nosić tylko ortezę bez gipsu i zacząć zaraz rehabilitację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę zatem się wypisać z Frog Race, na który się wpisałam razem z całą rodziną i będę tylko kibicować moim chłopakom (Wojtek 5K, Bartek 1K, Tomek 0,1K), ale "zostawiam się" na liście startowej Biegnij Warszawo. Już drugi raz nie dam się wkręcić w Maszeruję-Kibicuję, a poza tym musi być motywacja, żeby pilnie robić nudne ćwiczenia rehabilitacyjne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem jeszcze link do paru fotek wspomnieniowych z Krety - naprawdę były to mega fajne wakacje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/Ostatniawpinka/Kreta_Palekastro2011?authuser=0&amp;amp;feat=directlink#"&gt;Foty Kreta_Palekastro&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-szQ0vU69mb8/TkwRS-bTIlI/AAAAAAAABBM/KARal-f-RQg/s1600/DSC_1049.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-szQ0vU69mb8/TkwRS-bTIlI/AAAAAAAABBM/KARal-f-RQg/s320/DSC_1049.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Przy okazji chciałam podziękować jeszcze raz Tete za wspólny Bieg Powstania - było naprawdę super przebiec razem tę piątkę i poznać się poza światem wirtualnym :)W ogóle bieg i panująca atmosfera była bardzo przyjemna, trochę ciasnawo na trasie, ale nie biegłam na wynik więc nie przeszkadzało mi to. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5079400015760717162?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5079400015760717162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5079400015760717162' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5079400015760717162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5079400015760717162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/08/trzaso-i-zgaso.html' title='Trzasło i zgasło'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZFS0uQ99MfU/TkwP4N3HsGI/AAAAAAAABBI/DSxVQ_HYNoY/s72-c/IMG_7095.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4948394773348886050</id><published>2011-08-10T23:34:00.003+02:00</published><updated>2011-08-11T16:08:01.033+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='windsurfing'/><title type='text'>Z Palekastro</title><content type='html'>&lt;div style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W zasadzie może nie powinnam pisać o beztroskich wakacjach - panika na giełdach, frank szybuje, Londyn płonie, a ja tu jak beztroski pasikonik sobie brykam. Jednak wiem że za parę dni wrócę do rzeczywistości więc ....chwilo trwaj. Napiszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wakacje na Krecie, last minute w Turcji, urlop w Egipcie&amp;nbsp; - nie kojarzy się to dobrze, bo&amp;nbsp;wiadomo, hotelowe getta i&amp;nbsp;parasole wbetonowane w wąskie plaże. Ano, ale można spróbować być na Krecie z dala od tłumów i spędzać czas tak, jak lubi się najbardziej. A zatem Kreta a la carte - dla każdego kto lubi wiatr, słońce, dzikie kamieniste ścieżki i mało turystyczne klimaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RigcPgsb-fc/TkLrMzrsQ7I/AAAAAAAAA1Y/MgBYNDpwLkc/s1600/DSC_1212.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-RigcPgsb-fc/TkLrMzrsQ7I/AAAAAAAAA1Y/MgBYNDpwLkc/s320/DSC_1212.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;nasza zatoka - widok ze szczytu góry&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Windsurfing &lt;/b&gt;- przerósł moje oczekiwania :). Mieliśmy farta trafiając w sam środek najsilniejszego Meltemi. Jest konkretny wicher, ale też świetny okazał się sam spot w szerokiej zatoce z wiatrem wiejącym skośnie do brzegu z lewej strony. Trochę szkwaliście, ale idzie wytrzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8eewYXws5sM/TkPhKWZyrAI/AAAAAAAAA2E/gmow1qw6goA/s1600/DSC_1175.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-8eewYXws5sM/TkPhKWZyrAI/AAAAAAAAA2E/gmow1qw6goA/s320/DSC_1175.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Prawie od początku pływam na 4.0 i desce 78 litrów. Lekkie zafalowanie, woda o temperaturze idealnej do pływania w lycrze i żadnych tłumów na wodzie (przedwczoraj na zatoce były 2 żagle bo wiało pod 9 B i zamknęli &lt;a href="http://www.freak-surf.com/"&gt;bazę windsurfingową&lt;/a&gt;) Kajtów w zasadzie zero. Trochę profi-freestylerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eEseoLn0i3E/TkL3NyenjXI/AAAAAAAAA14/zyZ1WcBClF0/s1600/DSC_0745.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-eEseoLn0i3E/TkL3NyenjXI/AAAAAAAAA14/zyZ1WcBClF0/s320/DSC_0745.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Za przechowanie własnego sprzętu nie płacimy bo trzymamy go za friko pod plandeką w krzakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B6uvezSeWY0/TkL2-IgeLvI/AAAAAAAAA10/ILH91hAdvtQ/s1600/DSC_0707.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-B6uvezSeWY0/TkL2-IgeLvI/AAAAAAAAA10/ILH91hAdvtQ/s320/DSC_0707.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nikt nam nic nie ukradł do tej pory, może dlatego że to nie Polska :-/. Wokół pełno camperów i trochę namiotów na dziko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kt5B54oJR0A/TkLpOuNtxuI/AAAAAAAAA1I/_EXNA6yiuw8/s1600/DSC_1291.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-kt5B54oJR0A/TkLpOuNtxuI/AAAAAAAAA1I/_EXNA6yiuw8/s320/DSC_1291.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Spot o zachodzie słońca&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Trasy na &lt;b&gt;rower &lt;/b&gt;po asfalcie, po szutrze, pod górę i z góry (za to mało po płaskim ;-D. Byłam na jednej dłuższej wycieczce i codziennie na krótszych i po prostu dla mnie rower w Grecji to jest to! Jak czuć wtedy te wszystkie fajne zioła, które sobie rosną przy drogach, ech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla fanów &lt;b&gt;dwóch kółek z ryczącym silnikiem &lt;/b&gt;(a jest ich w naszej grupie trójka) Kreta ma duży zapas hardcorowych kamienistych i górskich ścieżek, po których nasi zapaleńcy prawie codziennie ujeżdzają swoje crossy, wracając z pełną satysfakcją na zakurzonych, spoconych twarzach, tudzież przebitą dętką, a nawet rozerwanym łańcuchem&amp;nbsp; ... :) &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w5VsiV8obl8/TkPh-LOAREI/AAAAAAAAA2I/xv4PGpw7hpU/s1600/DSC_1307blog.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-w5VsiV8obl8/TkPh-LOAREI/AAAAAAAAA2I/xv4PGpw7hpU/s320/DSC_1307blog.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Biegałam &lt;/b&gt;na razie 3 razy, wzdłuż plaży i oliwnego gaju z kozami robiącymi za kibiców. Dwa razy rano, kiedy jeszcze dało się przeżyć przed atakiem słońca i raz ... w samo południe, z mężem - w ramach testowania granic wytrzymałości organizmu. Organizm był bliski zagotowania, ale wytrzymał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nurkowanie&amp;nbsp; &lt;/b&gt;- koleżanka z naszej ekipy zrobiła właśnie tu kurs PADI i dziś pierwszy raz dała nura z instruktorem do morza, gdzie próbowała zaprzyjaźnic się z ośmornicą.&amp;nbsp; Ta postanowiła jednak koleżankę opluć jakąś czarną cieczą. Na szczęście obyło się bez ofiar. Rafy tu się nie znajdzie, ale podobno pod wodą ładnie, jasno i czasem nawet są kolorowe rybki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do &lt;b&gt;wspinania &lt;/b&gt;to hm, miałam już tu namierzony mały rejonik w Wąwozie Umarłych (podobno nazwa nie ma nic wspólnego z padłymi z gorąca wspinaczami, hehe) ale dwugodzinny spacer na dno i dnem wąwozu po skalistej ścieżce, z liną na plecach i szpejem w torbie nie wystarczył niestety, żeby znaleźć obite skały. Grecy nie są jednak mistrzami znakowania miejsc i dróg prowadzących do różnych celów, chociaż... :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ueo380spEAs/TkL5IqPVJ5I/AAAAAAAAA18/HtsCmLOFN9w/s1600/IMG_6757.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ueo380spEAs/TkL5IqPVJ5I/AAAAAAAAA18/HtsCmLOFN9w/s200/IMG_6757.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZcYUkXnxj0M/TkPiIAlnylI/AAAAAAAAA2M/XghirYUIgAs/s1600/DSC_1374.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZcYUkXnxj0M/TkPiIAlnylI/AAAAAAAAA2M/XghirYUIgAs/s320/DSC_1374.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Żeby nie było że oszalałam, znajduję też w Palekastro czas na picie lokalnego izotonika (czyli piwa Mythos), &lt;b&gt;objadanie się &lt;/b&gt;tradycyjnymi bardzo niedietetycznymi gyrosami, tzatzikami i leniuchowanie nad basenem/w basenie z kompem albo książką. Nasz hotelik na zadupiu jest na szczęście malutki i z lekka opustoszały, więc można się totalnie w nim zrelaksować po tych wszystkich sportach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fgtmko9M9nE/TkLphT6QnrI/AAAAAAAAA1Q/TCCrzvwsJbU/s1600/DSC_1192.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-fgtmko9M9nE/TkLphT6QnrI/AAAAAAAAA1Q/TCCrzvwsJbU/s320/DSC_1192.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja kontuzja została spacyfikowana nadmiarem aktywności i chyba tak się tego przestraszyła, że prawie nie daje znać o sobie. A może już jestem wreszcie wyleczona? :-) &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4948394773348886050?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4948394773348886050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4948394773348886050' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4948394773348886050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4948394773348886050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/08/z-palekastro.html' title='Z Palekastro'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RigcPgsb-fc/TkLrMzrsQ7I/AAAAAAAAA1Y/MgBYNDpwLkc/s72-c/DSC_1212.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4260509569147818251</id><published>2011-07-26T21:41:00.001+02:00</published><updated>2011-07-27T08:33:54.298+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>W oczekiwaniu na wielobój</title><content type='html'>Nadchodzi... wreszcie... upragniony urlop w cieplutkim kraju, gdzie NIE pada deszcz. W kraju gdzie świeci słońce, wieje wiatr, skarb państwa bankrutuje, a społeczeństwo jak się leniło, tak się leni w cieniu oliwnego drzewa. &lt;i&gt;Kalimera!&lt;/i&gt; Grecja to mój ukochany kraj wakacyjny - tym razem padło na Kretę, ale żeby sobie nie ułatwiać życia wykupiliśmy tylko przelot, a mieszkać będziemy tam, gdzie kozy dupami szczekają czyli na najdalszym wschodnim krańcu wyspy koło Palaikastro w wynalezionym w necie hoteliku z 25 pokojami.&amp;nbsp; Raz dziennie dojeżdza tam autobus lokalny i tym autobusem planujemy tam dotrzeć z lotniska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ucf4OY1iQYM/Ti8PnTMAhMI/AAAAAAAAA08/t4zy1x_6Gz0/s1600/hiona-beach-2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ucf4OY1iQYM/Ti8PnTMAhMI/AAAAAAAAA08/t4zy1x_6Gz0/s320/hiona-beach-2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Hurra! Żadnych parasoli wcementowanych w plażę :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego postanowiliśmy się tam zaszyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- po pierwsze tam wieje Meltemi - czyli ulubiony wiatr windsurferów!&lt;br /&gt;- po drugie nienawidzę dużych hoteli w hałaśliwych kurortach! &lt;br /&gt;- po trzecie zadupie zadupiem, ale za to jakie możliwości. Postanowiliśmy wycisnąć nasze wakacje na Krecie jak cytrynę i w tym celu oprócz tabunu dzieci zabieramy też tonę sprzętu sportowego. Dodam że jedziemy na 2 tygodnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja osobiście liczę na pięciobój i dlatego biorę:&lt;br /&gt;1. sprzęt do windsurfingu&lt;br /&gt;2. linę wspinaczkową plus szpej&lt;br /&gt;3. buty do biegania&lt;br /&gt;4. rower&lt;br /&gt;5. książkę i krem z filtrem do uprawiania jednak czasem dyscypliny "leżakowanie" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój mąż z kumplem nastawiają się za to na inny skład wieloboju i dlatego chłopaki wyjeżdżają z Polski już 3 dni wcześniej samochodem, żeby ciągnąć na lawecie z Warszawy do Pireusu 3 motory cross (i mój rower) oraz na dachu 3 deski windsurfingowe i żagle. Trzeba trzymać kciuki, żeby greckim taksówkarzom nie zachciało się znów zablokować portu w ramach strajku bo w przeciwnym razie chłopaki będą surfować w basenie portowym wśród promów i jeździć motorem po gyrosy do pobliskiej tawerny w Atenach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zanim wylecę w nocy z sob. na niedz. zamierzam wreszcie wziąć udział w biegu. Bieg Powstania 2011 to coś na co czekałam od dawna, chociaż jak już napisałam, moje zadanie to dobiec, bo stan kontuzjowanego mięśnia nie pozwala na żaden atak, mimo że regularnie biegam. Ale ta atmosfera... Bezcenna!&lt;br /&gt;Powstańczego klimatu dopełni koszulka startowa, którą widząc od razu ma się ochotę wcisnąć jeszcze na łeb furażerkę i zaśpiewać "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola, bronią się chłopcy spod Parasola!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-qE-nwxsG6JI/Ti8NvXqerGI/AAAAAAAAA04/8OTSm1sR0eM/s1600/SDC12476.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-qE-nwxsG6JI/Ti8NvXqerGI/AAAAAAAAA04/8OTSm1sR0eM/s320/SDC12476.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4260509569147818251?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4260509569147818251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4260509569147818251' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4260509569147818251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4260509569147818251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/07/w-oczekiwaniu-na-wieloboj.html' title='W oczekiwaniu na wielobój'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Ucf4OY1iQYM/Ti8PnTMAhMI/AAAAAAAAA08/t4zy1x_6Gz0/s72-c/hiona-beach-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-386550702572593740</id><published>2011-07-15T16:58:00.000+02:00</published><updated>2011-07-15T16:58:18.325+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Na fałszywą nutkę</title><content type='html'>Trochę mnie tu nie było, ale szkoliłam się na członka załogi maszynowni okrętowej, a konkretnie na mechanika silników drobnicowca.&amp;nbsp; W życiu nigdy nic wiadomo, więc drugi fach w ręku się przyda. A tak na poważnie, to dostałam olbrzymie tłumaczenie z opisem uszkodzeń silnika statku i przez ostatnie 1,5 tyg. siedziałam w wałach korbowych, pokrywach łożyska i innych tego typu gadżetach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co tam w świecie sportu i biegania? No cóż, jest ze mną trochę jak z orkiestrą dętą, w której padła jedna z trąbek - niby gra ale coś na fałszywą nutkę. Ta padnięta trąbka czyli mój mięsień goleniowo-kulszowy niestety nie daje o sobie zapomnieć, nawet po pokaźnej inwestycji w jego rehabilitację. Ostatnio kiedy to grzecznie wykonałam kawalek planu treningowego z szybkimi interwałami bardzo dał o sobie znać i trochę zwątpiłam nawet, czy kiedyś będzie "tak jak przedtem". &amp;nbsp; Dzisiejsze 10 km chociaż wolne (1:00 h) też odczułam.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogę więc sobie biegać wolno (6 min/km) i nie za daleko, ale wszelkie intensywne treningi, interwały i podbiegi odpadają. A 30 lipca mój ulubiony Bieg Powstania. I co?&lt;br /&gt;Ano zapisałam się na piątkę - najpierw z myślą o próbie bicia życiówki, ale na dzień dzisiejszy - raczej z myślą o rekreacyjnym przemierzeniu tej trasy.&amp;nbsp; Nie ma się co szarpać, tym bardziej, że już następnego dnia o świcie wyruszam na wakacje i nie chciałabym ich spędzić jak w sanatorium - na leżaku.&amp;nbsp; No i jeszcze słowo o Pile. Piła się zmyła. Nie pobiegnę we wrześniu połówki niestety, bo musiałabym teraz robić po 15-18 km na raz. Noga mówi temu NIE!&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój rehabilitant powiedział, żebym zrobiła sobie drugie usg, pokazała lekarzowi i może on coś nowego wymyśli - podobno facet z identycznym urazem, biegacz, dostał zastrzyki z hormonu wzrostu na wyleczenie swojej kontuzji. Wywołuje się kontrolowany stan zapalny i potem zaczyna się właściwe gojenie i odbudowa tkanki łącznej. Brzmi to trochę groźnie, ale jestem otwarta na różne opcje :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, mniej boli, kiedy się wspinam, więc wspinam się ostatnio intensywnie. Jest pewien progres, co mnie bardzo cieszy i trochę zmniejsza dołek związany z regresem biegowym. Wielka w tym zasługa mojego instruktora, który naprawdę fajnie układa mi plan treningów pod tytułem "Mocy przybywaj". W weekend wybieram się znów w skały i o ile nie zmyje nas jakaś burza, są szanse na konkretne działania i dobrą zabawę wspinaczkową. Mocy przybywaj! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-386550702572593740?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/386550702572593740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=386550702572593740' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/386550702572593740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/386550702572593740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/07/na-faszywa-nutke.html' title='Na fałszywą nutkę'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3271925381294788474</id><published>2011-06-29T14:23:00.003+02:00</published><updated>2011-06-30T13:33:25.912+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><title type='text'>Tydzień pod znakiem Planu B</title><content type='html'>Poprzedni tydzień to chyba jedno z bardziej nieplanowych i spontanicznych wydarzeń, jakie pamiętam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Miało być tak&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;: piatek rano - odstawienie na Okęcie starszego syna (Bartka) lecącego do rodziny za ocean i po południu wyjazd z Warszawy w kierunku Wiednia, następnie przez tydzień wspinanie w rejonie Peilstein i powrót w niedzielę do domu. Proste i nieskomplikowane, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;W rzeczywistości było tak&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Piątek &lt;/b&gt;- na Okęciu zonk. Wizy do Kanady są niepotrzebne, ale tylko jeśli masz w kieszeni paszport biometryczny. Bartek nie ma, więc zamiast do Kanady jedzie do Wawra, z nami. Wyjazd wspinaczkowy przekładam na poniedziałek, o ile załatwimy wizę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Poniedziałek &lt;/b&gt;- &lt;i&gt;Goood morning Canada &lt;/i&gt;na ul. Pięknej w Warszawie. Po drobnych perypetiach formalnych ambasada wbija Bartkowi wizę, udaje nam się też przebukować lot na godzinę 16:50 (nie za darmo oczywiście, ała...)&amp;nbsp; Ja ruszam w kierunku Wiednia, Bartek rusza z tatą na Okęcie i tym razem szczęśliwie odlatuje :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wtorek &lt;/b&gt;- Witamy w Peilstein. Prosto z drogi walimy w skały, bo szkoda czasu. Sektory wspinaczkowe są na szczycie góry, więc po drodze gratisowa rozgrzewka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yHcp-O1Nb1s/TgsUouXqtAI/AAAAAAAAAzg/JaSXGAAj1OM/s1600/SDC123000.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-yHcp-O1Nb1s/TgsUouXqtAI/AAAAAAAAAzg/JaSXGAAj1OM/s320/SDC123000.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok z parkingu. W tle nasz cel podróży&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Z_FvoPPZZz8/TgsRkTxHtbI/AAAAAAAAAyo/IWeB-XAfjNY/s1600/PICT0008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Z_FvoPPZZz8/TgsRkTxHtbI/AAAAAAAAAyo/IWeB-XAfjNY/s320/PICT0008.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podejście ok. 25 min z plecakiem, bardzo stromo. Idę metodą 100 kroków, po których daję mojemu tętnu minutkę na obniżenie się z HRmax do wartości w miarę spoczynkowych. I znowu 100 kroków. Za to w nagrodę docieramy do super wapiennych skał z bezbłędnym tarciem pod butem i ciekawymi formacjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dYgJK4DmBlc/TgsRv6PdFcI/AAAAAAAAAy4/lf97waUTZbA/s1600/PICT0066.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-dYgJK4DmBlc/TgsRv6PdFcI/AAAAAAAAAy4/lf97waUTZbA/s320/PICT0066.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Środa &lt;/b&gt;- Cały dzień super wspinania, ja usiłuję pokonać swój lęk przestrzeni, który objawia się tym, że stojąc na skale nad rozległą doliną mam paniczne myśli i pocą mi się ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5DMNIZXIOXA/TgsRmhUu7bI/AAAAAAAAAys/zAgXH6chkVs/s1600/PICT0028.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-5DMNIZXIOXA/TgsRmhUu7bI/AAAAAAAAAys/zAgXH6chkVs/s320/PICT0028.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Generalnie odpuszczam sobie rozglądanie się, podziwianie widoków i zamiast tego gapię się na wapień.&amp;nbsp; Rozwiązaniem byłyby klapki na oczy, takie jak mają konie, żeby się nie rozpraszać. Po raz pierwszy robię drogę o długości 40 metrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QwHpH2ZtQGc/TgsRpP9sYKI/AAAAAAAAAyw/47eCynn6ewc/s1600/PICT0042.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-QwHpH2ZtQGc/TgsRpP9sYKI/AAAAAAAAAyw/47eCynn6ewc/s320/PICT0042.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pogoda - lampa chociaż przez chwilkę kropi, a niebo zapowiada coś większego. Z góry schodzimy koło 20.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czwartek &lt;/b&gt;-&amp;nbsp; mocne wspinanie od rana, wokół trochę Austriaków, Czesi. Tuż przed moim wbiciem się w dość trudną drogę przychodzi pierwszy deszczyk. Wchodzę więc, ale na wędkę, bo ręce zjeżdżają po mokrej skale. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ubONykuMPeM/TgsR9maLKhI/AAAAAAAAAzM/wkOvST-MzCM/s1600/SDC12411.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-ubONykuMPeM/TgsR9maLKhI/AAAAAAAAAzM/wkOvST-MzCM/s320/SDC12411.JPG" width="240" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Potem chcemy dotrzeć do sektora zwanego&lt;i&gt; nomen omen &lt;/i&gt;Matterhorn.  Kolega jakoś myli ścieżki i lądujemy trochę obok i powyżej, więc czeka  nas pionowe zejście w dół z całym sprzętem po stalówkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cj-acfZNQn8/TgsUlrA3qFI/AAAAAAAAAzc/mJb9uwG6kQ0/s1600/SDC12406-1.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-cj-acfZNQn8/TgsUlrA3qFI/AAAAAAAAAzc/mJb9uwG6kQ0/s320/SDC12406-1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Czyli w wolnym tłumaczeniu "Lepiej się czymś przypnij, bo się zje..sz"&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AuZEVy9MTjM/TgsR_OtkpXI/AAAAAAAAAzQ/LeztnxykaWI/s1600/SDC12414+-+Kopia.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-AuZEVy9MTjM/TgsR_OtkpXI/AAAAAAAAAzQ/LeztnxykaWI/s320/SDC12414+-+Kopia.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W środku widoczna "poręcz" do zejścia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekki stresik jest, ale za to jaka przygoda :) Nagle po  południu robi się ciemnawo, grzmi i za chwilę zaczyna się burza, która  zlewa nas totalnie. Jak mokre kury docieramy do samochodu i jedziemy na  camp, gdzie czeka na nas ... mokry namiot, mokre ręczniki&amp;nbsp; i mokra trawa  oraz zero perspektyw na wypogodzenie. Leje do późna więc zaczynamy  obmyslać Plan B. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Piątek &lt;/b&gt;- rusza Plan B.&amp;nbsp; Łączność sms-owa ze znajomymi mającymi dostęp do prognoz potwierdza, że nie ma to jak polska Jura. W Austrii i na Słowacji w Sulovie ma bowiem padać do niedzieli. OK, niezrażeni ruszamy na Jurę. To i tak nasz dzień restowy.&amp;nbsp; Wieczorem zasiadamy już przy piwku wśród znajomych gęb w Michałowej Karczmie w Podlesicach. Hehe, nie ma to jak u siebie ;-) No i będziemy mogli pojechać na koniec na pyszną pizzę do Żarek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sobota &lt;/b&gt;- wita nas ..... deszcz. WTF! I jak tu wierzyć serwisom meteo. Na szczęście w Rzędkowicach skała szybko schnie. Efekt to cały dzień wspinania.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aK1UvPnV-xE/TgsWOAZ74UI/AAAAAAAAAzk/DJHevKkqnMc/s1600/SDC12447.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-aK1UvPnV-xE/TgsWOAZ74UI/AAAAAAAAAzk/DJHevKkqnMc/s320/SDC12447.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Buty Miura rządzą :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zmieniam swoją strategię i atakuję drogę, która jest dla mnie bardzo trudna, zamiast zrobić 3 łatwe i się tym zadowolić.&amp;nbsp; Można powiedzieć, że zaliczam swój pierwszy poważny lot po odpadnięciu. Taki parometrowy, bo miałam już wyciągniętą linę do wpinki. Na szczęście byłam już wysoko i jestem cała, ale niestety droga &lt;i&gt;Filarek Profosa, &lt;/i&gt;którą próbowałam zrobić, nie puszcza, więc na odchodnym obiecuję jej, że jeszcze tu wrócę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Niedziela &lt;/b&gt;- słońce, wiatr, Podzamcze. Duże zmęczenie po wczorajszym dniu, więc nie robię trudnych dróg, poza wędką na śliskim Filarku Kurtyki. Przedłużamy wyjazd o 1 dzień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Poniedziałek &lt;/b&gt;- Jura pustoszeje po długim weekendzie i pod Okiennikiem jest tylko nasza trójka i jeszcze jeden zespół. Bolą już ręce, ale walczymy, ile się da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-f2ih2U8fMFQ/TgsSFCNMl0I/AAAAAAAAAzY/X8WEdyAI9b8/s1600/SDC12469.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-f2ih2U8fMFQ/TgsSFCNMl0I/AAAAAAAAAzY/X8WEdyAI9b8/s320/SDC12469.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Próby na &lt;i&gt;The Doors&lt;/i&gt; katują mi już prawie do końca palce, ale na koniec dnia udaje mi się poprowadzić fajną drogę &lt;i&gt;Koksik Zdrój&lt;/i&gt; i tym samym mogę z czystym sumieniem jechać na pizzę w Żarkach.Wygłodzeni ruszamy do Włocha na &lt;i&gt;quatro formaggi &lt;/i&gt;oraz inne frykasy i tu następuje tragiczny finał wyjazdu. Pizzeria jest zamknięta!!!! O losie, Włoch po pracowitej niedzieli odpoczywa w poniedziałki i nasz wymarzony epilog wyjazdu szlag trafia. Ale od czego Plan B - pizza polska w Janowie. Nie umywa się co prawda, ale wchodzi gładko, szczególnie po całym dniu na batonach i wodzie. Jeszcze tylko slalom między tirami na katowickiej i nasz bardzo udany austriacko-polski trip wspinaczkowy dobiega końca.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-56-dvoHDWCU/TgsRx7e957I/AAAAAAAAAy8/onEcdOZT0V0/s1600/PICT0094.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-56-dvoHDWCU/TgsRx7e957I/AAAAAAAAAy8/onEcdOZT0V0/s320/PICT0094.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PS. Przez cały tydzień nie biegałam, chociaż buty miałam przy sobie. Nie było siły, poza tym, jak się nie wspinałam to obmyślałam Plany B, więc na bieganie czasu nie wystarczyło ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fotki by: Ava &amp;amp; Wlod&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3271925381294788474?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3271925381294788474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3271925381294788474' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3271925381294788474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3271925381294788474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/06/tydzien-pod-znakiem-planu-b.html' title='Tydzień pod znakiem Planu B'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yHcp-O1Nb1s/TgsUouXqtAI/AAAAAAAAAzg/JaSXGAAj1OM/s72-c/SDC123000.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2328550999824217077</id><published>2011-06-17T23:42:00.001+02:00</published><updated>2011-06-18T08:42:47.099+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><title type='text'>Rock trip!</title><content type='html'>Wraz ze wzrostem temperatury obserwuje się zmniejszone nasilenie blogowania. Powodem tego mogą być: potrzeba spędzania przez blogerów wolnego czasu na świeżym powietrzu, upały ewentualnie "zarobienie". Ja też przycichłam - trochę z zarobienia, a trochę z braku intensywnego życia biegowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym jutro wyruszam na tygodniowy trip w skały. Wyczekiwany i ... prawie niezorganizowany.&amp;nbsp; W oryginale miało być wspinanie we włoskim Arco nad jeziorem Garda, ale ekipa sie posypała po kontuzjach, a właściwie zredukowała do 3 osób. Jakoś 1200 km nie chce nam się poginać,&amp;nbsp; bo i koszty spore i ciężko na dwie kierowniczki (czyli kobiety kierujące).&amp;nbsp; Z rejonów osiągalnych "furom" padło więc na państwo nad pięknym modrym Dunajem, czyli niestety zamiast pasta e pizza będą Wurst, Knödel und Speck :-( &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Zatem będziemy może tam, a może gdzieś indziej, jak nam się nie spodoba. Totalny spontan i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze :) Trzeba mieć tylko skałę, linę, ekspresy i buty. Trochę tak jak z bieganiem - masz buty, możesz biegać wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nigdy jeszcze nie jechałam na wyjazd sportowy z dwoma kontuzjami - niewykluczającymi aktywności,&amp;nbsp; ale jednak w przypadku perspektywy tygodniowego wspinania - potencjalnie nieciekawymi.&amp;nbsp; Jedno to oczywiście mięsień goleniowo-kulszowy (błeeee, nuda... ile można o tym), chociaż teraz właściwie bardziej nerw, który sobie obok niego przebiega. O ile podczas ruchu nic mnie nie boli, to siedzenie np. w samochodzie nawet przez godzinę powoduje ból tyłka, a następnie drętwienie łydki. Trzeba będzie prowadzić z uniesionymi do góry pośladkami. Gdyby mi się to udało przez 900 km, trafiłabym pewnie do Księgi Guinessa :) a Jagienka co tyłkiem ponoć orzechy tłukła*, wymiękła by przy mnie po stokroć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Z poezji Andrzeja Waligorskiego:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Żyła raz jedna panienka&lt;br /&gt;Która zwała się Jagienka;&lt;br /&gt;Wiele z niej było pociechy,&lt;br /&gt;Bo tłukła pupą orzechy (...)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Laskowy orzech maleńki&lt;br /&gt;To nie problem dla Jagienki;&lt;br /&gt;Mogła za jednym przysiadem&lt;br /&gt;Stłuc całe pół kilo zadem,&lt;br /&gt;A gdy dorwała fistaszka&lt;br /&gt;Zostawała z niego kaszka."&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa to nadgarstek, który mnie lekko pobolewa po ostatnim rodzinnym weekendzie na Jurze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mqln48vecEk/TfvJAr4fxDI/AAAAAAAAAoY/39nkQZNl4ZA/s1600/_DSC0124.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-mqln48vecEk/TfvJAr4fxDI/AAAAAAAAAoY/39nkQZNl4ZA/s320/_DSC0124.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wystarczyła jedna trudna droga na koniec dnia, żeby przeciążenie się pogorszyło i zostało. Noszę więc sobie elegancki usztywniacz, smaruję Mobilatem, chłodzę i czekam, aż przejdzie.&amp;nbsp; Musi przejść do niedzieli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z biegowych osiągów, to naprawdę szkoda gadać. Byly dwa treningi w tym tygodniu, w tym jeden dziś - na biegu przedwyjazdowym. Drugi dłuższy, interwałowo-tempowy wzdłuż Trasy Siekierkowskiej.&amp;nbsp; Obiecuję sobie pobiegać solidnie już po powrocie ze skałek, ale obuw biegowy ze sobą do plecaka zabieram, bo jak nadgarstek wysiądzie, to pozostanie mi bieganie po austriackich polnych drogach i pozdrawianie bauerów "Grüss Gott! Grüss Gott!". &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraportuję po powrocie słowem i obrazem,&lt;br /&gt;Alles Gute!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2328550999824217077?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2328550999824217077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2328550999824217077' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2328550999824217077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2328550999824217077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/06/jeden-dzien-do-rock-trip.html' title='Rock trip!'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-mqln48vecEk/TfvJAr4fxDI/AAAAAAAAAoY/39nkQZNl4ZA/s72-c/_DSC0124.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3465346486704136166</id><published>2011-06-07T23:59:00.002+02:00</published><updated>2011-06-10T21:13:27.178+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Plany, plany</title><content type='html'>Tak się ucieszyłam z dobrej formy (czyt. braku bólu) po Ekidenie, że radośnie wybralam się do nowej stołecznej bulderowni czyli Bloco, żeby trochę poładować i powyginać ciało. Było super, powyginałam aż miło i niestety godzinkę później stwierdziłam, że chyba mam nawrót kontuzji - ból wrócił do stanu sprzed miesiąca czyli jakieś kolejne mikronaderwanie się pojawiło. Czyżby szlag trafił rehabilitację :( Jak widać mięsień goleniowo-kulszowy faktycznie jest trudny do wyleczenia, a ja naiwnie pomyślałam, że już jest wszystko z nim OK i trzyma się moich kości jak na Kropelkę. Nic z tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więc robię? &lt;b&gt;Biegam &lt;/b&gt;(ale powoli raczej), podciągam się na drążku i robię pompki oraz inne ćwiczonka, siedzę tyłkiem na lodzie, aha i głośno przeklinam swój stan. Jutro spróbuje się powspinać, ale już bez takich wygibasów nogami i zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądać. W najgorszym razie będę musiała zrobić przerwę we wspinaczce bo jak widać wpływa ona o wiele gorzej niż biegi na stan mięśnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem postanowiłam zadbać o swoje &lt;b&gt;dalsze cele biegowe, &lt;/b&gt;bo grunt to mieć w perspektywie jakiś start, o którym możesz myśleć tłukąc piętami o asfalt na treningach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień, bez wstępnych ceregieli wpisałam się na listę &lt;b&gt;Półmaratonu w Pile&lt;/b&gt; 4 września 2011. Dobry termin, blisko w miarę (chociaż marzył mi się ten dystans w Budapeszcie) no i może już będę bardziej w formie za te kilka miesięcy. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim biegiem, na który na pewno się zgłoszę, jak zaczną się zapisy będzie bardzo fajny &lt;b&gt;Bieg Powstania Warszawskiego &lt;/b&gt;30 lipca 2011. I tu mam duży dylemat - &lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/07/biegowy-wieczor-peen-wrazen.html"&gt;rok temu pobiegłam na 5K &lt;/a&gt;(była życiówka) i mam ochotę ją poprawić tym razem. Z drugiej strony zastanawiam się, czy nie pobiec pętli x2 czyli zrobić dyszki. Sama nie wiem. Trasa w sumie nie zachęca do powtórzenia (Sanguszki ;-) no i wiadomo że jak pobiegnę na dychę to tak rozłożę siły, że życiówki na 5K nie będzie. Do przemyślenia - zapisy ruszają w lipcu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, przełożyłam stare wkładki z rozpadających się Pegasusów do nowych Stratusów i zadziałało. Bóle kolan podczas biegania zniknęły. Jest to dość niesamowite bo obie wkładki wyglądają prawie tak samo, a jednak "prawie" czyni wielką różnicę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3465346486704136166?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3465346486704136166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3465346486704136166' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3465346486704136166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3465346486704136166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/06/plany-plany.html' title='Plany, plany'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-844887825761921020</id><published>2011-05-31T20:11:00.003+02:00</published><updated>2011-06-02T08:14:36.733+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>12 nóg, 6 serc, 1 pałeczka i 1 cel czyli Ekiden</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Chyba jestem ostatnia z drużyny z relacją z Ekidena, ale w końcu biegłam na ostatniej zmianie, więc porządek trzeba zachować :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się powtarzam z tym tytułem posta, ale tym właśnie jest dla mnie Ekiden. Pierwszy raz napisałam to na Facebooku na godzinę przed startem, a teraz już 2 dni po, kiedy bitewny kurz opadł i można podsumować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DHk99TBow-s/TeUsRkRYb5I/AAAAAAAAAmg/USmr0YEk3JE/s1600/DSC_1728_male.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-DHk99TBow-s/TeUsRkRYb5I/AAAAAAAAAmg/USmr0YEk3JE/s320/DSC_1728_male.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;"Nasza machina"&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp;Bałam się tego Ekidena trochę, bo pierwszy raz w zawodach miałam pracować nie tylko na swój wynik, ale całej drużyny. A w drużynie każde ogniwo się liczy. Ja jako lecząca się z kontuzji nie czułam się specjalnie mocna, a nawet czułam się jak dość słabe ogniwo. Kiedy się zgłosiłam w styczniu do Ekidena, nie przewidywałam, że rehabilitacja tak się będzie ciągnąć i że będę musiała odstawić bieganie na jakiś czas w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-phcuzw9_riY/TeUsee1Y3OI/AAAAAAAAAmk/5y3QFxlXVkg/s1600/P1060951-male.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-phcuzw9_riY/TeUsee1Y3OI/AAAAAAAAAmk/5y3QFxlXVkg/s320/P1060951-male.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Szybki trening przekazywania pałeczki &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp; Chwile zwątpienia, kiedy chciałam zrezygnować z udziału odgonił nasz  kapitan Bartek, który po prostu napisał mi, że&amp;nbsp;biegnę i już, bo chodzi o  zabawę. Dzięki mu za to, bo w przeciwnym razie ominęłoby mnie coś  naprawdę wyjątkowego. Na co dzień biegamy, żeby pobić swoje życiówki,  zmagamy się z samym sobą (z wyjątkiem tych oczywiście, ktorzy walczą o  pudło), ale tu w sztafecie są wspólne cele i emocje. Wytwarza się tzw.  "team spirit". A najlepsze jest to, że ten duch walki wytworzył się  pomiedzy nami błyskawicznie, chociaż niektorzy z nas widzieli się po raz  pierwszy w życiu. Znaliśmy się tylko z nicków i blogów w świecie  wirtualnym, ale w realu zadziałaliśmy jak sprawna maszynka (napędzana  kołami zębatymi naszych medali). Bieganie jednak łączy ludzi :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YM-aXLy8jBM/TeUr8VNRm-I/AAAAAAAAAmc/Mr0ZSCQaJLo/s1600/P1060950_male.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-YM-aXLy8jBM/TeUr8VNRm-I/AAAAAAAAAmc/Mr0ZSCQaJLo/s320/P1060950_male.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Blog@cze a właściwie ezc@golB ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Na blogach Blog@czy są już fajne relacje z Ekidena, ale i ja dopiszę trochę własnych wrażeń. Organizacja biegu była według mnie bez zarzutu, miejsce fajne - tworzące piknikową atmosferę. Stroje czyli customowe koszulki z imionami i tytułami blogów na plecach - boskie (dzięki Bartek)! Co do trasy to jestem wdzięczna, że utworzono 5-kilometrową pętlę, a nie na przykład 2,5 km do powtórki 2 razy w przypadku biegnących na piątkę albo co gorsza 4 razy dla tych co na 10 km.&amp;nbsp; Była kręta, z nawrotami, ale też okoliczności przyrody dookoła bardzo miłe no i sporo spacerowiczów wokół, którzy fajnie dopingowali (dzięki Hanka za przybycie!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Bogu, że na początku trasy nie dopingowali mnie Blog@cze, bo chłopcy mieli niezłe pomysły i fantazję - kiedy wracaliśmy po biegu wzdłuż trasy, zachęcili kogoś biegnącego z pałeczką drąc się "Chłopie rusz się, baba cię wyprzedza" albo "Nie poddawaj się, pokonasz ten kryzys" - tylko że koleś był jeszcze przed tablicą oznaczającą pierwszy kilometr biegu ;-) Zdążył wysapać, że na kryzys to jeszcze przyjdzie czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja biegłam na ostatniej zmianie (przeczytałam gdzieś, że na ostatnią  daje się najmocniejszego zawodnika, więc nasza strategia była  niestandardowa, ha ha ha) i przewidywałam czas 25:30, bo tak mi się  udało pobiec testową piątkę tydzień wcześniej na treningu.&amp;nbsp; Pałeczki nie  upuściłam (uff!), zmiana z Krzyśkiem wyszła bardzo dobrze i ruszyłam do  przodu. Podczas biegu nie patrzyłam na czas, tylko kontrolowałam własną  prędkość na podstawie footpoda.&amp;nbsp; Chciałam biec ok. 4:55 -5:05, bo  wiedziałam że takie tempo mnie nie odetnie. Średnia prędkość z zapisu  całego biegu wyszła 4:58, a na finiszu, kiedy usłyszałam mega doping  chłopaków i męża Hankiskakanki obstawiającego ostatni zakręt moje tempo  wzrosło do 3:37 (mam nadzieję że mój rehabilitant tego nie czyta, bo  pozwolił mi biec tempem "na ukończenie" a najlepiej ok. 6:00 min/km).&amp;nbsp;  Łącznie udało mi się pobiec 24:59 co mnie w sumie mile zaskoczyło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZNCfMch9KNc/TeUtL4qQZtI/AAAAAAAAAmo/f0qIij95Jhc/s1600/DSC_1723_male.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZNCfMch9KNc/TeUtL4qQZtI/AAAAAAAAAmo/f0qIij95Jhc/s320/DSC_1723_male.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No dobra, ta czarna już jest moja &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr align="right"&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-l9YeBuGcsd0/TeUtVFBKhRI/AAAAAAAAAms/QAK3l-79T3I/s1600/P1070114_male.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-l9YeBuGcsd0/TeUtVFBKhRI/AAAAAAAAAms/QAK3l-79T3I/s320/P1070114_male.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ostatnia prosta - ile fabryka dała!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Oczywiście w porównaniu z wynikami chłopaków to jest prędkość żółwia, bo muszę przyznać że miałam zaszczyt znaleźć się w drużynie z ludźmi biegającymi w tempie jak dla mnie&amp;nbsp; "rakietowym". &amp;nbsp;Wszyscy członkowie sztafety dali&amp;nbsp;z siebie wszystko,&amp;nbsp;co pozwoliło nam wykręcić łącznie niesamowity czas 3:06 na dystansie maratonu i zająć 34-te miejsce na prawie 300 drużyn!!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc dodam tylko, że bardzo się cieszę, że poznałam osobiście świetnych ludzi znanych do tej pory tylko z "wirtuala" i że nie zrezygnowałam z tej imprezy - naprawdę była wyjątkowa i oczywiście chciałabym powtórzyć za rok - tylko nie wiem czy nie trzeba będzie przejść wstępnych eliminacji i wybiegać jakiegoś minimum, bo chętnych pewnie będzie więcej :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-cKAJRRxfshc/TeUuJ3YWC2I/AAAAAAAAAmw/wMgBnv7yI4M/s1600/DSC_1729_male.JPG" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-cKAJRRxfshc/TeUuJ3YWC2I/AAAAAAAAAmw/wMgBnv7yI4M/s320/DSC_1729_male.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Udało się! Team w komplecie po biegu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zdjęcia: &lt;i&gt;copyright by&lt;/i&gt; &lt;a href="http://domety.blogspot.com/"&gt;Hankaskakanka&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://bieganie.mauser.com.pl/"&gt;Mauser&lt;/a&gt; :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-844887825761921020?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/844887825761921020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=844887825761921020' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/844887825761921020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/844887825761921020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/12-nog-6-serc-1-paeczka-i-1-cel-czyli.html' title='12 nóg, 6 serc, 1 pałeczka i 1 cel czyli Ekiden'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DHk99TBow-s/TeUsRkRYb5I/AAAAAAAAAmg/USmr0YEk3JE/s72-c/DSC_1728_male.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4287484829588409569</id><published>2011-05-24T23:39:00.000+02:00</published><updated>2011-05-24T23:39:31.628+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><title type='text'>Skałkowy weekend 1-sza klasa</title><content type='html'>&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Warto było poczekać :) Na cieplutką skałę przede wszystkim, gdzie nie grabieją paluszki u rąk i palce w butach. Tym razem był pełen wypas - weekendowy upał z lekką chmurką.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Sobota upłynęła nam na skałach w lesie, gdzie skutecznie poucztowały sobie na nas komary (zanotowałam 4 ugryzienia na 1 kostce u nogi, w sumie na nodze 12). Na pierwszy ogień przystawiłam się do za trudnej drogi jak na rozgrzewkę po dłuższej przerwie i zgodnie z przewidywaniami nic z tego nie wyszło. Lekko się załamałam, ale nastrój był bojowy, a atmosfera budująca, więc potem było już tylko lepiej. Udało mi się nawet poprowadzić drogę "Dla Mileny" VI.1 FL&amp;nbsp; na Białym Psie (nazwa skały) co jest moim małym sukcesem :) &lt;br /&gt;Potem dałam się zwieść pozorom - przyszło sobie trzech kolesi i zaczęli robić drogę "Gejsza" VI.2+. Wciągali ją jak to mówią nosem i wyglądało na to, że da się w nią wgryźć. Jednak po mojej próbie na Gejszy zrozumiałam, że wyceny dróg nie są po nic. VI.2+ to VI.2+ i mogę sobie o tym tylko pomarzyć na razie. To tak jakbym chciała nagle przebiec 5 km w 19 minut skoro biegam (a własciwie biegałam jak byłam w formie) w 24 min.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela za to była dniem odkrywania nowych miejsc - najpierw piękna skała "z okienkiem" o nazwie Okiennik :) &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XXJhdW01JNU/TdwPyRR7W3I/AAAAAAAAAls/3sQSrOAOr08/s1600/okiennik_wielki_skarzyce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-XXJhdW01JNU/TdwPyRR7W3I/AAAAAAAAAls/3sQSrOAOr08/s320/okiennik_wielki_skarzyce.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jest tam sporo trudnych dróg i nawet po raz pierwszy byłam świadkiem, jak dziewczyna robiła drogę VI.5+ co jeśli mówimy o skale w pionie lub przewieszeniu jest litą płytą, na której za chwyty i stopnie robią dziurki o głębokości np. 1,5 cm i wątłe ryski.&amp;nbsp; Tak więc szacun dla tej pani :-) jak się potem okazało zawodniczki KW Katowice.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;My (czyli ja, Magda i Włod) oscylowaliśmy za to tego dnia w granicach VI - VI.1 czyli dużo niżej, ale udało mi się poprowadzić w drugiej próbie fajny klasyk rejonu "Drogę Jungera" VI+.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-a6KClXHAo8I/TdwQDQj2UtI/AAAAAAAAAlw/quBmZlhY_TY/s1600/SDC12309.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-a6KClXHAo8I/TdwQDQj2UtI/AAAAAAAAAlw/quBmZlhY_TY/s320/SDC12309.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AeSAhFjgWDo/TdwRMU7NTNI/AAAAAAAAAmA/7n8hkHEx2xg/s1600/SDC12316.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-AeSAhFjgWDo/TdwRMU7NTNI/AAAAAAAAAmA/7n8hkHEx2xg/s320/SDC12316.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem pojechaliśmy w kolejne nowe dla mnie miejsce czyli na Górę Birów, gdzie znajduje się stary gród.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Góra Birów to ponoć jedno z najciekawszych miejsc na Jurze  krakowsko-częstochowskiej. Ślady człowieka w tym miejscu  pochodzą sprzed 30 tysięcy lat. W jaskiniach wokół góry znaleziono resztki obozowisk  myśliwych, którzy polowali tutaj na renifery, nosorożce włochate, czy  niedźwiedzie jaskiniowe :) Prawdopodobnie na przełomie XIII i XIV wieku szczyt góry został  ufortyfikowany. Warowny gród strzegł granicy ze Śląskiem, który należał  wtedy do Czech.Teraz trwa rekonstrukcja grodu i bram wjazdowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6HPyjouA_wk/TdwQfIdTeRI/AAAAAAAAAl4/b96S8vQBucs/s1600/139.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-6HPyjouA_wk/TdwQfIdTeRI/AAAAAAAAAl4/b96S8vQBucs/s320/139.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; My skupiliśmy się na atakowaniu szczytu góry jak prawdziwi najeźdzcy, germańscy ninja czyli nie przez bramę a po skalnych ścianach.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mp4oIEanET4/TdwQ2j9tIrI/AAAAAAAAAl8/lmQKzIW4mTg/s1600/SDC12345.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-mp4oIEanET4/TdwQ2j9tIrI/AAAAAAAAAl8/lmQKzIW4mTg/s320/SDC12345.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skały były wysokie i można się było spocić. Po raz pierwszy zrobiłam drogę o długości ok. 30 metrów o ciekawej nazwie "Kiedy kobieta płacze". Najlepsza była rodzinka, która przyglądała się moim wysiłkom z tarasu widokowego usytuowanego na szczycie. "&lt;i&gt;Tato, tato patrz, jak ta pani się wdrapuje&lt;/i&gt;" "&lt;i&gt;O, faktycznie, po gołej ścianie idzie. Tu sobie stań synku, będziesz lepiej widział&lt;/i&gt;". Dobrze że nie rzucili mi banana w nagrodę i nie robili zdjęć ;-)&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_bRp4w4s_9U/Tdwk3rH1JuI/AAAAAAAAAmE/hv6wQN476bc/s1600/SDC12331.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-_bRp4w4s_9U/Tdwk3rH1JuI/AAAAAAAAAmE/hv6wQN476bc/s320/SDC12331.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dodam na końcu, że główną motywacją do pokonania tych wszystkich trudności była jak zwykle niezawodna pizza w Żarkach (tym razem Mozzarella DOC na pół z Parma e Rucola), którą spożywałam ledwo podnosząc do góry ręce ze zmęczenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4287484829588409569?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4287484829588409569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4287484829588409569' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4287484829588409569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4287484829588409569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/skakowy-weekend-1-sza-klasa.html' title='Skałkowy weekend 1-sza klasa'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-XXJhdW01JNU/TdwPyRR7W3I/AAAAAAAAAls/3sQSrOAOr08/s72-c/okiennik_wielki_skarzyce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5114431898356645303</id><published>2011-05-16T21:39:00.003+02:00</published><updated>2011-05-16T22:12:59.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Pod lekką presją</title><content type='html'>Bardzo żałuję, że nie jestem starym góralem albo że nie mam szklanej kuli. Bo gdybym była albo miała, to nie liczyłabym jak głupia na poprawę pogody w weekend i wyjazd w skałki tylko normalnie zorganizowała jeden z biegów &lt;b&gt;Polska Biega. &lt;/b&gt;A tak co? Ani skałek ani biegu :(&lt;br /&gt;Na organizację biegu w ostatniej chwili się nie zdecydowałam, bo już &lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/05/polska-biega-zorganizowaam-najmniejszy.html"&gt;w zeszłym roku&lt;/a&gt; było na wariackich papierach (co nie znaczy że nie fajnie), a teraz chciałam się dobrze przygotować. No cóż. Może zorganizujemy po prostu jakiś bieg &lt;a href="http://etrampki.pl/"&gt;etrampki.pl&lt;/a&gt; pewnego pięknego dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie w niedzielę zrobiłam sobie własne prywatne Polska Biega na dystansie 8 km. Jak wiadomo wznawiam bieganie po kontuzji i trzeba przyznać, że idzie to opornie.&amp;nbsp; Normalnie trochę jestem zaniepokojona, bo &lt;b&gt;Ekiden &lt;/b&gt;blisko..coraz bliżej.&amp;nbsp; Tyle czasu do niego było niedawno, a tu zrobiło się nagle 2 tygodnie czyli jak na mój obecny stan chyba za mało :) Czy zdążę? Co chłopaki powiedzą jak osiągnę niebotyczny czas np. 27 min/ 5km?! Strach pomyśleć! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja wygląda tak, że zgodnie z zaleceniami na każdym treningu zwiększam teraz długość czasu przebiegniętego bez przerwy odcinka i doszłam do 20 minut, a myślę, że jutro będzie 30. Problem polega jednak na tym, że wleczenie się przez 30 min w tempie 6:00 na niewiele się zda.&lt;br /&gt;Ostatnio włączyłam więc po raz pierwszy od dawna interwały (2 x 10 min wolno + 3 x 5 min BNP (5:30/5:15/5:00). Pomijam to, że ducha prawie wyzionęłam :), ale co gorsza mięsień (wiadomo jaki) po treningu bolał i to solidnie. &amp;nbsp; No i jest dylemat - bo z jednej strony człowiek chce dać z siebie wszystko, a z drugiej strony wizja odnowienia się kontuzji gdzieś tam się czai.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę być jednak dobrej myśli - w końcu sezon startów czas zacząć - Ekiden na pierwszy ogień, a po nim, &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.run.samsung.pl/"&gt;Samsung Irena Run&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;:). Zdecydowałam się pobiec w tym babskim biegu na Agrykoli, bo a) podoba mi się idea, b) podoba mi się trasa, c) podoba mi się dystans (5K).&amp;nbsp; Tak więc nie pozostaje nic innego jak przestać marudzić i brać się do trenowania. Jutro znów interwały, a po nich lody tzn. okłady z lodu :)&lt;br /&gt;Te okłady bardzo się również przydają po zajęciach wspinaczkowych, bo ostatnio intensywność treningów mocno wzrosła i dziś prawie wyczołgałam się ze ścianki.&amp;nbsp; No ale w połowie czerwca jest w planach 7-dniowy wyjazd wspinaczkowy więc łoić trzeba, żeby forma była :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Odnośnie ścieżki nad Wisłą chciałam jeszcze tylko napisać, że byłam znów i z plusów zauważyłam ekipy&amp;nbsp; piekące kiełbaski przy własnych ogniskach albo na zamontowanych tam chyba przez miasto stanowiskach do grillowania, graczy w piłkę, plażowiczów, itd. co jest dla mnie fajne, bo widać że miejsce naprawdę zaczęło żyć.&lt;br /&gt;Z minusów - bardzo nie podobają mi się rowerzyści, którzy po prostu zapieprzają po tej ścieżce i wypadają zza licznych zakrętów jak na zawodach MTB. Akurat byłam z dziećmi i przez godzinę musiałam chyba z 50 razy zawołać "Tomek uważaj rower!" :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5114431898356645303?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5114431898356645303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5114431898356645303' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5114431898356645303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5114431898356645303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/pod-lekka-presja.html' title='Pod lekką presją'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8605555182131390189</id><published>2011-05-09T18:50:00.001+02:00</published><updated>2011-05-10T12:42:58.307+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Ja Wisła, ja Wisła</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Na niedzielny trening czekałam z niecierpliwością, bo wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić nową trasę biegową czyli &lt;a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34887,8609174,Nowa_dzika_atrakcja__wyrzynaja_sciezke_nad_Wisla.html"&gt;opisaną np. w Gazecie&lt;/a&gt; &lt;b&gt;dziką ścieżkę &lt;/b&gt;wzdłuż praskiej strony Wisły. Pomysł zrealizować się udało i było to jedno z fajniejszych moich biegań ostatnimi czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ale do rzeczy:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Godz. 9:00 rano&lt;br /&gt;Pogoda: słońce, temp. ok. 15 stopni&lt;br /&gt;Start: pod Mostem Łazienkowskim obok Klubu (chyba) Kajakarskiego. Samochód zostawiłam po drugiej stronie ulicy na Zwycięzców.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RReNve8Vz0g/TcgZGObqeHI/AAAAAAAAAf8/boO3SmZj1sk/s1600/DSC00023.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-RReNve8Vz0g/TcgZGObqeHI/AAAAAAAAAf8/boO3SmZj1sk/s320/DSC00023.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu lokalizuję schludną ścieżkę otoczoną z obu stron eko-płotkiem i ruszam w stronę rzeki. Obok mnie przejeżdza patrol Straży Miejskiej na rowerkach co powoduje, że czuję się jakoś bezpieczniej. Na brzegu normalny przystanek promów firmowany przez ZTM (!) (żadnej kursującej jednostki akurat nie było) i skręt ścieżki, która od tej pory biegnie równolegle z nurtem rzeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KaLdnnCzuFg/TcgZMgmDQKI/AAAAAAAAAgA/uSSbJMFwa0A/s1600/DSC00024.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-KaLdnnCzuFg/TcgZMgmDQKI/AAAAAAAAAgA/uSSbJMFwa0A/s320/DSC00024.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gOp8cB5Gueo/TcgZUrF0m9I/AAAAAAAAAgE/DMLbYacR_rk/s1600/DSC00025.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-gOp8cB5Gueo/TcgZUrF0m9I/AAAAAAAAAgE/DMLbYacR_rk/s320/DSC00025.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powiem wam że jest super! Można się poczuć jak daleko poza miastem (no może gdyby nie wyłaniające się co jakiś czas przęsła kolejnych mostów, ale to dodaje kolorytu). Jest ścieżka, są chaszcze, zwalone drzewa i jest w zasadzie dość dziko. Ćwierkające ptaki zagłuszają mi iPoda, więc wyciągam z uszu słuchawki i integruję się z przyrodą. Mijam paru rowerzystów i biegaczy oraz panów/panie z pieskami. Jest też po drodze plaża z leżakami i chyba boiskiem do siaty.&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PvVtPlt771Y/TcgZ3FZy0sI/AAAAAAAAAgI/U03FWIYHf_E/s1600/z9518988X%252CNowa-sciezka-rekreacyjna-nad-Wisla.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-PvVtPlt771Y/TcgZ3FZy0sI/AAAAAAAAAgI/U03FWIYHf_E/s320/z9518988X%252CNowa-sciezka-rekreacyjna-nad-Wisla.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nie zdążyłam zrobić zdjęcia żadnym biegaczom, więc to jest z Gazeta.pl &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Można biec dalej, ale żeby sobie wyrobić pogląd na zmiany na obu brzegach rzeki, postanawiam przedostać się na drugą stronę. Biegnę Mostem Świętokrzyskim wspominając z łezką w oku półmaraton, a potem po odstaniu długich minut na światłach (tym razem w towarzystwie patrolu policji ;-D), zasuwam z lewej strony już betonowym i wcale nie dzikim nabrzeżem.&amp;nbsp; Tu też jest na swój sposób miło. Można na przykład zboczyć z drogi do Portu Wisła Pepsi czy tam Portu Pepsi Wisła, żeby pod sztuczną palmą wychylić browarek, pobujać dziecko na huśtawce, wspiąć się na ok. 8-metrową sztuczną ściankę i ogólnie rozerwać rodzinnie.&amp;nbsp; Jeśli nie ma takiej woli, można biec bulwarem dalej, znów aż do Łazienkowskiego przed którym mijamy wypożyczalnię kajaków.&amp;nbsp; Na rzece kajakarzy sporo, wiec jak widać da się - nie wiem tylko, czy amatorzy radzą sobie z bystrym nurtem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracam Mostem Łazienkowskim wykonując w sumie prostokąt o długości ok. 6,7 km (oczywiście z przerwami jeszcze na marsz, wrr!) i jestem bardzo uradowana, że coś się zaczyna dziać nad Wisłą. Od dziecka lubię wodę i w każdym obcym mieście uwielbiam łazić po porcie, przystani, bulwarze, itd., więc mam nadzieję, że teraz będę sobie często biegać w weekendy właśnie z biegiem rzeki albo pod prąd ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8605555182131390189?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8605555182131390189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8605555182131390189' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8605555182131390189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8605555182131390189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/ja-wisa-ja-wisa.html' title='Ja Wisła, ja Wisła'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RReNve8Vz0g/TcgZGObqeHI/AAAAAAAAAf8/boO3SmZj1sk/s72-c/DSC00023.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7342076116968548214</id><published>2011-05-03T19:52:00.001+02:00</published><updated>2011-05-03T20:54:28.686+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Jest dobrze, będzie "dobrzej"</title><content type='html'>U mnie dobrze - w majowy weekend rozpoczęłam sezon wspinaczkowy i przebiegłam (z przerwami na minutowy marsz) 2 x 6,5 km. To tyle co nic? O nie, chwilowo to jednak dla mnie jest "coś".&amp;nbsp; Kontuzja powoli się leczy. Od jutra biegać będę już po 5 min z przerwami a potem po 10 i 15 min. Taki szał. Na Ekidena jakoś się wyrobię mam nadzieję :) Na razie wersja zminiaturyzowana biegania. Podobnie jak zminiaturyzowane rozpoczęcie sezonu skałkowego, ponieważ wczoraj wybrałam się na Jurę na 1 dzień pod wpływem spontanicznego impulsu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 maja. 6:30 pociąg do Zawiercia, tam odbiór przez znajomych, śniadanie w Mirowie z oczekiwaniem na nadejście słońca i ciepła, rozpoczęcie wspinania pomimo braku słońca i ciepła (dominowały tego dnia okrzyki typu "ale zimno, ku... nie czuje rąk" albo "matko, ale tu pi.. na górze") i niestety nagłe zakończenie o 17-tej na skutek nagłego skręcenia kostki przez kolegę :(&lt;br /&gt;Dalszą część dnia spędziłam w jurajskim GOPRze, a następnie w powiatowym szpitalu w Zawierciu.&amp;nbsp; Wrażenia bezcenne. Powrót do Wawy o 2 w nocy. Dziś stan zombie, ale człowiek lekko rozwspinany to człowiek zadowolony. Siła palców po zimie wzrosła i nawet jakoś udawało mi się - jak to się mówi na Jurze - "na gównie stać i gówna się trzymać", co oznacza wspinanie po mini chwytach i mini stopniach. Za 1,5 tyg. mam plan tam wrócić, o ile nadejdzie wiosna ;-/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Optymistycznie ułożyłam też sobie plan startów/ wyjazdów wspinaczkowych na dalszą część roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;29 maj - Ekiden 5 km&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 czerwca - tygodniowy wyjazd do Arco (IT) na wspin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 lipca - Bieg Powstania Warszawskiego (hurra! 31-ego wyjeżdzam na wakacje i bałam się że w tym roku nie załapię się na ten fajny, klimatyczny bieg, ale chyba się uda, jeśli nie zmienią terminu)&amp;nbsp; - 10 km (albo piątka - do przemyślenia jeszcze)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wrzesień - ?&amp;nbsp; jakiś start się znajdzie, aczkolwiek nie będzie to Maraton, hehe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;październik&amp;nbsp; - Biegnij Warszawo - 10 km &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 listopada - Bieg Niepodległości - 10 km&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie patrzę, że za oknem nie jest dobrze. Taka majówka to prawdziwy cios dla wzorowo przygotowanych polskich rodzin grillujących.&amp;nbsp; Smutne karkówki i kiełbaski wiedną w marynatach, bo jak tu konsumować pod chmurką skoro z chmurki pada - u jednych deszcz u innych śnieg (!). Aby do wiosny...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7342076116968548214?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7342076116968548214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7342076116968548214' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7342076116968548214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7342076116968548214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/jest-dobrze-bedzie-dobrzej.html' title='Jest dobrze, będzie &quot;dobrzej&quot;'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3169867216957180384</id><published>2011-04-20T22:40:00.002+02:00</published><updated>2011-04-21T16:04:17.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Małe radości</title><content type='html'>&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; No bo jak inaczej nazwać gębę cieszącą się z interwałów w rytmie 2 min biegu / 2 min. marszu? Tak oto, prawie po miesiącu przerwy (nie biegałam od Warszawskiej Połówki) wznowiłam treningi. Tym razem już z większym rozsądkiem, po konsultacji z rehabilitantem i z pewną taką nieśmiałością.&amp;nbsp; Ale słońce za oknem tak wabiło, że głowa i serce same rwały mi się dziś do tego...he he... marszobiegu. Pomyślałam - ech, ale bym się tak puściła pędem do przodu. I co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przerwa w bieganiu musiała dać taki efekt - ten "wyczynowy" 30-minutowy trening po prostu mnie zmęczył. Kondycha zdecydowanie w dół. Człapiąc wspominałam moje wybiegania po 15-18 km i śmiałam się w duchu, że teraz atakuję takie prędkości i dystanse. Ale spokojnie - chcę w miarę szybko przejść do biegów, najpierw wolnych i nie za długich i za 2-3 tygodnie powinnam wrócić w miarę do formy. A forma mile widziana, bo 29 maja mam reprezentować drużynę Blog@czy w Ekidenie :). Wstępnie uprzedziłam kapitana, że mogę być "słabym ogniwem", ale oczywiście postaram się pobiec najlepiej jak będę mogła.&amp;nbsp; Na szczęście po treningu nic mnie nie bolało, chociaż zastane mięśnie dawały lekki dyskomfort.&lt;br /&gt;Z taką zazdrością patrzyłam przez ostatnie tygodnie na wszystkich mijanych biegaczy, że uznałam siebie za lekko uzależnioną od biegania.&amp;nbsp; A więc teraz koniec detoxu, można ruszyć w trasę od nowa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie były to dla mnie jednak tygodnie bezruchu. Skupiłam się na ćwiczeniach domowych brzucha, rozciąganiu grupy goleniowo-kulszowej, pakowaniu góry (podciąganie, opuszczanie na drążku, chwytotablica, naramienne, przedramiona no i samo wspinanie na ściance). Robiłam też energiczne spacerki. No i poddawałam się aktywnej rehabilitacji w Ortorehu czyli sesjom elektrostymulacji (takie kopanie nogi prądem naprawdę boli), ugniataniu czyli terapii manualnej i ćwiczeniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zajęć alternatywnych zaciągnęłam też moich chłopaków w jedną sobotę do Piekła. Wypatrzyłam to miejsce w necie i stwierdziłam, że muszę to zobaczyć na własne oczy. Faktycznie było warto. Jak się trafi ładny weekend, kiedy nie planuje się sportu, taka &lt;a href="http://www.swietokrzyskie.pl/pokaz.php?mwo_id=28"&gt;1-dniowa wycieczka&lt;/a&gt; to niezła opcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-VyXqT9XqFJE/Ta9B4M2WvhI/AAAAAAAAAfg/qNURyTj1XU8/s1600/DSC00011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-VyXqT9XqFJE/Ta9B4M2WvhI/AAAAAAAAAfg/qNURyTj1XU8/s320/DSC00011.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gOMl628ROTc/Ta9Cp9SqdLI/AAAAAAAAAfk/ioaZtFGBLYI/s1600/_DSC0022.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-gOMl628ROTc/Ta9Cp9SqdLI/AAAAAAAAAfk/ioaZtFGBLYI/s320/_DSC0022.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Rezerwat "Piekło" powstał w Niekłaniu Wlk. koło Szydłowca - ok. 160-170 km od Warszawy.&amp;nbsp; Są to skałki o fantastycznych, bajkowych kształtach.&amp;nbsp; Nie da się wspinać (no, ciut się da ;-), bo biedaczki z-erodowane okrutnie i się sypią, ale fajnie jest połazić między nimi i po nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LIqgVbjxbpw/Ta895meHDKI/AAAAAAAAAe8/umdREDLahnw/s1600/Zdj%25C4%2599cie0178.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-LIqgVbjxbpw/Ta895meHDKI/AAAAAAAAAe8/umdREDLahnw/s320/Zdj%25C4%2599cie0178.jpg" width="320" /&gt;&lt;span id="goog_346777504"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_346777505"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QfRde_XV66w/Ta8-rK0ZyPI/AAAAAAAAAfE/Ws0jUHUwqD4/s1600/Zdj%25C4%2599cie0173.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-QfRde_XV66w/Ta8-rK0ZyPI/AAAAAAAAAfE/Ws0jUHUwqD4/s320/Zdj%25C4%2599cie0173.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Połączyliśmy to z zabawą, w którą czasami się bawimy (jak w sumie dość sporo ludzi na świecie) czyli GEOCACHING.&amp;nbsp; Co to jest? Otóż jest to szukanie skarbów. Z GPS-em w ręku. Na stronie (polskiej) &lt;a href="http://www.opencaching.pl/"&gt;http://www.opencaching.pl/&lt;/a&gt; jest cała mapa skrzynek ukrytych w najróżniejszych miejscach Polski. Wybierasz sobie skrzynkę, jedziesz w okolicę, szukasz po współrzędnych i znaków szczególnych podanych w opisie miejsca ukrycia skrzynki i jesli ją znajdujesz, to wpisujesz się do Logbooka, który jest w skrzynce, zabierasz jakiś gadżet a wkładasz na wymianę swój.&amp;nbsp; Skarbom oczywiście daleko do Alibabowego Sezamu - raczej znajdziemy w Geocache'u zabaweczki, długopisy, breloczki, spinki, monety, buttony, itp pierdołki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hpRoHMyG83k/Ta9BaUQhgzI/AAAAAAAAAfY/SyaGaHkj9E0/s1600/DSC00017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-hpRoHMyG83k/Ta9BaUQhgzI/AAAAAAAAAfY/SyaGaHkj9E0/s320/DSC00017.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-43a2LVPkwiY/Ta9Bivs8I-I/AAAAAAAAAfc/HjbN_ghlBM0/s1600/DSC00018.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-43a2LVPkwiY/Ta9Bivs8I-I/AAAAAAAAAfc/HjbN_ghlBM0/s320/DSC00018.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę chodzi o samo szukanie. Tu jest cały fun, szczególnie dla dzieciaków. Moje były zachwycone :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3169867216957180384?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3169867216957180384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3169867216957180384' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3169867216957180384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3169867216957180384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/04/mae-radosci.html' title='Małe radości'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-VyXqT9XqFJE/Ta9B4M2WvhI/AAAAAAAAAfg/qNURyTj1XU8/s72-c/DSC00011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7287855093457656554</id><published>2011-04-10T21:51:00.000+02:00</published><updated>2011-04-10T21:51:35.465+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>historie gabinetowe</title><content type='html'>W zasadzie, gdyby podsumować moją aktywność ruchową w ostatnich tygodniach, to powinnam chyba zmienić nazwę bloga. Żeby było adekwatnie - z "&lt;em&gt;Do przodu i w górę&lt;/em&gt;"&amp;nbsp;na "&lt;em&gt;Pod gabinetem i w gabinecie&lt;/em&gt;",&amp;nbsp;na przykład.&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, jak fascynujące jest czytanie o kontuzjach&amp;nbsp;sportowych, więc umówmy się, że dzisiejszym postem zakończę opisy działań rehabilitacyjno-leczniczych i&amp;nbsp;będę sobie po cichu dochodzić do siebie,&amp;nbsp;bez serwowania szczegółów. Aż wrócę do formy. A optymistyczny mój plan mówi, że nastąpi to za miesiąc.&amp;nbsp; To jest oczywiście założenie, bo może stać się inaczej, ale muszę być dobrej mysli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc podsumowując wydarzenia muszę powiesić najpierw psy na klinice Carolina Medical Center. A konkretnie na jednej pani doktor, co miała być moją wyrocznią. Zamiast tego za 200 zł (koszt 1-szej wizyty) dowiedziałam się że USG od&amp;nbsp;Dr Król (!) jest niedokładnie opisane i mam wrócić do niej z rezonansem zrobionym w Carolinie, bo trzeba wykluczyć ewentualny zabieg operacyjny!!! O matko, zimny pot spłynął mi po plecach i wizja mnie przez 1/2 roku o kulach stanęła mi przed oczami.&amp;nbsp;Poza tym pani doktor nie zaleciła mi nic i wyszła z gabinetu. &lt;br /&gt;Oczywiście rezonasik w CMC 960 zł, a&amp;nbsp;termin na za 3 tyg. Dziwnym trafem 2 godziny później zadzwonili, że mają 1 wolne miejsce prawie natychmiast i czy idę. Nie poszłam.&amp;nbsp;Zamiast tego zadzwoniłam do Dr Król, dowiedziałam się, że wg mojego USG wskazań do zabiegu nie ma, a z obrazu nie da się więcej wyciągnąć do opisu. &lt;br /&gt;Poszłam też do ortopedy w Ortorehu, który słysząc nazwisko lekarki z Caroliny spytal tylko "I co, chciała pewnie Panią kroić?" Jak pogadaliśmy dłużej wyznał, że&amp;nbsp;polityka w&amp;nbsp;tej&amp;nbsp;klinice jest taka, że pacjentów z badaniami z zewnątrz szef kliniki każe kierować na dodatkowe albo powtórne badania w Carolinie.&amp;nbsp; Wie, bo sam tam pracował i odszedł.&amp;nbsp;Pokazał mi przy okazji w komputerze zdjęcia z operacji szycia mięśnia goleniowo kulszowego. Well, drugi przedziałek dodają .... tylko że poziomy.&amp;nbsp; Nie wyglądało to zachęcająco :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie w ostatnich dwóch tygodniach zatoczyłam koło zahaczając o dziwny gabinet rehab, gdzie kazali zaprzestać ruchu, co spowodowało, że ból się nasilił bo mięsień zesztywniał, zabiegi laserowe, które nic nie dawały bo podobno laser wnika na parę mm pod skórę a mięsień mam sporo głebiej, aż wrócilam na aktywną rehabilitację i prądy do Ortortehu. Uff! Za 2 tyg. mogę zacząć biegać, teraz mam byc walkerem i rozciągaczem. I cieszy mnie to jak cholera :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7287855093457656554?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7287855093457656554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7287855093457656554' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7287855093457656554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7287855093457656554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/04/historie-gabinetowe.html' title='historie gabinetowe'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1548854144256776547</id><published>2011-04-02T22:40:00.000+02:00</published><updated>2011-04-02T22:40:58.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><title type='text'>udaję że nic nie robię</title><content type='html'>Zaczęło się od poniedziałkowego pytania rehabilitanta "&lt;i&gt;I co jakoś przebolała Pani, to że nie mogła pobiec w tym półmaratonie?&lt;/i&gt;" "&lt;i&gt;No tak, jakoś przebolałam&lt;/i&gt;" - powiedziałam głośno, dodając w mysli "&lt;i&gt;że przebiegłam tylko pół trasy&lt;/i&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale teraz zgodnie z moim planem zawiesiłam buty biegowe na kołku i zakreśliłam w kalendarzu 23 kwietnia jako datę ich ponownego założenia. Póki co nie biegam (oj źle mi z tym, szczególnie że taka wiosna zapanowała i jak widzę biegaczy na ulicach, to tak bym się puściła w te pędy do przodu ;-D ). Niestety nie mogę powiedzieć, że zrezygnowałam ze wspinania, bo jakoś nie jestem w stanie psychicznie tego zrobić.&lt;br /&gt;Wiszę sobie, opuszczam się oraz podciągam regularnie na chwytotablicy i chodzę na swoje treningi ciesząc się że mam kreatywnego instruktora.&amp;nbsp; W czwartek na przykład wspinałam się metodą "na spętanego konia".&amp;nbsp; Polegało to na tym, że instruktor związał mi nogi liną na wysokości kolan&amp;nbsp; z możliwością ruchu ok. 60 cm.&amp;nbsp; To tak zapobiegawczo, żebym nie rwała za bardzo do góry po ścianie, nie wstawiała się wysoko i raczej drobiła nogami oszczędzając wiadomy mięsień.&amp;nbsp; Smiesznie było i faktycznie napinać nogi za bardzo nie mogłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze mogę robić? Tzw. brzuszki w leżeniu. Robię sobie takich brzuszków trochę codziennie i trochę mi lepiej, chociaż i tak mam wrażenie że jakaś taka "rozklapciała" jestem. Oj trzeba się będzie zbierać po przerwie z tym bieganiem, bo 29 maja Ekiden, w którym będę miała zaszczyt reprezentować 1/6 drużyny "Blogaczy" :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie to mam dylemat, czy zalecenie "nicnierobienia" było właściwe. Mam wrażenie, że mięsień mi się kurczy, bo go nie wolno mi rozciągać, i wcale nie boli mniej, tylko tak samo. Dostałam 10 strzałów z lasera w tyłek i poza tym, że portfel schudł mi o 150 zeta (+100 za mandat za złe parkowanie pod gabinetem) nie widzę specjalnej różnicy. A poza tym lekarz nie był z kliniki sportowej. Nie wiem, może on wszystkim odradza sport przy kontuzji i ja dołączyłam do grona jego ofiar. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, na stronie półmaratonu z opóźnieniem ruszył konkurs na przebranie - w czubie jest Małysz (faktycznie świetny, nawet kask miał jak trzeba), ale jakby ktoś stwierdził że mój wiosenny wianuszek był fajny to będę wdzięczna za &lt;a href="http://www.polmaratonwarszawski.pl/images"&gt;zagłosowanie&lt;/a&gt;. A nuż wygram skarpetki limited Edition z kolekcji adidas wiosna 2011 ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1548854144256776547?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1548854144256776547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1548854144256776547' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1548854144256776547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1548854144256776547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/04/udaje-ze-nic-nie-robie.html' title='udaję że nic nie robię'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-9002117145169598536</id><published>2011-03-27T22:56:00.001+02:00</published><updated>2011-03-27T23:06:26.752+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Wiosenny Warszawski Marszobieg - czyli bunt przeciwko medykom...</title><content type='html'>&lt;b&gt;ZROBIŁAM TO !!!&lt;/b&gt; Debiut (co prawda biegowy w połowie, ale zawsze debiut) w Warszawskiej Połówce zaliczony :)&lt;br /&gt;Było parę ważnych kroków, które mnie poprowadziły jednak do udziału:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zmf7fUOjwuk/TY-jivFqWZI/AAAAAAAAAeE/5AUk0WPz73c/s1600/_DSC00121.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-zmf7fUOjwuk/TY-jivFqWZI/AAAAAAAAAeE/5AUk0WPz73c/s1600/_DSC00121.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;KROK 1. W piątek &lt;b&gt;mail do Biura Zawodów z prośbą o przekazanie pakietu startowego &lt;/b&gt;koleżance albo w ostateczności zamianę na prenumeratę "BIEGANIA". Odpowiedź z Biura: &lt;i&gt;Już nie można, za późno.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK 2. &lt;b&gt;Post na blogu Emilii. &lt;/b&gt;Emilia chorutka cała, ale biegnie twarda sztuka. Nastąpiła wówczas moja krótka refleksja&amp;nbsp; nad tym, czy warto odkładać, rezygnować, poddawać się. Zakiełkowała myśl buntu wobec medyków i rehabilitantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK 3. &lt;b&gt;Newsletter Półmaratonu&lt;/b&gt; - przeczytałam informację o konkursie adidasa na przebranie. To był pomysł - skoro nie mogę biec, to zrobię sobie wesoły spacer w przebraniu, a może przy okazji coś wygram. Najpierw chciałam za żółwia albo ślimaka stosownie&amp;nbsp; do planowanego tempa, ale ciężko z kostiumami.&amp;nbsp; Skorupę na plecy musialabym strasznie długo malować ;-) Do głowy przyszła mi wiosna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK 4. &lt;b&gt;Kompletowanie stroju zajęło mi 30 minut &lt;/b&gt;i kosztowało 60 zł.&amp;nbsp; 5 min. drogi od domu kupiłam sukienkę second-hand i w hurtowni sztucznych badziewi "Kroton" nabyłam wszystkie te motylki, ptaszki, kwiatki i wstążki, które do siebie przyczepiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK 5. &lt;b&gt;Próbny marsz pod domem był bezbolesny, &lt;/b&gt;więc uznałam, że idąc zmieszczę się w 3 godzinach i jest duża szansa, że mój mięsień pozostanie przytwierdzony na swoim miejscu (później jak się okazało dostał trochę w kość).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK 6. &lt;b&gt;Spotkanie z Emilią przed startem.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;Głupio było mi tak samej w kiecce i wianku (mąż odmówił przybycia z dziećmi rano), ale umówiłam się na starcie z Emilią i razem stanęłyśmy grzecznie za ostatnim pacemakerem. To mi dodało otuchy - dzięks Emilia!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DPB2HRbayjs/TY-h6U3GXtI/AAAAAAAAAd0/zHLqIqebgNE/s1600/IMG_5081.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-DPB2HRbayjs/TY-h6U3GXtI/AAAAAAAAAd0/zHLqIqebgNE/s320/IMG_5081.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Niedziela 10:00 - pif paf! &lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już minutę po starcie zrozumiałam, że ja tego półmaratonu nie przejdę. Zinow miał rację. Zaczęłam przeplatać marsz truchtem, tym bardziej że dobrze się czułam, chociaż na początku łydki były sztywne. Wokół strasznie dużo miłych komentarzy, wołanie "dawaj Wiosna!", "O patrzcie Wiosna biegnie - nareszcie!" Brawa, trąbki, fotki. Bardzo przyjaźni byli też podawacze wody. W sumie nie spodziewałam się tego wszystkiego i w efekcie banana miałam na twarzy cały czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MxGnXEu2ATs/TY-ie0M_ANI/AAAAAAAAAeA/YVtwqLcruxM/s1600/woda.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-MxGnXEu2ATs/TY-ie0M_ANI/AAAAAAAAAeA/YVtwqLcruxM/s320/woda.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Galloway ma rację, że strategia &lt;i&gt;run-walk-run &lt;/i&gt;nie jest głupia. Co  prawda u mnie interwały były chaotyczne i uzależnione np. od terenu, ale z  ręką na sercu mówię, że się bardzo mało zmęczyłam tak w ogóle. Pod Sanguszki  biegłam, ale ze śródstopia, żeby oszczędzać udo. Tak tam grali, że nie  dało się iść ;-) &lt;br /&gt;&amp;nbsp;Wkurzył mnie tylko jakiś debil policjant na Rozbrat, który jak szłam, powiedział "To może od razu lepiej się położyć? Tu się biegnie!" CHWDP ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcówce, na wysokości Teatru Wielkiego poczułam w nogach ogień. Masa kibiców, adrenalina... A co mi tam, mięśnie już rozgrzane - od krótkiego sprintu nic się chyba nie stanie.&amp;nbsp; Nie miałam footpoda, ale myślę że od tego miejsca biegłam &amp;lt; 5min/km.&amp;nbsp; Coś mnie niosło, było fantastycznie, śmiałam się i prułam do mety w tych ptaszkach, wstążkach i wianku. Dobiegłam na 2:26:54 netto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0JOuRwSEZjI/TY-iWa4ireI/AAAAAAAAAd8/SOf5Ypunupk/s1600/_DSC0015.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-0JOuRwSEZjI/TY-iWa4ireI/AAAAAAAAAd8/SOf5Ypunupk/s320/_DSC0015.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I noga cała! Nic się nie urwało, pod pośladkiem lekko pobolewa, ale nie bardziej niż wcześniej. A ja mogę teraz z czystym sumieniem zrobić małą przerwę w bieganiu na regenerację i fizjoterapię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-9002117145169598536?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/9002117145169598536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=9002117145169598536' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/9002117145169598536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/9002117145169598536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/wiosenny-warszawski-marszobieg-czyli.html' title='Wiosenny Warszawski Marszobieg - czyli bunt przeciwko medykom...'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zmf7fUOjwuk/TY-jivFqWZI/AAAAAAAAAeE/5AUk0WPz73c/s72-c/_DSC00121.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6570982743462347538</id><published>2011-03-26T16:04:00.000+01:00</published><updated>2011-03-26T16:04:35.728+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Idę</title><content type='html'>...po pakiet. Chrzanić to, ktoś musi zamykać stawkę. To będzie długi, WIOSENNY spacer ;-)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. a poza tym muszę usłyszeć te bębny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6570982743462347538?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6570982743462347538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6570982743462347538' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6570982743462347538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6570982743462347538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/ide.html' title='Idę'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4498374161927886645</id><published>2011-03-23T21:48:00.000+01:00</published><updated>2011-03-23T21:48:29.565+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Będzie do przodu i w górę, ale ...po krótkiej przerwie</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:DoNotShowRevisions/&gt;   &lt;w:DoNotPrintRevisions/&gt;   &lt;w:DoNotShowInsertionsAndDeletions/&gt;   &lt;w:DoNotShowPropertyChanges/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="&amp;#45;-"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin-top:0cm; mso-para-margin-right:0cm; mso-para-margin-bottom:10.0pt; mso-para-margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  Po bardzo udanym sportowo dniu wczorajszym czyli rano trening wspinaczkowy, a wieczorem bieg (9 km, w tym 3 km w tempie 5:20, a przed i po 3 km w truchcie) dziś usłyszałam "wyrok".&lt;br /&gt;Pan ortopeda i rehabilitant zgodnie stwierdzili, że jeśli nie chcę sobie urwać do końca mięśnia, to mogę ZAPOMNIEĆ o półmaratonie! Niestety jest duże ryzyko całkowitego urwania przyczepu na skutek długotrwałego przeciążenia podczas biegu :-(&amp;nbsp; szczególnie jeśli złapałby mnie zmęczeniowy skurcz, bo wtedy mięsień się skraca i wywiera siłę mechaniczną na miejsce przyczepu.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co gorsza &lt;b&gt;mam na 3 tygodnie zakaz &lt;/b&gt;wszelkich sportów, w których używa się tej grupy mięśni. Moja rozmowa w gabinecie wyglądała tak:&lt;br /&gt;- A czy mogę biegać wolno? - Nie.&lt;br /&gt;- A czy mogę biegać bardzo wolno?&amp;nbsp; - Nie.&lt;br /&gt;- No dobrze, to może jakiś nordic walking? - Nie, za bardzo napinają się mięśnie z tyłu uda.&lt;br /&gt;- To może chociaż spacery? - &lt;i&gt;Tu znaczące westchnięcie i mina pt. "Co za upierdliwa pacjentka"&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;- A co ze wspinaniem?&amp;nbsp; - Może pani ćwiczyć obręcz barkową.&lt;br /&gt;- Godzinę później zadzwoniłam do gabinetu z nowym pomysłem "A czy mogę pływać kraulem?" - Nie. &lt;br /&gt;Tylko fizykoterapia (10 x laser) i zero rozciągania, bo pogłębiam uraz. Czyli ćwiczenia z Ortorehu do kosza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym była Zeusem niechybnie rozniosłabym teraz służbę medyczną swoim piorunem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowiedziałam się też, że gdybym przyszła w ciągu 2 tygodni po kontuzji sprawa byłaby prostsza i teraz pewnie nie byłoby żadnego problemu. Mam nauczkę na przyszłość, żeby nie myśleć sobie, że jestem taka twarda i nawet jak trochę boli, to ja to zniosę i samo się wyleczy. Z drugiej strony świat się na warszawskiej połówce nie kończy i lepiej mieć nogę nie urwaną niż urwaną. A poza tym jak przypakuję teraz na obręcz barkową, to bójcie się jurajskie skały ;-)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;I tym optymistycznym akcentem chwilowo kończę życząc wszystkim startującym w Warszawie pobicia życiówek i udanego biegu. Będę trzymać za Was kciuki!&lt;/span&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4498374161927886645?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4498374161927886645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4498374161927886645' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4498374161927886645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4498374161927886645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/bedzie-do-przodu-i-w-gore-ale-po.html' title='Będzie do przodu i w górę, ale ...po krótkiej przerwie'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4031333335797246348</id><published>2011-03-21T14:30:00.000+01:00</published><updated>2011-03-21T14:30:11.724+01:00</updated><title type='text'>Zagadka na cztery litery rozwiązana</title><content type='html'>&amp;nbsp;Po prawie 5 miesiącach od &lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/tryb-zimowy.html"&gt;kontuzji&lt;/a&gt;, gdybaniu, rehabilitacji w ciemno i różnych "może naderwane", "eee, tylko naciągnięte" postanowiłam wreszcie rozwiązać zagadkę na cztery litery. Moje cztery litery :) &lt;br /&gt;Właśnie leży przede mną świeżutki opis USG mięśnia goleniowo-kulszowego od dr Małgorzaty Serafin-Król - obleganej i polecanej specjalistki od ultrasonografii.&amp;nbsp; Samo badanie trwało prawie 40 min (!) w różnych pozycjach czyli nie na chybcika (pani doktor nawet sięgnęła po grubaśny Atlas anatomii  człowieka i coś tam sprawdzała).&amp;nbsp; Na koniec dostałam piękną "laurkę" z fotkami i okazuje się, że naderwałam sobie więcej rzeczy niż mi się zdawało, ale nastąpiło już wygojenie, a przy okazji zesztywnienie i zwłóknienie, chociaż się regularnie ruszam (biegam/wspinam/rozciągam) :-( &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Poniżej parę cytatów z dr Król:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"W części tylnej objawy przebytego naderwania torebki stawowej od strony głowy kości udowej z nierównym zarysem..." &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Objawy przebytego uszkodzenia przyczepu mięśnia czworobocznego uda przy guzie kulszowym z nieregularnym ogniskiem zwłoknień i zwapnieniem nad guzem kulszowym"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;" Obraz odpowiada również przebytemu naderwaniu przyczepu mięśni goleniowo-kulszowych w warstwie głębokiej" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, w środę idę z tym USG do ortopedy. &lt;b&gt;A w niedzielę półmaraton....&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec, z okazji zobrazowania czterech liter oraz zbliżających się powoli Świąt Wielkanocnych pozwolę sobie podsumować wszystko bardzo kontekstowo-okolicznościowym obrazkiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-vv3GPzOlapI/TYdQf5vQ2wI/AAAAAAAAAdw/QPLZ6D2jfmQ/s1600/zaj%25C4%2585czki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-vv3GPzOlapI/TYdQf5vQ2wI/AAAAAAAAAdw/QPLZ6D2jfmQ/s1600/zaj%25C4%2585czki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4031333335797246348?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4031333335797246348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4031333335797246348' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4031333335797246348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4031333335797246348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/zagadka-na-cztery-litery-rozwiazana.html' title='Zagadka na cztery litery rozwiązana'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-vv3GPzOlapI/TYdQf5vQ2wI/AAAAAAAAAdw/QPLZ6D2jfmQ/s72-c/zaj%25C4%2585czki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5301565069652026868</id><published>2011-03-13T20:49:00.002+01:00</published><updated>2011-03-14T09:44:33.147+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>www.naturalnedopalacze.pl</title><content type='html'>Żeby nie wiem, jak było źle, SŁOŃCE i oznaki wiosny na ziemi oraz niebie wstrzykują do mózgu taką dawkę pozytywnej energii, że już można odstawić pochłanianą w ponure poranki kawę, czekoladę i inne sztuczne serotonino-endorfino-generujące dopalacze:-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-p2gJUpbaNFI/TX0Fj_MWh2I/AAAAAAAAAdc/Y_gO0yTLp5o/s1600/1749944_czekolada1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh3.googleusercontent.com/-p2gJUpbaNFI/TX0Fj_MWh2I/AAAAAAAAAdc/Y_gO0yTLp5o/s200/1749944_czekolada1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na najlepsze dopalacze czyli www.naturalnedopalacze.pl. Nawet błotko, w którym się dziś taplałam na porannym treningu jakieś takie fajne się wydawało. Na bieganie wybrałam Las Sobieskiego w Wawrze.&amp;nbsp; Widziałam zdjęcia butów Hanki z Kabat, widziałam wczorajsze foty z GP Warszawy i trzeba przyznać, że mój las też zamienił moje białe buty w czarne buty.&lt;br /&gt;Początkowo był plan na 18 km czy coś koło tego, ale chyba już &lt;i&gt;k^%&amp;amp;^$$# &lt;/i&gt;tradycyjnie przed ważnym startem zaczęło mi nawalać gardło, więc plan uległ modyfikacji. Po bieganiu z infekcją przed Biegnij Warszawo skończyłam kibicując, więc teraz rozsądek zwyciężył i kaszląc konkretnie co jakiś czas zrobiłam marne 10 km.&amp;nbsp; Hm, nie jest to kilometraż pod połówkę, ale zawsze coś.&amp;nbsp; Ogólnie przestałam sobie robić nadzieję na jakieś wyniki chwilowo - chciałabym w dobrym stanie dobiec/domaszerobiec do mety PW i tyle. Póki co...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pisałam za dużo ostatnio, bo wydarzeń specjalnych brak, ale może parę wydarzonek z mijającego tygodnia - &amp;nbsp; &lt;br /&gt;Otóż w poniedziałek: &lt;b&gt;WYGIĘŁAM ŚMIAŁO CIAŁO&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;a właściwie to mi je wygięto i wtedy się zorientowałam, do kogo ja trafiłam na wizytę. Myślałam, że to będzie coś w stylu Ortoreh, ale u osteopaty vel kręgarza poleconego przez Hankę, kości strzelają aż miło. To była moja pierwsza wizyta u takiego magika i wcześniej nie miałam przyjemności, żeby ktoś mi coś przestawiał w szkielecie, ale osteopata wziął mnie z zaskoczenia. A potem powiedział po prostu - miała Pani zablokowany staw krzyzowo-biodrowy. Aha...&lt;br /&gt;Natomiast cel wizyty czyli pozbycie się bólu od naderwanego mięśnia nie został niestety zrealizowany.&lt;br /&gt;Ba, może nawet naderwał się jeszcze bardziej, bo pan osteopata zataczał moją nogą ogromne koła, naciskał ją, wyginał i tylko pytał czy boli :-( No, boli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wtorek małe święto i nie mówię tu o Dniu Kobiet, bo było to &lt;b&gt;&lt;span lang="EN-GB" style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;ŚWIĘTO PODJĘCIA DECYZJI. &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;To niesamowite, ale prawie ROK szukałam dla siebie odpowiedniego soft-shella - ciągle mi coś nie pasowało, a to bez wywietrzników, a to kolor nie ten, za sztywny, za cienki, za wąski, za szeroki, itd. A jak już było cacy, to cena zwalała z nóg.We wtorek go kupiłam!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-VnbKGYHlgoo/TX0DIQOmZsI/AAAAAAAAAdY/PYJ7RJE0JkI/s1600/Womens-adidas-Sport-Terrex-Soft-Shell-Jacket1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh5.googleusercontent.com/-VnbKGYHlgoo/TX0DIQOmZsI/AAAAAAAAAdY/PYJ7RJE0JkI/s320/Womens-adidas-Sport-Terrex-Soft-Shell-Jacket1.jpg" width="274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest super, działa zgodnie z opisem i co najważniejsze mogę wreszcie skończyć łażenie po stronach sklepów w poszukiwaniu shella - uffffffffff! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek wiało, więc wyruszyłam na trening cała zadowolona w nowym shellu i po 20 minutach wróciłam do domu po coś cienkiego, bo windstopper w nim był tak skuteczny, że ja się skutecznie ugotowałam mając pod spodem 2 warstwy. Już w piątek czuć było, że wiosna idzie i czas zmienić biegowy ciuch. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a dziś po treningu biegowym rozpoczęłam&lt;b&gt; SEZON ROWEROWY &lt;/b&gt;- hurra!&amp;nbsp; Co prawda za chwilę będzie przerwa, bo mój pojazd wymaga serwisu. Na przykład nie działają mu hamulce za bardzo. Dojechałam jednak bez hamulców w parę miejsc w tym między innymi moją uwagę przykuł ryk dochodzący spod kościoła. To ryczał osioł, który sobie tam mieszka od Wigilii - tyle zostało z kościelnej Bożonarodzeniowej szopki. Kiedy podjechałam bliżej okazało się, że być może osioł ryczy w proteście przeciwko wyzyskowi i zmuszaniu do pracy w niedzielę, ponieważ na zagrodzie widniała kartka, z której jasno wynikało, że stoję przed Kancelarią Parafialną. No i niech ktoś mi powie, że pracodawcy nie zatrudniają osłów na stanowiskach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-84zRX4dvVjo/TX0fCuPwrwI/AAAAAAAAAdg/bXwoCc-eFAM/s1600/Zdj_cie0035.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="https://lh4.googleusercontent.com/-84zRX4dvVjo/TX0fCuPwrwI/AAAAAAAAAdg/bXwoCc-eFAM/s320/Zdj_cie0035.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-XOdG0qz3UhY/TX0fHKg8XhI/AAAAAAAAAdk/r7IWUrOYCN4/s1600/Zdj_cie0036.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-XOdG0qz3UhY/TX0fHKg8XhI/AAAAAAAAAdk/r7IWUrOYCN4/s320/Zdj_cie0036.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5301565069652026868?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5301565069652026868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5301565069652026868' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5301565069652026868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5301565069652026868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/wwwnaturalnedopalaczepl.html' title='www.naturalnedopalacze.pl'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-p2gJUpbaNFI/TX0Fj_MWh2I/AAAAAAAAAdc/Y_gO0yTLp5o/s72-c/1749944_czekolada1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-866923689464986249</id><published>2011-03-05T20:23:00.000+01:00</published><updated>2011-03-05T20:23:22.837+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dieta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Biegająca czytelnia i parę innych spostrzeżeń</title><content type='html'>Emocje trochę opadły, godzina W jak Wiązowna&amp;nbsp;nadeszła i sobie poszła bez echa pozostawiając mnie z kolejnym wynikiem na 5K i miłymi wrażeniami. Prawda jest taka więc, że nadal szykuję się do debiutanckiej połówki i teraz to już tej z noworocznych postanowień :)&lt;br /&gt;Kontuzja kolana na szczęście okazała się jakims wypadkiem przy pracy pewnie związanym z bieżnią mechaniczną i nowymi butami, bo treningi w tym tygodniu&amp;nbsp;na świeżym powietrzu nie spowodowały takiego bólu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Treningi biegowe były trzy: 50 min luźnego biegu we wtorek, 55 min interwałów w czwartek i dziś ok. 1:45 godz, podczas ktorych zrobiłam 17,5 km.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Z dzisiejszym dość mocno się wahałam bo jednak mięsien goleniowo-kulszowy daje o sobie znać stale, ale w sumie jak mam biec 27-ego marca tyle kilosów, to nie ma sie co rozczulać nad sobą. Najwyżej rekonwalescencja nastąpi później.&amp;nbsp; BTW, idę w poniedziałek do Hankowego osteopaty - zobaczymy co ten pan powie i co zaleci.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a poza tym doszedł taki drobny aspekt, że coś w mojej rodzinie się zmieniło. Na przykład tak wygląda teraz nasza lodówka (sorry za jakość fotki).&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-h8-o0JQ4UIo/TXKHvwl0r0I/AAAAAAAAAdA/79wKCPLgBbY/s1600/SDC12130.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" l6="true" src="https://lh6.googleusercontent.com/-h8-o0JQ4UIo/TXKHvwl0r0I/AAAAAAAAAdA/79wKCPLgBbY/s320/SDC12130.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teraz nie jestem już jedyną osobą, która narzeka na zmęczenie po interwałach i wylicza sobie czas na kilometr ... Mąż ZACZĄŁ TRENOWAĆ! :-) &lt;br /&gt;I szykuje się do kolejnej piątki - prawdopodobnie ok. 16 kwietnia. No więc nawet głupio mi już teraz odpuszczać, skoro taka biegowa atmosfera się zrobiła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z czytelnią? No właśnie, nabyłam sobie audio booka i po raz pierwszy dziś na wybieganiu cały czas spędziłam na słuchaniu książki. Jest to historia rodziny Stuhrów, napisana przez Jerzego Stuhra i przez niego po mistrzowsku czytana. Bardzo mądra, poruszająca i dająca do myślenia&amp;nbsp;lektura. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-ud4mtIL_Dn4/TXKJDRb4RnI/AAAAAAAAAdE/rLPSght-e4k/s1600/stuhrowie-historie-rodzinne-duze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" l6="true" src="https://lh4.googleusercontent.com/-ud4mtIL_Dn4/TXKJDRb4RnI/AAAAAAAAAdE/rLPSght-e4k/s1600/stuhrowie-historie-rodzinne-duze.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda ze 4 kilometry biegu spędziłam słuchając&amp;nbsp;zapisków dziadka J. Stuhra z Auschwitz, które przeżył i powiem szczerze, że był to spory kontrast w porównaniu z energetyczną, wesołą&amp;nbsp;muzyką wlewającą mi się zazwyczaj do uszu, ale było warto. A jak mi szybko czas minął. Biegło się super, tempo ok. 6:12 z przyspieszeniem do 5:00 na ostatnich 1,5 km.&amp;nbsp;Zmęczyłam się średnio, a pamiętam jak po 18-stu km w lutym padałam po prostu na pysk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze na koniec&amp;nbsp;spostrzeżenie dietetyczne. Muszę się przyznać, że w ramach eksperymentu przycięłam jednak mocno ostatnio węglowodany ograniczając&amp;nbsp;je do chrupkiego pieczywa i warzyw, na koszt białka (np. jajka, wędliny) i&amp;nbsp;tłuszczy (orzechy, oliwa, tłuste ryby, itd.) Jem mniej objętościowo, rzadziej i nie chodzę głodna. Dziś na wybieganiu po&amp;nbsp;raz&amp;nbsp;pierwszy w życiu nie miałam ŻADNYCH&amp;nbsp;problemów żołądkowych nawet przez sekundę.&amp;nbsp;A wcześniej już przy 12-13-tym kilometrze robiło się nerwowo.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Jest jednak jedna poważna wada takiej diety.&amp;nbsp; Na piątkowym wspinaniu okazało się, że niedobór węglowodanów zaowocował wyssaniem ze mnie energii potrzebnej do szybkiego, krótkiego maksymalnego wysiłku. Czułam&amp;nbsp;się wycieńczona jak po ciężkiej grypie.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Przed wspinem muszę chyba jednak wrzucać posiłek węglowodanowy, a po treningu białka i tłuszcze. Chociaż jeśli to nie zadziała, to muszę zwiększyć ilość węgli, ponieważ od kwietnia to wspin stanie się dla mnie priorytetem. Taki mam plan.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-866923689464986249?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/866923689464986249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=866923689464986249' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/866923689464986249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/866923689464986249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/03/biegajaca-czytelnia-i-pare-innych.html' title='Biegająca czytelnia i parę innych spostrzeżeń'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-h8-o0JQ4UIo/TXKHvwl0r0I/AAAAAAAAAdA/79wKCPLgBbY/s72-c/SDC12130.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6110744419914677368</id><published>2011-02-27T19:30:00.000+01:00</published><updated>2011-02-27T19:30:49.165+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Minus 16,097 / Plus Big Fun!</title><content type='html'>No to pobiegłam w Wiązownej. Plan wykonany minus... 16,097 km czyli, jak łatwo obliczyć, zaatakowałam piątkę, hehe! Nie tak miało być. A może właśnie tak miało być. Moc postanowień noworocznych jest wielka - miał być debiut na Warszawskiej Połówce to będzie na Warszawskiej.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Dodam że żadna z osób, które mnie namówiły na Wiązowną nie pobiegła - z powodu różnych dolegliwości zdrowotnych i ja w sumie też bym prawie zrezygnowała zupełnie, więc pechowa coś ta Wiązowna.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to było EKSTRA!!!!&lt;br /&gt;W końcu wszyscy w rodzinie jakoś się pozbierali na dzisiaj, moje kolano na wczorajszym biegu dało sygnał, że jest obecne, ale coś tam nabiega. Jednak z pewnością nie 21 km - wolałam nie ryzykować :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Logistyka naszego rodzinnego startu była dość skomplikowana, bo każdy biegł w odstępie mniej więcej godziny.&amp;nbsp; Zaczęło się od wycieczki Wojtka do biura zawodów po pakiety o 7:30 rano. Na szczęscie mamy blisko do Wiązownej.&lt;br /&gt;O 9:45 dotarliśmy już na miejsce wszyscy z Babcią jako super-support, górą ciuchów biegowych, izotoników i bananów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek bieg na 1000 m i nasz pierwszy dzielny zawodnik z Teamu Etrampki czyli &lt;b&gt;Bartek&lt;/b&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-q4NdK8F9hnU/TWqVobEJqVI/AAAAAAAAAbw/_8_P8eEzC8Y/s1600/_DSC9943.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="https://lh5.googleusercontent.com/-q4NdK8F9hnU/TWqVobEJqVI/AAAAAAAAAbw/_8_P8eEzC8Y/s320/_DSC9943.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nim godzina przerwy, w czasie której nasz 5-latek Tomek po prostu nas zamęczał pytaniem "Kiedy będę biegł?" i okrzykami "Mamo, ja już chce biec!" Można było zwatpić. Wreszcie ubrany w specjalny T-shirt i czapeczkę krasnoludka z numerem na piersi, poszedł na swój pierwszy w życiu prawdziwy wyścig (tu chwila przerwy w pisaniu bloga na otarcie matczynej łzy wzruszenia). 160 m walki i drugi zawodnik Teamu Etrampki - &lt;b&gt;Tomek&lt;/b&gt; jest już na mecie. Walczył bardzo dzielnie, przybiegł w czubie i zebrał zasłużone gratulacje oraz pluszową pandę i 2 balony!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Z1QmhIOzvZ8/TWqV2X-dL3I/AAAAAAAAAb0/FVOnJd_MGbs/s1600/_DSC9955.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Z1QmhIOzvZ8/TWqV2X-dL3I/AAAAAAAAAb0/FVOnJd_MGbs/s320/_DSC9955.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-iS1l0PDjiJU/TWqWJ0XesoI/AAAAAAAAAb4/R6v1IUNjr9s/s1600/_DSC9972.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="https://lh4.googleusercontent.com/-iS1l0PDjiJU/TWqWJ0XesoI/AAAAAAAAAb4/R6v1IUNjr9s/s320/_DSC9972.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem już zostaliśmy tylko my - mój mąż debiutant i ja, kontuzjowana astmatyczka z opaską stabilizującą na kolanie.&amp;nbsp; Pani z depozytu chyba mnie posłała w końcu do diabłów, bo ciągle coś musiałam wkładać do depozytowego wora albo z niego wyjmować. A to żeby dzieci przebrać na bieg, a to znów przebrać w cieple rzeczy po biegu, potem sama się przebrać na bieg, uff! Gdyby nie babcia pilnująca pociech, moglibyśmy nie dać rady logistycznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pożegnaniu wzrokiem grupy półmaratońskiej (ech, miałam tam być!) przygotowałam się do piąteczki i równo o 12:15 &lt;b&gt;stanęliśmy z Wojtkiem&lt;/b&gt; na starcie.&amp;nbsp; Ostatnie porady (typu "nie dawaj w palnik od razu"), koncentracja i sru do przodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-6hxbU0m4LcI/TWqWolGlCPI/AAAAAAAAAcA/UGjKSyGxcIo/s1600/SDC12072.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-6hxbU0m4LcI/TWqWolGlCPI/AAAAAAAAAcA/UGjKSyGxcIo/s320/SDC12072.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam jednak trochę powalczyć. Do nawrotu wiało w twarz, więc było trochę ciężko, ale za to z powrotem już dużo przyjemniej.&amp;nbsp; Co prawda zamiast kolana trochę mnie hamował płytki oddech, ale udało się zrobić 24:09 netto.&amp;nbsp; Z bardzo dobrym czasem 25:51 wpadł na metę Wojtek, dla którego ten zimowy bieg to było naprawdę nie lada wyzwanie (kazał dopisać że był w czołówce swojej kategorii wiekowej ;-)&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-_c8LuXfMmDE/TWqWY7Q8OvI/AAAAAAAAAb8/tUK8aI_mWtw/s1600/SDC12074.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-_c8LuXfMmDE/TWqWY7Q8OvI/AAAAAAAAAb8/tUK8aI_mWtw/s320/SDC12074.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-7gyqneAJBWE/TWqW6mE9-gI/AAAAAAAAAcE/jhAk_jliCUg/s1600/SDC12076.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-7gyqneAJBWE/TWqW6mE9-gI/AAAAAAAAAcE/jhAk_jliCUg/s320/SDC12076.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując Familiada bardzo udana - wszyscy pobiegli, wszyscy dobiegli, a na koniec zgodnie z planem zaleglismy na mega żarciu w karczmie Lipowy Gościniec racząc się bynajmniej nie dietetycznymi daniami typu "Micha mięch dla dwóch chłopa" albo "Placki ziemniaczane z duszonymi kurkami" Mniam,mniam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oby to był początek udanych imprez biegowych w tym roku! &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-Ah-Z53rdC3M/TWqXLAVJb-I/AAAAAAAAAcI/svild38f1mI/s1600/SDC12080.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh4.googleusercontent.com/-Ah-Z53rdC3M/TWqXLAVJb-I/AAAAAAAAAcI/svild38f1mI/s320/SDC12080.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6110744419914677368?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6110744419914677368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6110744419914677368' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6110744419914677368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6110744419914677368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/minus-16097-plus-big-fun.html' title='Minus 16,097 / Plus Big Fun!'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-q4NdK8F9hnU/TWqVobEJqVI/AAAAAAAAAbw/_8_P8eEzC8Y/s72-c/_DSC9943.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2810350294902690530</id><published>2011-02-23T22:49:00.000+01:00</published><updated>2011-02-23T22:49:09.617+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>trening ustawiany manualnie</title><content type='html'>Wczoraj po raz pierwszy od chyba ponad roku udałam się na siłownię - przeczytana gdzieś propozycja Wojtka Staszewskiego, żeby na&amp;nbsp; kilka dni przed połówką zrobić interwały 8x 3 min/ 3 min trucht w celu tzw. superkompensacji wydała mi się mocno ryzykowna w warunkach minus 12 stopni.&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że szłam jak na ścięcie, bo nie lubię już siłowni. Kiedyś lubiłam, a teraz już nie :)&lt;br /&gt;Ale jakoś tak w życiu mam, że z reguły dzieje się na odwrót niż przewidzę. Czyli jak myślę, że będzie fajnie, to jest słabo, a jak się nastawiam na beznadzieję to jest OK.&amp;nbsp; Ot, taka bardzo kobieca "nieintuicja".&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Siłownia&amp;nbsp; "Zdrofit" przy Al. Sikorskiego jednak ogólnie bardzo przyjemna, dobrze wyposażona, z fajnymi bieżniami i masą innego żelastwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda na moje pytanie, czy da się ustawić interwały 8 x 3 min w tempie 5:00 / 3 min w tempie 6:30, lokalny instruktor uśmiechnął się jak Mona Lisa i powiedział "&lt;i&gt;Chyba pani przecenia możliwości tej bieżni. Proponuję to robić manualnie&lt;/i&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OK, a więc zgodnie z propozycją manualnie sobie pykałam w klawisz podkręcania i zmniejszania tempa i w końcu wyszło 9 x 3 min (4:48, przy czym ostatni interwał 4:36 czyli 13 km/h) / 9 x 3 min 6:20.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Biegło się super, coś podejrzanie za super i miałam wrażenie, że oszukuję, bo kiedyś biegając na powietrzu byłam już lekko padnięta po po czterech 3-minutówkach. Nowe testowane przeze mnie Asicsy Stratus 4 sprawdziły się bardzo dobrze i w zasadzie miałam ochotę je założyć na bieg, ale ... dziś chodzę z narastającym niestety bólem od wewnętrznej strony nogi na wysokości lewego kolana. Coś jakby więzadło poboczne naciągnięte :( Co za cholerstwo?&lt;br /&gt;Pod koniec interwałów, kiedy już naprawdę zasuwałam, zaczęło mnie&amp;nbsp; troszkę boleć w tym miejscu, ale to zignorowałam i postanowiłam dociągnąć plan do końca. A dziś po porannym załatwianiu spraw boli coraz bardziej. Może to właśnie od nowych butów, może od specyfiki szybkiego biegu po bieżni - nie wiem, ale mam nadzieję że przejdzie do niedzieli :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2810350294902690530?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2810350294902690530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2810350294902690530' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2810350294902690530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2810350294902690530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/trening-ustawiany-manualnie.html' title='trening ustawiany manualnie'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2326053213755671479</id><published>2011-02-18T16:49:00.000+01:00</published><updated>2011-02-18T16:49:46.153+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Nadchodzi godzina W</title><content type='html'>Trzy i dziewięć. Tylko trzy treningi i dziewięć dni dzieli mnie od startu. Nadchodzi godzina W jak Wiązowna, a przy okazji&amp;nbsp; jak Wielka Niewiadoma :) Powiedzieć, że mam mieszane uczucia to mało. Po prostu targają mną wątpliwości od stóp do głów.&amp;nbsp; Nie będę ściemniać, że potraktuję ten bieg zupełnie na luzie i bez emocji. Jakoś tego nie widzę, żebym 27 lutego z numerem na piersi, w otoczeniu setek napalonych biegaczy ruszyła sobie wolniutko jak ten żółwik z myślą "Przede wszystkim spiesz się powoli". Co prawda żółw wygrał taką taktyką z zającem, ale w bajkach wszystko jest możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skąd mieszane uczucia? &lt;br /&gt;No więc z jednej strony bardzo się cieszę, bo udało mi się wkręcić parę osób w start w Wiązownej, haha! A te osoby to:&lt;br /&gt;mój mąż - pobiegnie na 5 km (debiut!) &lt;br /&gt;mój starszy syn - pobiegnie na 1 km (też debiut!) &lt;br /&gt;mój młodszy syn - pobiegnie w Biegu Krasnoludków na 200 m (znowu debiut!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż to nie piękne? Normalnie Familiada :) Mieli kibicować, ale w sumie co mają tam stać bez sensu na mrozie i czekać z pytaniem w oczach "Kiedy ta matka wreszcie się dotelepie?"&amp;nbsp; Oni pokibicują mnie, a ja im - szczególnie dzieciakom, bo biegną wcześniej. &lt;br /&gt;Cieszę sie też, że sama stanę do mojego wyzwania. Szykowałam się do niego sporo, jeszcze więcej niż szykowania i biegania, było samego myślenia o nim i czas się wreszcie zmierzyć. Tylko czy dam radę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo, czy mogę tak optymistycznie patrzeć w przyszłość, jeśli rehabilitant od mojego mięśnia kulszowo-goleniowego mówi: "No tak, to podczas biegu się pewnie pani wszystko tam od nowa ponadrywa, ale to może lepiej bo się zacznie goić porządnie od początku" &lt;br /&gt;Albo kiedy wracam dziś z treningu i znowu czuję cegłę na piersiach, a więc "hello inhalatorku"?&lt;br /&gt;A w ogóle to za mało biegam ostatnio z braku czasu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;No ale teraz klamka zapadła :) To będzie moje pierwsze w życiu 21 kilosów za jednym zamachem.&amp;nbsp; Niech się dzieje i oby adrenalina mnie doniosła do mety!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro ostatnie długie wybieganie, a przed nim test śniadaniowy (co zjeść aby godnie przetrwać do mety). W przyszłym tygodniu "tapirujemy się" czyli tylko dwa biegi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wtorek - 8 x 3 minuty szybko/przerwa '3 &lt;br /&gt;czwartek 20 min 75% + 6 x 20 sek przebieżka&lt;br /&gt;No i oczywiście 2 x ścianka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po Wiązownej najpierw WIELKI, NIEPRZYZWOICIE PYSZNY OBIAD Z DESEREM DLA CAŁEJ RODZINY GDZIEŚ NA MIEŚCIE, a potem - jak postanowiłam - tydzień (no prawie, bo 6 dni) PRZERWY ABSOLUTNEJ - zero wspinu, zero biegu, tylko czysta regeneracja.&amp;nbsp; I czas na załatwianie spraw leżących od dawna odłogiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2326053213755671479?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2326053213755671479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2326053213755671479' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2326053213755671479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2326053213755671479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/nadchodzi-godzina-w.html' title='Nadchodzi godzina W'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7370658196844304923</id><published>2011-02-12T15:41:00.001+01:00</published><updated>2011-02-13T18:46:53.050+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>Zwiad</title><content type='html'>Coś by wypadało napisać po dłuższym czasie, prawda? :-)&lt;br /&gt;Ostatnio doszły mi tymczasowe, dodatkowe obowiązki, więc, o ile na samo bieganie jeszcze czas jakoś znajduję, to już na opowiadanie o nim nie bardzo.&lt;br /&gt;Ale w końcu: "DON'T TALK ABOUT RUNNING, DO IT!", chodzi o to żeby przebierać nogami, a nie palcami po klawiaturze. O dzisiejszym dniu jednak napiszę.&lt;br /&gt;Na ten trening szykowałam się już od paru dni - przede wszystkim zastanawiając się, gdzie się udać na 18 kilometrową trasę.&amp;nbsp; Połówka w Wiązownej za 2 tygodnie, a ja ciągle w lesie z długimi wybieganiami.&lt;br /&gt;Rozważałam Mazowiecki&amp;nbsp; Park Krajobrazowy albo wycieczkę po Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z tym, że ostatnio padało, wybrałam miejską dżunglę.&amp;nbsp; Postanowiłam zrobić większą część trasy Półmaratonu&amp;nbsp; w ramach zwiadu, żeby sprawdzić, jak z energią, moim upośledzonym astmą oddechem, czy dam radę bez wody, co z jedzeniem (zamiast żelu wzięłam 2 kostki czekolady), no i jak jest na Sanguszki :-) &lt;br /&gt;Tak do końca długie, wolne bieganie to nie miało być, bo mój plan zakładał: 7 km (6:20 min/km)&amp;nbsp; + 5 km (5:20 min/h) + 6 km (6:20 min/km).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-bd5EbOpH4js/TVaUyCPxTEI/AAAAAAAAAbU/77o_G9_g_ow/s1600/trasa_polmaratonu_moja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-bd5EbOpH4js/TVaUyCPxTEI/AAAAAAAAAbU/77o_G9_g_ow/s320/trasa_polmaratonu_moja.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Moja trasa na zielono (biegłam prościej niż narysowałam ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Słońce świeciło pięknie i dla kierowców zapuszkowanych w samochodach dzień mógł wydawać się przyjazny, ale w sumie było dość wietrznie i zimno, więc chowając twarz w buffie zaczęłam od kursu "w morde wind".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzień dobry przy ul. Dobrej bieg zakłócił mi nadgorliwy patrol &lt;i&gt;Warsaw Police Department&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; Nie chciało mi się czekać na zielone, więc przebiegłam i (o ja ślepa!) wpakowałam im się prosto pod nogi. No coż, wyjaśnienie, że to trening do półmaratonu nie przekonało ich. Spisali mnie jak lumpa, a na pytanie, czy dostanę mandat łaskawie odpowiedzieli że nie, ale mam się stosować do sygnalizacji świetlnej, hehe!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie biegło się fajnie - lubię nowe trasy, przy okazji zrobiłam kawałek swojego starego Prodżektu Mosty zaliczając Gdański i Swiętokrzyski.&amp;nbsp; Sanguszki na luzie. Problem zrobił się na 14 kilometrze w okolicach Agrykoli, gdzie po prostu musiałam nacisnąć pauzę i udać się do toalet przy bieżni. Do jasnej ciasnej, może jednak tą połówkę na czczo biec? Wcale mi się nie uśmiecha taka przerwa na zawodach, a już szczególnie ohydne Toi-toie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nogach trasę poczułam na 16-tym kilometrze i końcówka była już męcząca. Niestety kiedy pomyślałam o krótkim odpoczynku pod płotkiem, zobaczyłam taką oto tablicę, a że już raz weszłam w konflikt z prawem na tym treningu, to uznałam że chyba nie warto tak sobie zapełniać na raz&amp;nbsp; kartoteki ;-) No więc nici z miłej zwałki pod płotkiem...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wjerWJsF_cw/TVaZmS1FTyI/AAAAAAAAAbg/w_k0rOnIr38/s1600/Zdj%25C4%2599cie0032.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-wjerWJsF_cw/TVaZmS1FTyI/AAAAAAAAAbg/w_k0rOnIr38/s320/Zdj%25C4%2599cie0032.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej męczące było jednak to że po 5 km szybszego biegu tętno wzrosło do 160 i potem nawet przy truchcie nie chciało spaść poniżej 155 :( Może to jednak skutki astmy... Oddychało mi się średnio dobrze, ale na szczęście nie musiałam nic wciągać po drodze, chociaż inhalatorek w kieszeni był na wszelki wypadek. Razem wyszło 18 km w czasie 1:52. W tych okolicznościach&amp;nbsp; - pełny maraton jawi mi się kosmosem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, najdłuższy bieg w ostatnim miesiącu przed Wiązowną zaliczony - za tydzień już tylko ok. 80 min biegu i krótkie treningi z przebieżkami na szybkość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7370658196844304923?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7370658196844304923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7370658196844304923' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7370658196844304923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7370658196844304923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/zwiad.html' title='Zwiad'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-bd5EbOpH4js/TVaUyCPxTEI/AAAAAAAAAbU/77o_G9_g_ow/s72-c/trasa_polmaratonu_moja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7095046945994253908</id><published>2011-02-03T23:47:00.000+01:00</published><updated>2011-02-03T23:47:33.103+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kontuzja'/><title type='text'>Diagnoza z Ortorehu</title><content type='html'>Dawno, dawno temu, za siedmioma górami czyli na ściance wspinaczkowej w drugim końcu miasta coś mi "pykło" w okolicach pośladka. To był listopad. Nie przejęłam się tym za bardzo i następnego dnia poszłam sprawdzić czy mogę biegać - mogłam, więc biegałam. Wspinać też się mogłam. No więc co? &lt;i&gt;No problem. &lt;/i&gt;&amp;nbsp;Ale jednak bolało i boli nadal podczas siedzenia na krześle i to tak wrednie, że ból schodzi do kolana, a potem do całej łydki. Pobolewa też przy szybkich przebieżkach i po około godzinie wybiegania. I przy ściąganiu buta z lewej nogi :-) Dojrzałam do decyzji, żeby coś z tym zrobić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pewna żaba &lt;br /&gt;Była słaba &lt;br /&gt;Więc przychodzi do doktora &lt;br /&gt;I powiada, że jest chora. &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 dni temu postanowiłam pokazać się z tym w klinice &lt;a href="http://www.klinikarehabilitacji.pl/"&gt;Ortoreh&lt;/a&gt;, żeby nie było, że na własne życzenie zafunduję sobie bliznę na zawsze, która mi zablokuje ruch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Doktor włożył okulary, &lt;br /&gt;Bo już był cokolwiek stary, &lt;br /&gt;Potem ją dokładnie zbadał, &lt;br /&gt;No, i wreszcie tak powiada: &lt;/i&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wielokrotnym wykręceniu mojej lewej nogi we wszystkich kierunkach padła diagnoza - stan zapalny mięśnia kulszowo-goleniowego podrażniający biegnący obok nerw. W wyniku tego szwankuje pólbłoniasty i półścięgnisty. Grazias senor! Właśnie to cholera chciałam usłyszeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TUswFhSBj1I/AAAAAAAAAbQ/O0vdmz8_XF4/s1600/m_nog1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="259" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TUswFhSBj1I/AAAAAAAAAbQ/O0vdmz8_XF4/s320/m_nog1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niech pani wody nie pija, &lt;br /&gt;Niech pani kałuże omija, &lt;br /&gt;Niech pani nie myje się z rana, &lt;br /&gt;Niech pani, pani kochana, &lt;br /&gt;Na siebie chucha i dmucha, &lt;br /&gt;Bo pani musi być sucha!" &lt;/i&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęscie Ortoreh to placówka, w której wiedzą, że jak ktoś uprawia sport i się "skontuzjuje" to nie zaprzestanie z radością uprawiania tego sportu, tylko będzie chciał jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności. Dlatego nie usłyszałam - "no dobra to koniec z bieganiem na razie", tylko&lt;br /&gt;- na razie nie robimy podbiegów&lt;br /&gt;- skoro boli, to nie robimy też szybkich przebieżek&lt;br /&gt;- skoro boli po godzinie biegu, to biegamy do godziny i stop &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tia.... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na moje pytanie - co z półmaratonem za 3 tygodnie, usłyszałam, że mogę go pobiec, ale leciutko, bez walki o prędkość. OK.... Bez interwałów i wybiegania 120 min i tak nie widzę opcji "przyspieszamy", bo nie będę miała na to siły. Przetruchtam :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałam oczywiście zestaw ćwiczeń: wzmacniających, rozciągających i neuromobilizujących do robienia 5 x tygodniowo.&lt;br /&gt;I jeszcze mam mrozić 3x dziennie tyłek przez ok. 4 minuty żeby zlikwidować zapalenie. Dodam, że Agnieszka Gortat poradziła rozgrzewać, więc sporo czasu spędziłam na poduszce elektrycznej ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Leczyła się żaba, leczyła, &lt;br /&gt;Suszyła się długo, suszyła, &lt;br /&gt;Aż wyschła tak, że po troszku &lt;br /&gt;Została z niej garstka proszku*. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie dam się. Siedzę sobie właśnie po sesji ćwiczeń, z przymrożonym&amp;nbsp; pośladkiem i czytam w necie, że mam typowy uraz piłkarski powstający na skutek nagłych wyprostów przy kopnięciu i wślizgów. A ja tylko miałam sięgnąć do górnego chwytu na bulderze...,&amp;nbsp; ale po drodze pykło. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;i&gt;z wierszyka Jana Brzechwy "ŻABA"&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7095046945994253908?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7095046945994253908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7095046945994253908' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7095046945994253908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7095046945994253908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/diagnoza-z-ortorehu.html' title='Diagnoza z Ortorehu'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TUswFhSBj1I/AAAAAAAAAbQ/O0vdmz8_XF4/s72-c/m_nog1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-153423051044153927</id><published>2011-02-01T23:33:00.001+01:00</published><updated>2011-02-02T08:21:51.972+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>się biega</title><content type='html'>Nie pisało się dawno o bieganiu, ale się biega. Wkroczyłam w nowy etap biegania woooolno i mam już za sobą kilka treningów w naprawdę pierwszym zakresie&amp;nbsp;:) Zmiana zasadnicza m.in. jest taka, że teraz mierzę sobie tętno, a konkretnie mam ustawiony alarm przy wyjściu poza 145. No więc jak pika, to grzecznie zwalniam. Pozytywne jest to, że na przykład z sobotniego wybiegania wróciłam tak, jakbym wyszła do sklepu. Wcześniej byle 5 km i byłam cała zasapana i spocona, a teraz luzik. Negatywne jest natomiast to, że czuję, że mnie lekko zamula podczas biegu. &lt;br /&gt;Ponieważ nadal nie udało mi się znaleźć czasu na więcej niż 3 treningi w tygodniu ze względu na ściankę, mój rozkład obciążeń jest taki, że &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- We wtorek 40-50 min w 1-szym zakresie + bieg tempowy przez 10 min (w planach za chwilę 15, 20 min tempa) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W czwartek lub piątek też 40-50 min w 1-szym zakresie + 6x 30 sek przebieżki (docelowo 10 x 30 sek) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W sobotę długie wybieganie – obecnie było 90 min a będzie do 120 min&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Niedużo tego, ale już wiem, że mocniejsze i częstsze treningi biegowe skutkują totalnym spadkiem formy wspinaczkowej a tego nie chcę. Prędzej porzucę bieganie (hm?)). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i właśnie dziś się tak wlokłam przez te 40 min i po jakimś czasie miałam wrażenie, że przyspieszenie byłoby dla mnie niewyobrażalnym wysiłkiem. Prędkość 6:20 nagle stała moim normalnym tempem i w myślach już widziałam jak zamykam stawkę półmaratonu, a za mną daje z litości po hamulach auto z napisem KONIEC WYŚCIGU. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale potem był w planach bieg tempowy – ustaliłam że będę biec 5:15-5:20 i chociaż oddech był krótki to nagle zrobiło mi się lepiej. Oddychałam ciężej, ale miarowo i co jakiś czas musiałam hamować, bo robiło się za szybko. W sumie całego treningu wyszło 10 km. &lt;br /&gt;Chyba jednak nie lubię wolno biegać, ale muszę, bo już się przekonałam, jakie są skutki spędzania dłuższych godzin w biegu z tętnem 166. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec dodam, że wróciła astma – cholera jasna by to wzięła! Znowu mam problem z nabraniem powietrza pełną piersią i nawet w desperacji sięgnełam znów po inhalator i&amp;nbsp;zdecydowałam się na natychmiastowe rozpoczęcie odczulania poprzez zastrzyki, które zaczynam w przyszłym tygodniu. Do półmaratonu&amp;nbsp;3 tygodnie. Moja forma na Wiązowną jest totalną zagadką – może się okazać, że po prostu wysiądę gdzieś po drodze i skończę pod drzewem dozując sobie inhalatorkiem sterydy. Notabene, na Fejsie ktoś tam odradzał mi Wiązowną jako debiut, bo tam podobno wietrznie i ogólnie nie teges :) Zawsze wietrznie? To może farmę wiatrową tam postawić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-153423051044153927?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/153423051044153927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=153423051044153927' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/153423051044153927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/153423051044153927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/02/sie-biega.html' title='się biega'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-4845958519219624464</id><published>2011-01-28T11:41:00.000+01:00</published><updated>2011-01-28T11:41:16.243+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dieta'/><title type='text'>Dylematy na stacji paliw</title><content type='html'>Paliwo to ważna sprawa. Bez niego nie pojedziesz. Tylko pytanie - które wybrać?&lt;br /&gt;Węgle?&lt;br /&gt;Białka?&lt;br /&gt;Tłuszcze?&lt;br /&gt;Od pewnego czasu ten temat mnie męczy, bo co i raz spotykam w różnych magazynach i portalach sportowo-biegowych sprzeczne artykuły, które raz na  piedestale stawiają węglowodany, a raz przemycają newsy o tym, jak to  jednak "naukowcy odkryli, że nie każdy tłuszcz to nasz wróg..." (m.in Bieganie styczeń/luty 2010, Bieganie listopad 2010)&lt;br /&gt;Tak się też złożyło, że wokół mnie jest parę osób, z których każda ostatnio jedzie na innym paliwie i wykazuje pełne zadowolenie ze swojego samopoczucia, tryska energią, traci na wadze. I twierdzi, że każda inna dieta jest "be".&amp;nbsp; Wiem, że każdego trzeba mierzyć jego miarą, ale chodzi mi o dietę osoby aktywnej, trenującej kilka razy w tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznę od &lt;b&gt;białek &lt;/b&gt;... i modnej diety Dukana. Wiadomo, że samo białko to wyniszczanie organizmu bo mocznik, azotany, itp., ale kolega który ją stosuje nie wygląda na wyniszczonego, a poza tym po 3 tygodniach restrykcyjnych dołączył warzywka i ciemny chleb czym zbilansował tę "mono dietę".&amp;nbsp; Schudł naście kilo w 2 m-ce. Twierdzi, że ma dużo więcej energii niż wcześniej (co akurat może być efektem mniejszej ilosci ciała ;-)) . Co prawda nie biega ale gra w squasha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi z kolei przerzucił się na tzw. dietę optymalną czyli ... jedziemy na &lt;b&gt;tłuszczach &lt;/b&gt;i białkach.&amp;nbsp; Im więcej tłuszczu tym lepiej - jajka, masło, boczek, kiełbasa, tłusty ser (!).&amp;nbsp; Proporcje B : T : W&amp;nbsp; to 1 : 2,5-3 : 0,5. W tej diecie trzeba pilnować ilości proporcji. Węglowodany są wskazane, ale pod postacią warzyw. Nie można za to wsuwać chleba, ryżu, klusek, słodyczy, itd.&amp;nbsp;Efekt widoczny - spadek wagi delikwenta,&amp;nbsp; podobno brak uczucia głodu bo posiłki są małe ale mega sycące, samopoczucie podobno b. dobre, od niedawna biega i systematycznie poprawia swoje wyniki&amp;nbsp; - ciekawe co wykażą jego badania krwi za parę m-cy. Dieta ma mieć przy tym właściwości lecznicze - np. leczyć cukrzycę, choroby z autoagresji, itd.&lt;br /&gt;Dla większości ludzi brzmi to pewnie jak herezja, ale przeczytałam &lt;a href="http://www.marathonguide.com/training/articles/MandBFuelOnFat.cfm"&gt;artykuł w Marathonguide&lt;/a&gt; z którego wynika że przy treningu do biegów trwających ponad 2 godz. tłuszcze powinny stanowić znaczący składnik naszego pożywienia, ponieważ zwiększają wytrzymałość biegacza na długotrwały wysiłek. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i wreszcie &lt;b&gt;węglowodany &lt;/b&gt;- podstawowe pożywienie biegacza zgodnie z większością teorii i artykułów na&amp;nbsp; temat żywienia sportowców.&amp;nbsp; Ja sama zawitałam kiedyś do dietetyka-sportowca, który po zbadaniu mnie rozpisał mi 5-posiłkową dietę bazującą na węglowodanach, gdzie białko stanowiło 50% węglowodanów w diecie, natomiast tłuszcz nie był dozwolony, chyba że w rybach typu wędzony łosoś czy ser feta w ilosciach minimalnych. Oczywiście zero słodyczy i owoców. Dieta w sumie przyjemna, poza tym że trzeba używać wagi, co jest upierdliwe i oczywiście spowodowało, że przestałam po jakimś czasie ważyć serek i chudą wędlinę, bo mi się nie chciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz zastanawiam się, czy brak tłuszczu w diecie to na pewno dobry pomysł, szczególnie w kontekście długich biegów, jak np. 2-godzinny półmaraton :-0, gdzie organizm po krótkim czasie czerpie energię właśnie z tłuszczów. Nie mówiąc o osobach szykujących się do maratonu albo triathlonu.Zdaję sobie sprawę, że w pożywieniu trzeba łączyć białka, węgle i tłuszcz, ale w jakich proporcjach to robić, żeby mieć energię i siłę, dobrze się czuć i .. przy okazji się nie spaść :-)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wy co i ile razy dziennie jecie drodzy biegacze?&amp;nbsp; Z daleka od tłuszczu, owoce i cukier na liście zakazanej?&amp;nbsp; Jakie są wasze schematy żywieniowe? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-4845958519219624464?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/4845958519219624464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=4845958519219624464' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4845958519219624464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/4845958519219624464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/dylematy-na-stacji-paliw.html' title='Dylematy na stacji paliw'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3824404086208554255</id><published>2011-01-21T10:30:00.000+01:00</published><updated>2011-01-21T10:30:22.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Za szybko?</title><content type='html'>Niedawno pisałam o swoim "zjeździe weekendowym" czyli nagłym wyczerpaniu wszystkich baterii.&amp;nbsp; Trochę mi się poprawiło, postanowiłam pobiegać w we wtorek i środę na małych dystansach 5-6 km w tempie 5:40/km licząc, że to mnie zregeneruje.&lt;br /&gt;Niestety wczorajszy trening na ściance pokazał że dalej jestem wykończona - mięśnie nie za bardzo chcą ze mną współpracować i to co wcześniej było "pikusiem" (Panem Pikusiem) chwilowo jest wyzwaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam się martwić... zaczęłam czytać ... "Bieganie" i "Runnersy" ;-) i znalazłam tam takie pytanie -&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czy tempo Twoich długich wybiegań nie jest za szybkie&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;Cytat: &lt;i&gt;"Jeśli tempo twojego długiego biegu jest za bardzo zbliżone do startowego, istnieje prawdopodobieństwo że przeforsujesz organizm, zamiast go wzmocnić. Do długich biegów najlepiej wykorzystywać tempo o co najmniej minutę wolniejsze od planowanego tempa startowego"&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;No cóż, ostatnio:&lt;br /&gt;- zwiększyłam kilometraż tych długich&lt;br /&gt;- biegłam je z tętnem ok. 160 &lt;br /&gt;- biegłam w tempie nie wiele mniejszym od zakładanego na połówce &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, tu zapis sprzed 2 tygodni:&lt;br /&gt;Czas: 1:44:10&lt;br /&gt;HR; Max 167 / Avg 155&lt;br /&gt;Pace (Min/km): &amp;nbsp;Max 4:37 / Avg 5:28&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to mnie zjadło? Czy mam zacząć sobotnio truchtać te 15 km przy tętnie ok. 145 i prędkości 6:15/km? Nie lubię i ciężko mi utrzymać takie ślimacze tempo, bo nogi mi same przyspieszają :-( A co będzie, jak po takim wolnym bieganiu nie będę umiała biec szybciej na zawodach? Ale z drugiej strony nie chcę się czuć jak Króliczek Duracella z padniętą bateryjką, tylko jak po załadunku świeżej.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TTlRUoYrmbI/AAAAAAAAAbI/ABxcPsOkqe8/s1600/wallpaper-3-800x600.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TTlRUoYrmbI/AAAAAAAAAbI/ABxcPsOkqe8/s320/wallpaper-3-800x600.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3824404086208554255?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3824404086208554255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3824404086208554255' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3824404086208554255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3824404086208554255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/za-szybko.html' title='Za szybko?'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TTlRUoYrmbI/AAAAAAAAAbI/ABxcPsOkqe8/s72-c/wallpaper-3-800x600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2922474781785543761</id><published>2011-01-17T15:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-17T20:41:03.209+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Podsumowanie tygodnia zakończonego zjazdem</title><content type='html'>Będzie dość telegraficznie na początku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Poniedziałek: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;trening wspinaczkowy na ścianie - robienie wytrzymałości + siła palców na campusie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wtorek: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;trening biegowy z ERGO - 8,5 km (w tym większość w tempie ok. 5:30 i na koniec 5 przebieżek baaaardzo szybkich pod Grobem Nieznanego Zołnierza) ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sroda: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;rest &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czwartek: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;1. trening wspinaczkowy na ścianie - robienie wytrzymałości &lt;br /&gt;2. trening biegowy - 20 min w tempie 5:45-6:00 + 4 x 3 min. w tempie 4:20 z przerwami 3 min + 10 min wolny trucht &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piątek:&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;trening wspinaczkowy na ścianie (bulder czyli robimy siłę) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sobota: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;lało więc przełożyłam bieg na niedzielę rano i odpoczywałam. Tylko domowe ćwiczenia na brzuch i rozciąganie. Wieczorem robiliśmy kolację dla znajomych, więc pół dnia spędziłam na robieniu paelli wg przepisu Senority Marii de Guadalupe Vareli :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niedziela: &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;I TU NASTĄPIŁ ZJAZD - a miało być tak pięknie :((( &lt;br /&gt;Oczywiście zaplanowałam długie poranne wybieganie - coś ok. 18 km z szybką końcówką.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Niestety rano obudziłam się jak po nocnym ataku wampira, który wyssał ze mnie całą krew i energię. Blada, słaniająca się, jakaś masakra w ogóle.&amp;nbsp;Nie wiem co mi się stało, ale straciłam jakąkolwiek siłę - nawet przy podniesieniu talerza bolały mnie mięśnie ramion. Niedzielę głównie przeleżałam.&lt;br /&gt;Pomyślałam - oho, grypka! Ale zero gorączki, kataru, gorących oczu - czyli nie. &lt;br /&gt;Może to przez intensywną końcowkę tygodnia czyli 2 treningi w piątek, czego wcześniej nie robiłam. &lt;br /&gt;W każdym razie jestem troche załamana bo przepadł mi ważny niedzielny trening i dzisiejsza ścianka (jeszcze nie czuje się zupelnie OK, chociaż już trochę lepiej) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak mi się chce biegać!!! Szczególnie że 6 tygodni do połówki, ale rozsądek mówi - poczekaj chwilkę, odpocznij! &lt;br /&gt;No to poczekam... do jutra :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2922474781785543761?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2922474781785543761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2922474781785543761' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2922474781785543761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2922474781785543761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/podsumowanie-tygodnia-zakonczonego.html' title='Podsumowanie tygodnia zakończonego zjazdem'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1043235645709937067</id><published>2011-01-11T23:03:00.003+01:00</published><updated>2011-01-12T10:56:56.408+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='półmaraton'/><title type='text'>En-ERGO-tyczny wtorek</title><content type='html'>Co by nie mówić, Facebook to naprawdę źródło wartościowych informacji&amp;nbsp;:) Parę dni temu dowiedziałam się na przykład z niego, że dzisiaj odwiedzi Centrum Biegowe i Sklep Ergo&amp;nbsp; &lt;a href="http://bieganie.pl/?show=1&amp;amp;cat=10&amp;amp;id=2310"&gt;Agnieszka Gortel&lt;/a&gt;, mistrzyni Polski w półmaratonie, która najpierw poopowiada o bieganiu, a potem pobiega z chętnymi. &lt;br /&gt;Gdzie ul. Jana Pawła gdzie Wawer? Kilometry, szczególnie w godzinach szczytu popołudniowego. Ale postanowiłam tam dotrzeć, bo hasło "półmaraton" podziałało na mnie jak&amp;nbsp;krótkie kopnięcie prądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarłam o 18 -&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.blogger.com/"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span id="goog_1382663958"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1382663959"&gt;&lt;/span&gt; Agnieszka Gortel już była i&amp;nbsp;otoczona kilkoma panami opowiadała różne historie o swoim bieganiu. Przesympatyczna osoba, bardzo skromna i&amp;nbsp;taka "gawędziara" - naprawdę z przyjemnością się jej słuchało.&lt;br /&gt;Mówiła o treningach 2 razy dziennie, o tym że kiedyś wstawała na trening o 4:15 rano czyli równo z górnikiem który jechał na szychtę, o tym jak ważna jest odnowa biologiczna, o roztrenowaniu, które u niej trwa od połowy października aż po głęboki listopad i że tylko wtedy ma czas na pozałatwianie różnych spraw, bo tak na co dzień trenując 2x dziennie i będąc mamą 8-latka to nie bardzo daje radę robić inne rzeczy. Jej trenerem jest J. Skarżyński.&lt;br /&gt;Aha i jeszcze opowiedziała nam, jak to po bieganiu w górach dopadł ją kryzys, a było to na 6 dni przed połówką&amp;nbsp;w Pile i strasznie się bała, że da ciała na biegu. Kryzys jednak minął i na 3 dni przed startem rozwijała na treningu prędkości (chwilowe) dochodzące do 2:15 min/km. Potem w&amp;nbsp;Pile czuła się terminatorem i zrobiła czas 1:12:52 !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O 19 ruszyliśmy liczną grupą (ok 20 osób) na trening - po ciemku, po lodzie i wodzie. Najpierw trucht, potem rozgrzewka na jakimś placu zabaw ze szczególnym uwzględnieniem rozciągania dwugłowego uda i jazda.&amp;nbsp;Nowe Miasto, chodnik wzdłuż Wisły (masakryczne oblodzenie - trzeba było biec czarnymi pasami i patrzeć pod nogi),&amp;nbsp;potem Centrum Nauki Kopernik, ulica Karowa koło Bristolu i zatrzymalismy się przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Czasu było mało, bo Agnieszka się spieszyła, więc zaproponowała 5 (a nie 10) rytmów.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie 20 osób ustawionych rzędem i gnających ile sił w nogach od jednego do drugiego końca placu przed Grobem przed oczami żołnierzy warty honorowej :-) Wyglądało to naprawdę nieźle. Zrobiliśmy 5 bardzo szybkich biegow i 5 powrotów truchtem. Piekielnie szybka ta Gortel, trzeba przyznać&amp;nbsp;:-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się też z nią chwilę pogadać podczas biegu. Startuje w połówce w Wiązownie więc ją może zobaczę.&amp;nbsp; Poradziła, żebym biegła pierwszą połówkę na totalnym luzie i cieszyła się tym luksusem, że nie muszę robić wyniku, w przeciwieństwie do niej. Ciężkie jest życie zawodowca :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, ciekawy trening (nie za długi bo 7km z groszami, ale rytmy dały popalić) z ciekawą osobą. No i chyba jeszcze wpadnę do Ergo na trening. Jakoś chyba nie lubię biegać sama, a przynajmniej nie zawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1043235645709937067?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1043235645709937067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1043235645709937067' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1043235645709937067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1043235645709937067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/en-ergo-tyczny-wtorek.html' title='En-ERGO-tyczny wtorek'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2988315080126461129</id><published>2011-01-08T17:34:00.000+01:00</published><updated>2011-01-08T17:34:22.908+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Co dla Pani?</title><content type='html'>- Co dla Pani?&lt;br /&gt;- Poproszę dwie połówki ... i izotonik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decyzja zapadła, połówki czekają. Konsumpcja pierwszej nastąpi 27. lutego w Wiązownie, na drugą przyjdzie czas miesiąc później w Warszawie. &lt;br /&gt;Ha, zapisałam się na oba biegi - może to ździebko przesada, ale na Warszawskie Pół powstał sztywny plan, a na Wiązownę tak mnie Hankaskakanka i Karolina ładnie namówiły, że stwierdziłam "A co mi tam". Podobno jest fajna atmosfera.&lt;br /&gt;Wiązowna będzie debiutem, ale&amp;nbsp;potraktuję ten bieg (a przynajmniej spróbuję) jako &lt;em&gt;test-bieg&lt;/em&gt;, bo o jakimkolwiek wyniku będę mysleć w marcu, a w Wiązownie chcę sprawdzić po prostu, jak to jest wystartować na 21 km i czy w ogóle dam radę, jak z jedzeniem i piciem oraz rozłożeniem sił na trasie, itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalazłam sobie trening na 10 tyg. zakładający bieganie 3 dni w tygodniu, bo więcej i tak nie dam rady. Plan jest dość przyjemny - zakłada 2 x w tygodniu krótsze odcinki szybszym tempem + podbiegi albo przebieżki (chociaż nie wiem czy 4 x 3 km 90% można nazwać przebieżką ;-)&amp;nbsp; no i raz długie wybieganie, które jednak nie wykracza poza 90 min (co już złamałam biegając przez 1h45 min). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatni czwartek na przykład wyszło 10,9 km w Łazienkach, na co złożyło się 5 min truchtu, 15 min 75%, 20 min 80-85% + 6 podbiegow po 200 m (p. 200 m w marszu) + 5 min truchtu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś natomiast było długie wybieganie 16 km (1:29:30) - zdecydowanie gorsza nawierzchnia niż tydzień temu, bo jak nie asfalt to zdradliwy lód pokryty warstewką wody - taka franca! &lt;br /&gt;Forma niby OK, ostatni kilometr znów szybszy w tempie 4:45- 4:50, ale zmęczyłam się bardziej niż tydzień temu przy 19-tu. &lt;br /&gt;Może dlatego że tydzień był dość męczący, a dość mocno dały mi w kość samotne wygibasy na bulderze w środę, kiedy to postanowiłam robić siłę wspinaczkową i się elegancko "zmechaciłam" ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie jednak jest optymistycznie, we wtorek znów podbiegi będą ale póki co muszę się zregenerować .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2988315080126461129?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2988315080126461129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2988315080126461129' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2988315080126461129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2988315080126461129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/co-dla-pani.html' title='Co dla Pani?'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2038729219425460142</id><published>2011-01-02T20:59:00.000+01:00</published><updated>2011-01-02T20:59:30.222+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Dobry początek</title><content type='html'>Zrobiło się plany, to trzeba zacząć się do nich szykować :) Dziś rano wystrzeliłam z domu na najdłuższą wycieczkę biegową do tej pory. Zaopatrzona w pół banana i trochę wody&amp;nbsp;oraz wszystkie możliwe urządzenia pomiarowe, które posiadam, odbyłam przefajny trening. Bieglo mi się tak, że żałowałam że nie jestem na trasie półmaratonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Dane:&amp;nbsp;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Dystans: 19,08 km&lt;br /&gt;Czas: 1:44:10&lt;br /&gt;HR; Max 167 / Avg 155&lt;br /&gt;Pace (Min/km): &amp;nbsp;Max 4:37 / Avg 5:28&lt;br /&gt;Calories: 1040 (! uff, już się nie przejmuję wczorajszym ciastem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się pod wiatr (ciężko), potem po śniego-lodzie (beznadzieja), a potem na zmianę trochę idealnego asfaltu a trochę śniegu. Raczej płasko z 2 podbiegami. Pobiegłam testowo nie w trailówkach, tylko w Pegasusach z wierzchami oklejonymi Powertapem, żeby nie przemoczyć nóg w śniegu&amp;nbsp;(patent dobry na ok. 8 km - potem z jednego buta taśma się zupełnie odkleiła i trzeba było ją oderwać). Na długi dystans chciałam buty super wygodne i stąd ten pomysł. Niestety przyczepnosć gorsza niż niż w trailówkach i było blisko orła ze 2 razy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TSDYSZQALaI/AAAAAAAAAas/vSbNuOCBBWY/s1600/SDC12063.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="244" n4="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TSDYSZQALaI/AAAAAAAAAas/vSbNuOCBBWY/s320/SDC12063.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie biegło się świetnie - siedemnasty kilometr przebiegłam w całości w tempie 4:37-4:46 i nie było to na zasadzie zmuszenia się, tylko po prostu jakoś tak lekko szło. Trochę też mówiąc szczerze spieszyłam się do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli byłabym w podobnej formie na półmaraton, to jest chyba szansa na&amp;nbsp;złamanie 2 godzin, chociaż wiadomo że okoliczności mogą być różne.&lt;br /&gt;Ogólnie jest dobrze i początek&amp;nbsp;roku uważam za udany, Sylwester też był bardzo fajny, no może poza "zonkiem"&amp;nbsp;na kuligu z pochodniami w Kampinosie, podczas którego mój organizm przypomniał mi, że mam alergię na konie. Również te&amp;nbsp;ciągnące nasze sanie!&amp;nbsp;W środku lasu, na świeżym powietrzu -&amp;nbsp;niby niemożliwe, a jednak łzy, pieczenie oczu, katar i kaszel były faktem. Tak to bywa jak ktoś się pcha za blisko końskiego zada ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji życzeń już było wiele, ale wszystkim osobom, które czytują mojego bloga, życzę bardzo udanego Nowego Roku. Pełnego ciekawych wydarzeń przeżytych w fajnym towarzystwie.&amp;nbsp;No i żeby realizacja celów była przyjemnością!&amp;nbsp;Oprócz tego czerpmy z życia garściami, podejmujmy spontaniczne decyzje, bo przecież nie wszystko musi być zaplanowane!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2038729219425460142?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2038729219425460142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2038729219425460142' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2038729219425460142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2038729219425460142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/01/dobry-poczatek.html' title='Dobry początek'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TSDYSZQALaI/AAAAAAAAAas/vSbNuOCBBWY/s72-c/SDC12063.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-1160049715844230919</id><published>2010-12-28T00:25:00.000+01:00</published><updated>2010-12-28T00:25:14.106+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Nie ma to jak pierwszy raz...</title><content type='html'>Ha, no to pierwszy rok mojego bycia biegaczką dobiega końca, bo powiem otwarcie, że&amp;nbsp;dopiero w 2010 zajęłam się tym świadomie. Biegałam tak sobie przez lata po parkach i ulicach, ale nie było to ani regularne, ani w jakikolwiek sposób planowane czy mierzone (z wyjątkiem mierzenia czasu pobytu poza domem). Chaos, chaos totalny. Nie interesowało mnie bieganie jako dyscyplina tylko jako nudny, ale skuteczny sposób na utrzymanie kondycji i spalanie kalorii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż tu nagle w 2010 ... wkrętka. &lt;br /&gt;W maju PO RAZ PIERWSZYzainteresowałam się czasem, w jakim początkujący&amp;nbsp;może&amp;nbsp;przebiec 5km. &lt;br /&gt;19 czerwca PO RAZ PIERWSZY wystartowałam (w Biegu Ursynowa) i dobiegłam do mety.&lt;br /&gt;1 sierpnia PO RAZ PIERWSZY poprawiłam życiówkę na 5 km.&lt;br /&gt;11 listopada PO RAZ PIERWSZY wystartowałam na 10 km.&lt;br /&gt;Na koniec, 26 grudnia PO RAZ PIERWSZY przebiegłam 15 km na treningu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co za rok debiutów ;-) &lt;br /&gt;Bardzo fajny i udany rok, bo robienie rzeczy po raz pierwszy jest nieporównywalne z niczym i ekscytujące. Zresztą podobnie było też we wspinaniu - zawsze będę pamiętać mój PIERWSZY, majowy&amp;nbsp;wyjazd na "West" czyli wspin w Hiszpanii, który był genialny. &lt;br /&gt;A ponieważ PIERWSZE RAZY są takie fajne i można się od nich uzależnić, to zamierzam trochę podebiutować też w 2011.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Co będzie się działo? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różnie bywa z wykonaniem dlugoterminowych planów, ale uwielbiam mieć na horyzoncie zaplanowane pewne wydarzenia, bo to mnie nakręca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem, na 2011 wydarzeń mam kilka: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PIERWSZY PÓŁMARATON&lt;/strong&gt; (w dobrym czasie, dodatkowo, chyba że pierwszy pobiegnę testowo w Wiązownie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkdEiOU3-I/AAAAAAAAAaY/KDd1lY0ORD0/s1600/polmaraton.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="125" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkdEiOU3-I/AAAAAAAAAaY/KDd1lY0ORD0/s320/polmaraton.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PIERWSZE WSPINANIE W GRANICIE W SOKOLIKACH &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkbe1-n1VI/AAAAAAAAAaU/l1rz1wDqiLU/s1600/sokoly.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" n4="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkbe1-n1VI/AAAAAAAAAaU/l1rz1wDqiLU/s320/sokoly.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PIERWSZE WSPINANIE NA GRECKIEJ WYSPIE KALYMNOS&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkaLTWfJvI/AAAAAAAAAaQ/6B8xRVe2nxE/s1600/telendos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="216" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkaLTWfJvI/AAAAAAAAAaQ/6B8xRVe2nxE/s320/telendos.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;PIERWSZE DROGI&amp;nbsp;O TRUDNOŚCI VI.2 OS&lt;/strong&gt; (wszystko jedno gdzie :-D)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkeBqmMnEI/AAAAAAAAAac/RACIhmkwPHQ/s1600/wielka+turnia+grube+-+topo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="312" n4="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkeBqmMnEI/AAAAAAAAAac/RACIhmkwPHQ/s320/wielka+turnia+grube+-+topo.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maratonu w planach na 2011 brak - jednak nie będę jeszcze sięgać po ten wymagający respektu i wielu kilometrów w nogach dystans. Bo w końcu co by mi zostało na PIERWSZY RAZ w 2012?&amp;nbsp; Poza przejażdzką PIERWSZY RAZ drugą linią metra w Warszawie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-1160049715844230919?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/1160049715844230919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=1160049715844230919' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1160049715844230919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/1160049715844230919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/nie-ma-to-jak-pierwszy-raz.html' title='Nie ma to jak pierwszy raz...'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TRkdEiOU3-I/AAAAAAAAAaY/KDd1lY0ORD0/s72-c/polmaraton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5921410322760319933</id><published>2010-12-21T23:06:00.000+01:00</published><updated>2010-12-21T23:06:06.480+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Wawer powder fun!</title><content type='html'>Nie oddalając się zbytnio od domu doświadczyłam dziś po 18-tej bardzo przyjemnego freeridu w puchu, a nawet można powiedzieć wrażeń &lt;em&gt;off-piste&lt;/em&gt;, chociaż bez desek/-ski na nogach. I to wszystko w Wawrze, gdzie sypało, sypało i powoli zasypywało wszystkie ścieżki tak, że do biegania nie został mi praktycznie żaden odśnieżony kawałek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o mały włos do zaplanowanego na dziś treningu by nie doszło, bo najpierw zaczęłam się czaić i martwić - że przemoczę jednak nogi, że się poślizgnę, że będzie mi sypało w oczy. &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Weź w garść kobieto!&lt;/em&gt; - powiedziałam sobie jednak, bo jutro na bieganie czasu ni ma. Nowa, klimatyczna płyta Skunk Anansie "Wonderlustre" zapodana dousznie pomogła w mobilizacji i wypełzłam na dwór. Okazało się, że jest super i z każdą minutą coraz fajniej. Na kawałku zrobiłam nawet małą przebieżkę. A jak stabilizację kostek i kolan dało się poćwiczyć :-) pelna koncentracja na stawianych krokach. &lt;br /&gt;Ogólnie bieg był w świeżutkim puchu, z góry też padało, ale było ciepło, ciemno, cicho i daleko od wypchanych&amp;nbsp;ludźmi galerii handlowych. Jakoś tak świątecznie. Dzyń dzyń dzyń! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, apropos dzyń dzyń dzyń to &lt;strong&gt;PALEC POD BUDKĘ!!&lt;/strong&gt; Ktoś ma ochotę w drugi dzień świąt (niedziela) pobiegać w Warszawie przed południem, zaczynając ok. 9:30 - 10:00, zanim znowu zajmie przydzielone miejsce za stołem? &lt;br /&gt;Ja planuje zrobić ok. 12-13 km - miejsce do ustalenia byle w granicach południowo-centralnej części miasta: &lt;br /&gt;1. ścieżka do Powsina &lt;br /&gt;2. Łazienki + Agrykola (bez bieżni ;-)&lt;br /&gt;3. Kabaty&lt;br /&gt;4. Pola Mokotowskie&lt;br /&gt;5. inna miejscówka ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5921410322760319933?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5921410322760319933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5921410322760319933' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5921410322760319933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5921410322760319933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/wawer-powder-fun.html' title='Wawer powder fun!'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-818123211053801337</id><published>2010-12-19T23:41:00.001+01:00</published><updated>2010-12-20T07:45:33.910+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><title type='text'>Moje Pumy lubią śnieg - test butów trailowych Puma Havasu XC</title><content type='html'>Kiedy spadł pierwszy śnieg i zaległ - najpierw w postaci puchu a potem ubitej i śliskiej warstwy - pomyślałam, że czas się uzbroić na bieganie w coś, co przywróci mi tarcie.&amp;nbsp; Chciałam radykalnie - buty z kolcami albo coś w tym stylu, ale&amp;nbsp;po namyśle i analizie mojej trasy biegowej stwierdziłam, że nawet zimą trafiam na goły asfalt i wtedy co? W kolcach stukać będę&amp;nbsp;jak Frank Sinatra na parkiecie albo co gorsza&amp;nbsp;je stępię - i to w piorunującym tempie&amp;nbsp;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc pozostały trailówki.&amp;nbsp; Założyłam na nogi swoje nowe Pumy Havasu (sprzedawane też pod nazwą Rodalban XC) przeznaczone do biegów w terenie i dziś, po zrobieniu w nich około 100 km mogę śmiało powiedzieć, że te Pumy lubią śnieg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6FvOHljEI/AAAAAAAAAZg/-rC2VYL6LAk/s1600/_DSC9598.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="194" n4="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6FvOHljEI/AAAAAAAAAZg/-rC2VYL6LAk/s320/_DSC9598.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wrażenia ogólne &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenia po przesiadce z Nike'ów Pegasus to "och, jaki wąski but". Cholewka nie rozszerza się w przedniej części i uszyta jest w ten sposób, że stopa wygląda smukło.&amp;nbsp; Mimo tego but nie uciska mnie w palcach, chociaż lubię mieć tu&amp;nbsp;luz. &amp;nbsp;No cóż trzeba przyznać, że Puma&amp;nbsp;Rodalban wygląda bardzo zgrabnie. &lt;br /&gt;Kolorystyka mi akurat przypadła do gustu - grafitowa cholewka&amp;nbsp;z błękitnymi detalami przezentuje się naprawdę dobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Budowa buta &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cholewka uszyta jest z materiału syntetycznego, ktory sprawia wrażenie grubego, ale taki nie jest, bo Puma Rodalban to but zaskakująco lekki. Cholewka jest odporna na przemoczenie przy biegu po mokrej lub zaśnieżonej nawierzchni. &lt;br /&gt;Sznurówki są grube, ale trochę śliskie i parę razy mi się rozwiązały podczas biegu, więc teraz robię dwa supły i jest OK. &lt;br /&gt;Okolica kostki otoczona jest miękim kołnierzem, który zapobiega otarciom, nawet przy niezbyt grubej skarpecie.&amp;nbsp; Oczywiście naszło mi tam trochę śniegu przy wdepnięciu w zaspę w parku, ale na to radą są chyba tylko stuptuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6GgABxr9I/AAAAAAAAAZw/I0isXcb8xYQ/s1600/puma+havasu+xc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" n4="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6GgABxr9I/AAAAAAAAAZw/I0isXcb8xYQ/s320/puma+havasu+xc.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Amortyzacja &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy bieg w Pumach zaliczyłam jeszcze jesienią kiedy śniegu nie było. Wtedy tak ich nie doceniłam - amortyzacji nie miały w nadmiarze i po asfalcie biegło się dość twardo. Po 12 km trochę bolały stopy. Jednak nie są to buty na asfalt tylko na miękkie podłoże, więc w sumie nie mogę mieć pretensji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dynamika &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dynamika nie jest najmocniejszym atutem tego modelu - biegnie się, ale bez wrażenia, że buty dają kopa i chcesz w nich frunąć. Natomiast są lekkie i to bardzo pomaga przy przebieraniu nogami na przykład na 10-tym już kilometrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Właściwości termiczne i wododporność&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To co nie było ważne jesienią, stało się kluczowe zimą czyli&amp;nbsp;odporność cholewki na śnieg i mróz. Z ręką na sercu&amp;nbsp;mogę powiedzieć, że ani razu nie miałam po bieganiu mokrych skarpetek, a wpadłam w śnieg po kostki nie raz i zdarzył mi się też bieg w kopnym. Mokre były tylko okolice kostek, ale niżej sucho.&amp;nbsp; Było mi też ciepło w nogi nawet podczas biegu przy minus&amp;nbsp;9 stopniach.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Rok temu biegałam w zimie w siatkowych treningówkach i wracałam wtedy do domu&amp;nbsp; z przemoczonymi nogami. &amp;nbsp;Może być tak, że&amp;nbsp;w Pumach Rodalban latem będzie za ciepło ze względu na mniejszą wentylację niż w butach siatkowych, ale w zimne dni sprawdzają się bez zarzutu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6F_fk33eI/AAAAAAAAAZo/qWTDtjGcPZQ/s1600/_DSC9613.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" n4="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6F_fk33eI/AAAAAAAAAZo/qWTDtjGcPZQ/s320/_DSC9613.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przyczepność &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;I tu dochodzimy do kolejnego bardzo ważnego zimą elementu.&amp;nbsp; Już nie chcę kolców - Pumy trzymają na śniegu świetnie. Miałam w nich poślizg po wbiegnięciu na lód, ale chyba mało kto regularnie biega po lodzie.&amp;nbsp; W warunkach: &lt;br /&gt;- świeży śnieg &lt;br /&gt;- ubity śnieg &lt;br /&gt;- błoto pośniegowe&lt;br /&gt;- nie do końca odsnieżony asfalt &lt;br /&gt;nie sprawiły mi zawodu, czyli jednym słowem udało mi się wrócić do domu za każdym razem bez kontuzji. Ich bieżnik to poprzeczne beleczki i małe gwiazdki, które tworzą antypoślizgową kombinację. Odstępy między wypustkami są na tyle duże, że po tupnięciu nadmiar śniegu z nich wypada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Podsumowanie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pumy Havasu XC to chyba rozwiązanie mojego problemu biegania zimą.&amp;nbsp; Nie są to buty do trenowania na asfalcie ani do bicia życiówek w zawodach, ale jesli chodzi o treningi na śniegu, to nadają się do tego bardzo dobrze. Po ponad godzinnym treningu na miękkim podłożu stopy nie bolą i nic nie uciska. No i, co najważniejsze - zawsze sucho, zawsze pewnie ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(&lt;em&gt;Wkrótce test wraz z dodatkowymi infomacjami&amp;nbsp;o konstrukcji buta ukaże się też na stronie &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.etrampki.pl/"&gt;&lt;em&gt;etrampki.pl&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-818123211053801337?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/818123211053801337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=818123211053801337' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/818123211053801337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/818123211053801337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/moje-pumy-lubia-snieg.html' title='Moje Pumy lubią śnieg - test butów trailowych Puma Havasu XC'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TQ6FvOHljEI/AAAAAAAAAZg/-rC2VYL6LAk/s72-c/_DSC9598.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7934888311872956473</id><published>2010-12-13T23:06:00.001+01:00</published><updated>2010-12-13T23:09:30.558+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Zimowy trening z Barbie-kulturystką</title><content type='html'>W sobotę bieg rozpoczełam w towarzystwie wielkiej czerwono-złotej kuli, która podnosiła się leniwie znad horyzontu. Godzina 7:20 rano, warunki idealne czyli lekki mróz,&amp;nbsp;sucho i raczej bezwietrznie. Taka pogoda musiała dać kopa i kop był, bo przebiegłam sobie z radością 8,5 km w tempie średnim 5:36 min/km po wawerskich chodnikach i drogach.&lt;br /&gt;Może też ta energia poranna podyktowana była lekkim wstydem za piątek, kiedy to miałam plan pobiegać, ale nic z niego nie wyszło. Wymiękłam mówiąc najkrócej po wystawieniu nosa za firankę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O godzinie 11, na ktorą zaplanowałam bieganie, za oknem wiało, sypało i nie było nawet psów z kulawą nogą w zasięgu wzroku. &lt;br /&gt;Po godzinie, kiedy to obiecałam sobie, że jednak wyjdę, było dokładnie tak samo. Status-do bani-quo. Rozpoczęłam dialog z samą sobą zakończony wielkim uff, bo w ostatniej chwili przyszło mi do głowy, że dawno nie ćwiczyłam brzuszków, wykroków, wymachów itp. Byłam uratowana - nie musiałam już wychodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam od skakanki (na szczęście mam wysokie mieszkanie) ale potem postanowiłam znaleźć w necie jakieś fajne ćwiczenia bo mi sie nie chciało wymyślać. No to Youtube ... i jedziemy. &lt;br /&gt;Jest! "Zuzanna's Workout". Być może Zuzanna o buzi aniołka znana jest niektórym panom, bo przyciąga wzrok nie tylko bicepsem, ale ja widzialam ją pierwszy raz. A kiedy ruszyła do swoich ćwiczeń zatytułowanych "550 Killer Reps" zrozumiałam, że to&amp;nbsp;Barbie-cyborg-kulturystka, w dodatku ze sporą porcją silikonu z przodu. I z jakimś chyba wschodniosłowiańskim akcentem. Nie ma sie jednak co śmiać, Barbie naprawdę ma potencjał fitnesowy, a nawet przyrównałabym niektóre jej filmy do treningów z obozu dla rekrutów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="295" src="http://www.youtube.com/embed/Pw_ZR86hNQI?fs=1" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, ha no więc postanowiłam poćwiczyć z Barbie. 550 powtórzeń "najszybciej jak się da" było poza zasięgiem, ale robienie ćwiczeń w 3 seriach po 15 uznałam za wykonalne. Oczywiście nie dałam rady dotrzymać Barbie cały czas kroku - szczególnie przy pierwszych wymachach ze względu na kontuzję pośladka (myślalam że mi wyrwie nogę z tyłka przy pierwszym wymachu). Po ostatniej pompce wgryzłam się w dywan, ale w sumie tętno uzyskałam zacniejsze niż po biegu, czas ćwiczeń również rekompensujący moje wymiganie się od biegania. Mam więc nową koleżankę od ćwiczeń na sieci. Następnym razem wypróbuję jej &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9bMteFx8LbM&amp;amp;feature=channel"&gt;zestaw specjalny pod nazwą "Szybka śmierć"&lt;/a&gt; chociaż ćwiczonko pliometryczne z wyskokiem do góry i zaraz po tym pistoletem na jednej nodze to raczej sobie tylko obejrzę bo od samego patrzenia mnie bolą stawy, ewentualnie je zmodyfikuje na "dla ludzi".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7934888311872956473?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7934888311872956473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7934888311872956473' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7934888311872956473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7934888311872956473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/zimowy-trening-z-barbie-kulturystka.html' title='Zimowy trening z Barbie-kulturystką'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Pw_ZR86hNQI/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8054805338177854601</id><published>2010-12-10T00:16:00.000+01:00</published><updated>2010-12-10T00:16:50.682+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Czas na sport czyli sport na czas</title><content type='html'>Nawet nie wiem, jak mi się w ogóle udało znaleźć czas, żeby napisać tego posta :-) &lt;br /&gt;Tak sobie czytam, jak niektórzy trenują po 5-6x w tygodniu i zastanawiam się, jak im się udaje to godzić z życiem codziennym i z ilu rzeczy rezygnują, żeby móc tyle trenować.&lt;br /&gt;U mnie wychodzi ostatnio 2 treningi ściankowe i 2-3 biegowe i powiem szczerze, że milion rzeczy leży przez to odłogiem. Ostatnio jakoś mniej sprzątam, mniej oglądam telewizję, mniej zastanawiam się nad tym, co na siebie założyć, mniej robię zakupów. No i jakby pracuję mniej niż bym mogła/powinnam. Aha, są jeszcze dzieci, w przypadku których akurat nie za bardzo mogę "mniej".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Treningi moje jednak nie idą na marne, a nawet powiedziałabym, że regularnie poprawiam życiówki - na przykład jestem już mistrzynią w docieraniu z dzielnicy Wawer do dzielnicy Wola (Koło) w godzinach porannych - robię to coraz szybciej, coraz płynniej wciskam się na pasy do skrętu &amp;nbsp;i wynajduję coraz więcej tajemniczych uliczek, którymi można ominąć kory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stale widzę też progres w trenowaniu zmieszczenia w jak najkrótszym czasie godzinnego biegu z przebraniem, rozgrzewką i rozciąganiem oraz prysznicem "po". Szczególnie jesli w połowie treningu ktoś właśnie obdarzy mnie pilnym tłumaczeniem. Każda minuta się liczy. Prysznic to np. 2 minuty - bez oszukiwania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mówię już o samodoskonaleniu się w jednoczesnym szykowaniu 3 dań dla rodziny - jedną ręką mieszam coś tam w garze, w międzyczasie przewracam na patelni naleśniki a w wolnych kilkusekundowych interwałach ciacham warzywka do sałatki. Oczywiście rodzinę zaprzęgam do pomocy, ale ponieważ jest to&amp;nbsp;trzech facetów, to jakby to rzec... nie garną się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja nie jest nowa, tylko że jakoś ostatnio mnie to wyjątkowo zmęczyło. Może dlatego, że faktycznie zwaliło mi się sporo roboty. Odpuszczenie treningów to jednak ostatnia rzecz jaką bym zrobiła, bo doprowadziłoby do mojej "zguby" a może nawet - nie bójmy się tych słów - utraty radości życia&amp;nbsp;;-)&amp;nbsp;Ech, mógłby już przyjść ten Nowy Rok, kiedy znów zacznie przybywać dnia i wreszcie nie będzie tak cholernie ciemno o 7 rano. Mimo szczerych chęci, nie jestem&amp;nbsp;w stanie się zmobilizować do wyjścia i pobiegania zimą przed świtem. A dałoby mi to bonus w postaci dodatkowego czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko ostatnio jadąc sobie własnie na ściankę pomyślałam, że ja stoję w korku, żeby dojechać na godzinkę przyjemności, a masa ludzi wokół stoi w korku, żeby za chwilę dać się zapuszkować za biurowca szklanymi drzwiami i tam spędzić cały dzień. Więc w sumie nie mam co narzekać. Bo gdybym jeszcze pracowała na etacie, to nie mam pojęcia jak bym znalazła czas na sport. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8054805338177854601?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8054805338177854601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8054805338177854601' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8054805338177854601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8054805338177854601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/czas-na-sport-czyli-sport-na-czas.html' title='Czas na sport czyli sport na czas'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6842075665332966816</id><published>2010-12-05T18:08:00.003+01:00</published><updated>2010-12-05T21:59:00.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zima'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Tryb zimowy</title><content type='html'>W sobotę wybrałam się spróbować porannego biegania, żeby przekonać się, czy jestem ofiarą poważnej kontuzji mięśnia pośladkowego, ale okazało się, że nie - nie będę miała wymówki w mroźne dni&amp;nbsp;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nadszarpniętą „szanowną” można biegać – gorzej z wiązaniem buta, skłonami i siadem prostym. Na ostatnim treningu wspinaczkowym zadanie na bulderze chyba przerosło moje mięśnie i po dość karkołomnym zadarciu nogi do dynamicznego ruchu poczułam coś jakby pyk w … mówiąc najkrócej - w tyłku. Najpierw myslałam, że naderwałam mięsień pośladkowy, ale chyba tylko go naciągnęłam solidnie. Boli przy siadaniu, schylaniu się, podnoszeniu prostej nogi do góry i machaniu nią w tył. Za to truchtać się da bez problemu. Tak nawiasem mówiąc chyba nie wystarczająco się rozciągam po bieganiu i po wspinaniu i to jest smutny efekt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że bieganie po warszawskich ulicach po opadach śniegu nie jest takie proste, nawet w trailówkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rondo de Gaula – chodnik zawalony śniegiem po kostki, nie ubitym, o konsystencji lekko plastelinowej – masakra. Nogi się rozjeżdzają. Zrobiłam wycof na Nowy Świat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy Świat – tu nadziałam się prawie na rogi reniferów, które wprowadzano do zagrody w związku z wieczorną imprezą, czyli uroczystym pstryknięciem tysięcy lampek &lt;em&gt;sponsored by &lt;/em&gt;Wedel. Dalej poszło gładko – biegłam sobie środkiem wyłączonej z ruchu jezdni i było komfortowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPvF-g6ERmI/AAAAAAAAAZc/ELiujb0PsYQ/s1600/4cfa83e99e35e_o.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="229" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPvF-g6ERmI/AAAAAAAAAZc/ELiujb0PsYQ/s320/4cfa83e99e35e_o.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Calibri; font-size: small;"&gt;Zdjęcie © Radek Pietruszka/PAP&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Krakowskie Przedmieście – zaczęłam jezdnią, ale widząc, że idę na czołowe z autobusem zwiałam na chodnik. Tu slalom między ludźmi, znowu błoto śniegowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plac przed Grobem Nieznanego Żołnierza - ło matko, lodowisko na granitowych płytach. Bieganie przez skradanie – odetchnęłam wreszcie, gdy dotarłam do (zgodnie z przypuszczeniami) odśnieżonego Ogrodu Saskiego. W końcu to reprezentacyjny park w centrum stolicy. To znaczy nie był oczywiście odśnieżony do czarnego, ale śnieg był tak fajnie ubity na ścieżkach, że biegło się świetnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W parku spotkała mnie dodatkowa niespodzianka… nagle okazało się że znów biegnę na czołowe, ale tym razem nie z autobusem tylko z Hankąskakanką. Odbyliśmy we trójkę –&amp;nbsp; Hanka, jej mąż i ja - kółeczko czy też dwa pogrążeni w miłej konwersacji i każdy pobiegł w swoją stronę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam jednak ostatnio niedosyt biegania, biegam mniej niż w ciepłe dni, bo i ciemność szybko zapada i jakoś czasu na to mniej. Skutkiem tego zdecydowane wrażenie przybycia na wadze :-( wolę nawet na wagę nie wchodzić, żeby się nie zestresować, tylko po prostu wrócić do systematycznego ruszania się, no i jednak mniej kalorycznych dań wsuwać. Szczególnie po wczorajszych „plenerowych” urodzinach mojego męża spędzanych przy minus 15 stopniach, gdzie w menu były kiełbaski z ogniska, żurek, tort i morze procentów&amp;nbsp;:-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak tu przy minus 10C jeść surowe marchewki i popijać wodą;-) ? No dobra&amp;nbsp; – wiem, że można zrobić pyszne ciepłe dietetyczne dania i zamierzam sporządzić sobie w przyszłym tygodniu gar na przykład szpinakowej, albo "ratatuję" żeby nie wrzucać w siebie grzanek z serem jak zmarznę tylko chude, delikatne i zbilansowane do bólu posiłki, chlip chlip… ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6842075665332966816?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6842075665332966816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6842075665332966816' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6842075665332966816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6842075665332966816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/12/tryb-zimowy.html' title='Tryb zimowy'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPvF-g6ERmI/AAAAAAAAAZc/ELiujb0PsYQ/s72-c/4cfa83e99e35e_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6541863602896894591</id><published>2010-11-30T13:25:00.000+01:00</published><updated>2010-11-30T13:25:50.950+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buty'/><title type='text'>Zbroić się nadszedł czas*</title><content type='html'>Moja dzielnica jest bardzo fajna, dziewicza nawet trochę na tle pozostałych warszawskich dzielnic. Cywilizacja mniej tam dociera. Pługoodśnieżarki na przykład. &lt;br /&gt;Popatrzyłam wczoraj rano za okno i uznałam, że dam radę pobiegać - po takim hartowaniu na lodowcu tzw. "w-morde-wind" mi nie straszny. Niestety poranna wycieczka chodnikiem, a potem autkiem po wawerskich uliczkach zmieniła tę optymistyczną wizję w obraz mnie leżącej z nogą na wyciągu wśród ludzi w białych kitlach. &lt;br /&gt;O starych wytartych Pegasusach na tym lodzie i śniegu mogłam zapomnieć, więc stwierdziłam że czas uzbroić się w odpowiedni sprzęt. Sprawa podobna do zmiany opon (której notabene nie zdążyłam zrobić, więc poznałam wczoraj uroki Kolei Mazowieckich - dobre zapiekanki mają na peronie 2 W-wa Sródmieście - po&amp;nbsp;godzinie czekania na pociąg smakują mega). &lt;br /&gt;Wracając do tematu, postanowiłam zaatakować na ostro i bez półśrodków. Czyli najpierw wyguglać "buty biegowe kolce zima", bo taki mi przyszedł do głowy pomysł na rozwiązanie problemu śniegu i lodu. I znalazłam coś fajnego, a piszę o tym, bo potrzebuję konsultacji w temacie - a więc: Ludzie! czy ktoś w tym biegał? zna? poleca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Kolczaste Icebug Phyto&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQrh3Jmk5I/AAAAAAAAAZM/PZlhMWXSjWk/s1600/5_4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="186" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQrh3Jmk5I/AAAAAAAAAZM/PZlhMWXSjWk/s320/5_4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQroX4MqbI/AAAAAAAAAZQ/VHQTWWjTsOw/s1600/5_5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQroX4MqbI/AAAAAAAAAZQ/VHQTWWjTsOw/s320/5_5.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;2. Icebug Heros (o ile wiem z dokładaną na podeszwę nakładką z kolcami - niezły patent, bo można zdjąć na asfalt!)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQsB7kn7EI/AAAAAAAAAZU/myCPmC93h38/s1600/577_4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="224" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQsB7kn7EI/AAAAAAAAAZU/myCPmC93h38/s320/577_4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;3. No i w trosce o suche skarpety - fachowe stuptuty &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQsTd_09sI/AAAAAAAAAZY/Qucwo2tP9tg/s1600/stuptuty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="311" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQsTd_09sI/AAAAAAAAAZY/Qucwo2tP9tg/s320/stuptuty.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kwestie cen na razie pomijam - na szczęście nie wysłałam jeszcze listu do Rovaniemi i mam wolne miejsca w tabelce z nagłówkiem "Kochany Swięty Mikołaju! Byłam grzeczna w tym roku, więc przynieś mi proszę... " &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;PS. Dopisek z ostatniej chwili&amp;nbsp;(30.11.2010 godz. 13:20) -&amp;nbsp;zostawiłam w warsztacie samochód do zmiany opon i w międzyczasie odbyłam 45 minutowe, fantastyczne&amp;nbsp;bieganie w moich trailowych Pumach Havasu (zwanych tez Rodalban). Powiem szczerze że na śniegu dają radę. Uslizgi tylko na błocie pośniegowym i w zlodzonych koleinach. W głębszym śniegu ubitym przez samochody spoko. Ale nadal interesują mnie Icebugi :-) &amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* nie jestem przedstawicielem handlowym firmy Icebug, jakby co&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-6541863602896894591?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/6541863602896894591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=6541863602896894591' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6541863602896894591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/6541863602896894591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/zbroic-sie-nadszed-czas.html' title='Zbroić się nadszedł czas*'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPQrh3Jmk5I/AAAAAAAAAZM/PZlhMWXSjWk/s72-c/5_4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-5289012528969138001</id><published>2010-11-27T16:39:00.002+01:00</published><updated>2010-11-27T16:43:48.095+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narty'/><title type='text'>Epoka lodowcowa 11.10</title><content type='html'>&lt;em&gt;Zapiski z przedniego siedzenia samochodu: &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Salzburg 150 km. Łykając kolejne kilometry austriackiej autostrady oddalam się od miejsca kaźni… tzn. tfu, miejsca, gdzie właśnie spędziłam urlop "wypoczynkowy". Wyjazd sportowy i wypoczynek nie idą jednak w parze, a szkolenie z &lt;a href="http://www.carvingsport.pl/my-html.html"&gt;Carvingsport&lt;/a&gt;&amp;nbsp;jest wyjątkowo dobrym na to przykładem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na serio to nie zamierzam narzekać, więc napiszę od razu, że z wyjazdu jestem super zadowolona, ale sprana i normalnie wyżęta jak gąbka :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEiaRvOwTI/AAAAAAAAAYs/Z49vn4nCWBY/s1600/P1010958.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEiaRvOwTI/AAAAAAAAAYs/Z49vn4nCWBY/s320/P1010958.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Listopad 2010 okazał się ciut hardcorowy dla narciarzy na lodowcu Stubai - przez 5 dni szusowania na wysokości 2900-3200 m n.p.m. było tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1. dzień:&lt;/strong&gt; temperatura -7C , wiatr porywisty, opad śniegu non-stop, widoczność na stoku 10 m (&lt;em&gt;Entschuldigen, czy może mi ktoś włączyć kontrast i wyłączyć wiatr?&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2. dzień&lt;/strong&gt;: temperatura -9C , wiatr porywisty, opad śniegu non-stop, widoczność na stoku 10 m (&lt;em&gt;Błędnik dostaje kota, ale nie ma nawet czasu na pawia, bo trzeba naginać krótkim skrętem za Zbyszkiem&lt;/em&gt;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEj1ESvF9I/AAAAAAAAAY0/yf0BnKwdyqk/s1600/_DSC9568.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEj1ESvF9I/AAAAAAAAAY0/yf0BnKwdyqk/s320/_DSC9568.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3. dzień&lt;/strong&gt;: temperatura -10C , wiatr porywisty, opad śniegu non-stop, widoczność na stoku 10 m (&lt;em&gt;Idzie się przyzwyczaić do warunków, grunt że na przerwie można wlać w siebie heisse schokolade&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4. dzień&lt;/strong&gt;: temperatura -15C , wiatr zmienny, opad śniegu zero, przebłyski słońca, widoczność na stoku niezła, pod nogami wreszcie sztruksik (&lt;em&gt;Arktyka, więc instruktorzy w ramach solidnej rozgrzewki organizują nam sprinty i pompki z wyrzutem nóg do tyłu w butach narciarskich&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhTPYB9jI/AAAAAAAAAYc/-fJo9U9c0TI/s1600/_DSC9505.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhTPYB9jI/AAAAAAAAAYc/-fJo9U9c0TI/s320/_DSC9505.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5. dzień:&lt;/strong&gt; temperatura -17 C , SŁOŃCE!!!, wiatr lekki, opad śniegu zero, widoczność na stoku perfekto, sztruksik&amp;nbsp;(&lt;em&gt;5 warstw termo-ciuchów + kominiarka i dużo ruchu na stoku to podstawa przeżycia dzisiaj&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz plan dnia na stoku był równie jednolity jak pogoda. Codziennie przez 5 godzin (z 30 min. przerwą) robiliśmy w grupach ćwiczenia z szalonym instruktorem Zbychem. Pobudka 6:50 rano, fest śniadanie, dojazd 30 min pod stok i do boju. Śmig bazowy, skręt slalomowy, skręt gigantowy. Jazda non-stop, jeden za drugim albo pojedynczo. Instruktor ochrzania, że znów ręce za nisko, tyłek za bardzo z tyłu, itp. itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhm5vFLWI/AAAAAAAAAYg/5K-MnwrVing/s1600/P1010950.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhm5vFLWI/AAAAAAAAAYg/5K-MnwrVing/s320/P1010950.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿﻿ Co drugi dzień nagrywanie postępów kamerką, wieczorem grupowa video-analiza, podczas której człowiek może na własne oczy się przekonać, że&amp;nbsp;nie jest Bode Millerem, chociaż tak mu się wydaje, gdy siebie nie widzi. Postępy jednak zrobiliśmy – setki zjazdów z kijkami w rękach, nad głową, za plecami, bez kijków i tysiące skrętów dały efekt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEiFom9qeI/AAAAAAAAAYo/vErwj7GVMvI/s1600/P1010960.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEiFom9qeI/AAAAAAAAAYo/vErwj7GVMvI/s320/P1010960.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Moja super-grupa!&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿ &lt;br /&gt;I dlatego jak już ktoś zacznie jeździć z chłopakami z Carvingsportu na szkolenia, to na nie wraca. Bo nie ma to jak dać sobie w kość, poczuć każdy mięsień i palące uda. No i pokonać własne słabości. A miło też zaliczyć dodatkowy bonus czyli w barze po zajęciach sączyć austriacki izotonik, np. Zipfer Bier.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie biegałam ani razu. O 6:50 było jeszcze ciemno, a poza tym mieliśmy godzinę żeby się zebrać do wyjścia, za to po południu nogi były jak z betonu. Raz wspinałam się po nartach na fajnej ściance wspinaczkowej, ale ogólnie wyjazd wymuszał 100% skupienia na narciarstwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEjZ4yvZmI/AAAAAAAAAYw/SLTPiHxCdag/s1600/SDC12043.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEjZ4yvZmI/AAAAAAAAAYw/SLTPiHxCdag/s320/SDC12043.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chyba wzrosła mi też wydolność płuc. Godziny wysiłku przy tętnie raczej drugo-zakresowym, a czasem prawie max na 3 tys. metrów nie poszły mam nadzieję na marne. O astmie oczywiście zapomniałam - chyba z braku roztoczy i kurzu na lodowcu . &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhya_Ci-I/AAAAAAAAAYk/ESOGolGp6JY/s1600/_DSC9554.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEhya_Ci-I/AAAAAAAAAYk/ESOGolGp6JY/s320/_DSC9554.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Może jestem masochistką, ale już myślę o tym kiedy by tu znowu dać się tak wykończyć, bo było to bardzo przyjemne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEkPLRFaUI/AAAAAAAAAY4/HG7phk8nTuU/s1600/P1010941.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" ox="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEkPLRFaUI/AAAAAAAAAY4/HG7phk8nTuU/s320/P1010941.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-5289012528969138001?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/5289012528969138001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=5289012528969138001' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5289012528969138001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/5289012528969138001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/epoka-lodowcowa-1110.html' title='Epoka lodowcowa 11.10'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TPEiaRvOwTI/AAAAAAAAAYs/Z49vn4nCWBY/s72-c/P1010958.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-717626313961250361</id><published>2010-11-17T00:06:00.002+01:00</published><updated>2010-11-17T23:03:53.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Ta ostatnia niedziela</title><content type='html'>Rok kalendarzowy ma swoje prawa, ale i swoje anomalie, jak widać. Dlatego niedzielę 15 listopada spędziłam wspinając się w skałkach i to w cienkich gatkach. Normalnie listopad to jest opcja zero – za zimno na deskę czy skały, za ciepło na narty na Kasprowym (pozostaje tylko nieśmiertelne bieganie ;-D), a tymczasem zawitała do nas taka pogoda, że grzech nie skorzystać. Wypad był typu orient expres kierunek Jura czyli zorientowany na ekspresowe 1-dniowe wspinanie, zakończone oczywiście genialną pizzą w miejscowości Żarki (powiat myszkowski). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie wyjazdy spokojnie da się robić - start 6:30 rano, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMMgS7xCeI/AAAAAAAAAXc/Vt4GzQk7xvI/s1600/PICT0005.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMMgS7xCeI/AAAAAAAAAXc/Vt4GzQk7xvI/s320/PICT0005.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;na miejscu od 9 do 17 i potem hajda do domu. Nasze trio czyli ja, Ironwoman i kolega W. urobiło chyba z 6 dróg w pięknym bukowym, szeleszczącym lesie na skale zwanej Boniek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMM0DDiyeI/AAAAAAAAAXg/hl1tKIsAWZ8/s1600/PICT0025.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMM0DDiyeI/AAAAAAAAAXg/hl1tKIsAWZ8/s320/PICT0025.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMNDzq40gI/AAAAAAAAAXk/Pi6zAcm7TrM/s1600/PICT0056.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMNDzq40gI/AAAAAAAAAXk/Pi6zAcm7TrM/s320/PICT0056.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMNRO0OXVI/AAAAAAAAAXo/w7OYH1LGxv8/s1600/PICT0020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMNRO0OXVI/AAAAAAAAAXo/w7OYH1LGxv8/s320/PICT0020.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z wyjątkiem jednej drogi na wędkę, resztę poprowadziłam, jednak nie były to drogi bardzo trudne. W przyszłym sezonie chciałabym podnieść swój poziom wspinaczkowy ponad to VI+ czy VI.1, które w tej chwili jestem w stanie zrobić. Będzie to wymagało intensywniejszych treningów na ścianie, ale taki mam plan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samochodzie odbyliśmy za to ciekawą rozmowę o oszukiwaniu w dziedzinie osiągnięć sportowych, sprowokowaną m.in. przez informację, że jeden z biegaczy (większości z moich czytelników znany ;-)) miał na B.Niepodległości czas gorszy wg własnego GPS niż według oficjalnych pomiarów i poprosił organizatorów o korektę, żeby było uczciwie*. Ile jest osób, które by to zrobiły? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla kontrastu – ile jest osób, które dla „blasku i chwały” ściemniają i przypisują sobie osiągnięcia niesłusznie. Począwszy od biegaczy amatorów, którzy ścinają na biegu krawężniki lub lecą po chodniku najkrótszą trasą, żeby urwać sekundy po osoby medialne mające sponsorów, które niby zdobywają jakieś szczyty, a potem okazuje się że zostały na nie wwiezione albo zatrzymały się w pół drogi. Osoby, które pozorują robiące wrażenie wyniki nie biorąc pod uwagę możliwości, że ktoś ich zdemaskuje. Ale w sumie nie o to chodzi, bo wielu im uwierzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie pytanie jest po co i JAK się z tym czują? Czy faktycznie w głębi duszy mają poczucie sukcesu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak tytułem dygresji… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja z poczuciem dobrze zakończonego sezonu zapakowałam wczoraj linę do szafy, żeby sobie czekała na sezon 2011 i pojechałam zawieźć narty do serwisu, ponieważ już od soboty w planach ostre szusowanie na lodowcu Stubai. Ja to tak mam, że jeździć od tak sobie zahaczając co godzinę o bar nie lubię. Wolę się skatować, utytłać w śniegu i czołgać się potem do samochodu. A wyjazd na narty z firmą Carvingsport (już kolejny więc wiem) zapewnia to zdecydowanie. Chłopaki z Bielska czyli trenerzy są bezlitośni, ale w takim pozytywnym sensie i po tygodniu szkolenia u nich człowiek czuje każdy mięsień. Szykuje się więc konkretny sportowy tydzień. I nie da się oszukać bo czas na gigancie mierzy fotokomórka ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Errata - no więc nie zgłosił organizatorom, ale ogłosił licznym czytelnikom na swoim blogu :-) Trochę przesadziłam przez niedoczytanie, co nie zmienia jednak uczciwości zawodnika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-717626313961250361?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/717626313961250361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=717626313961250361' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/717626313961250361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/717626313961250361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/ta-ostatnia-niedziela.html' title='Ta ostatnia niedziela'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TOMMgS7xCeI/AAAAAAAAAXc/Vt4GzQk7xvI/s72-c/PICT0005.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7078053134877813515</id><published>2010-11-11T23:58:00.003+01:00</published><updated>2010-11-12T09:30:05.458+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Pierwsza dycha zaliczona :-)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxwJQ9HVGI/AAAAAAAAAW8/os7I_NprdGY/s1600/_DSC9325.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxwJQ9HVGI/AAAAAAAAAW8/os7I_NprdGY/s320/_DSC9325.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No to zacznę od końca - 50:49 netto. &lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Dwa tygodnie temu może czułabym lekki niedosyt, ale dziś, po ostatnich problemach, bardzo się cieszę, że w ogóle pobiegłam i dobiegłam do mety w tym czasie. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxwhK94jZI/AAAAAAAAAXA/w3bMTN0902w/s1600/_DSC9341.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxwhK94jZI/AAAAAAAAAXA/w3bMTN0902w/s320/_DSC9341.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wystartowałam ze strefy 45-50 min w towarzystwie Aśki aka Ironwoman.&amp;nbsp;Pomysły na wynik miałysmy jednak lekko odmienne - o jakieś 2 minuty - więc szybko mi uciekła.&amp;nbsp; Niedługo potem lekko jak sarenka minęła mnie Hankaskakanka ;-) Ja na totalnej asekuracji zrobiłam początek w tempie rozgrzewkowym, ale na pierwszym kilometrze czas miałam 5:49, więc stwierdziłam, że ups! chyba można by szybciej.&amp;nbsp;Ogólnie biegło się nieźle, rejestrując co się dzieje wokół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNz6xAeMvmI/AAAAAAAAAXU/QNAe3f2I6Cg/s1600/_DSC9346.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNz6xAeMvmI/AAAAAAAAAXU/QNAe3f2I6Cg/s320/_DSC9346.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNz6_iP17mI/AAAAAAAAAXY/FvNNxXkkUDo/s1600/_DSC9347.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNz6_iP17mI/AAAAAAAAAXY/FvNNxXkkUDo/s320/_DSC9347.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lepszych komentarzy to np. pan w średnim wieku&amp;nbsp;biegnący obok mnie klął głośno przy Złotych Tarasach "&lt;em&gt;No i jednak zrobili ten podbieg&amp;nbsp;- co za skurwysyństwo&lt;/em&gt;".&lt;br /&gt;Z ciekawszych obserwacji:&lt;br /&gt;- koleś na wózku robiący podjazd pod Centralnym - respekt! &lt;br /&gt;- bosy biegacz w koszulce z napisem "bosy biegacz" &lt;br /&gt;- facet w krótkich spodenkach i jak myslałam balerinkach żony, które jednak okazały się słynnymi butami &lt;em&gt;Vibram Five Fingers&lt;/em&gt;. &lt;br /&gt;- laski biegnące w butach, które na etrampki.pl opisujemy w kategorii "Lifestyle Street" czyli daleko od "Running" - w sumie też respekt dla tych lasek&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;BoberPL który mijał mnie na wysokości GUS, tylko że po 2-giej stronie jezdni (czas musiał miec pewnie z 36-37)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿ &amp;nbsp;Na półmetku było u mnie 26:13 czyli nadal słabo, ale nie tragicznie.&amp;nbsp; Od tego momentu biegłam trochę szybciej, cały czas kontrolując, czy mogę nabrać głęboko powietrza w płuca. Było OK. Na zbiegu z wiaduktu przyspieszyłam, ale ostatni kilometr był ciężki&amp;nbsp;-&amp;nbsp;nie miałam pałera na finisz. Bolały mnie mięśnie szyi i czułam się trochę jak ryba poza swoim środowiskiem naturalnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxNRQZWXI/AAAAAAAAAXI/8GBK_RnyEGs/s1600/_DSC9352.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxNRQZWXI/AAAAAAAAAXI/8GBK_RnyEGs/s320/_DSC9352.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak zważywszy, że XXII Bieg Niepodleglości to mój debiut na 10 km - zrobiłam życiówkę ;-) i wpadłam we wspaniały humor - wreszcie na biegu byli znajomi, był też kibicujący mąż z foto-serwisem, organizacja świetna, pogoda jak na zamówienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxXxdRT9I/AAAAAAAAAXM/2LGaJKO6JzM/s1600/_DSC9358.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxXxdRT9I/AAAAAAAAAXM/2LGaJKO6JzM/s320/_DSC9358.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxzpUqIoI/AAAAAAAAAXQ/_xa0nghS4SQ/s1600/_DSC9363.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxxzpUqIoI/AAAAAAAAAXQ/_xa0nghS4SQ/s320/_DSC9363.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;A wracając do przyczyn mojej radości, że w ogóle dobiegłam, to&amp;nbsp;wyjaśnię, że&amp;nbsp;ostatnie parę dni trochę mi zawirowało w życiu. Nagle z dnia na dzień oddychało mi się coraz trudniej, wrażenie płyty chodnikowej na piersiach pogłębiało się, aż wreszcie we wtorek poszłam do lekarza. Na spirometrii, którą powtarzali mi 3 razy wyszło, że coś słabo ze mną. Jeden ze wskaźników wydolności płuc nazywa się FEV1 i norma to 80-100%. Obturację czyli skurcz oskrzeli rozpoznaje się przy FEV1 mniejszym niż 70%. U mnie wyszło tych procentów 18. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Pani doktor uśmiała gromko się słysząc, że za 2 dni chcę pobiec na 10 km, ale&amp;nbsp;kiedy zrozumiała, że to nie żarty przystąpiła do wypisywania recept na astmę, która mi się ponoć ujawniła po latach ukrywania. Pani doktor poradziła marsz zamiast biegu. Dowiedziałam się też, że przy takim skurczu oskrzeli ratuje mnie chyba tylko to, że biegam, bo w ten sposób wyrobiłam silne mięsnie oddechowe. Inaczej trafiłabym pewnie na ostry dyżur. A więc bieganie jest w pewnym sensie lekarstwem na astmę.&amp;nbsp;Leków dostałam 5, ale wzięłam tylko 2 - te, po ktorych nie trzęsłam się i trochę pomogły, dzięki czemu wystartowałam dzisiaj. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;A najgorsze jest to, że alergolog działa jak automat - "dusi sie Pani? Proszę oto 5 inhalatorków" Nie leczy przyczyn tylko zalecza objawy zapewniając sobie kasę z przyszłych wizyt, wrrr! Nie zamierzam być sponsorem alergologów.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;No cóż jako astmatyczka ;-) hłe hłe, muszę lekko zbastować czyli w najbliższej przyszłości porzucam interwały oraz tempówki&amp;nbsp;i będę sobie robić sesje w 1-szym zakresie z pomiarem tętna, żeby stwierdzić czy sytuacja się powtórzy. A za jakiś czas spróbuję znów szybciej i zobaczymy co wtedy. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7078053134877813515?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7078053134877813515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7078053134877813515' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7078053134877813515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7078053134877813515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/pierwsza-dycha-zaliczona.html' title='Pierwsza dycha zaliczona :-)'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNxwJQ9HVGI/AAAAAAAAAW8/os7I_NprdGY/s72-c/_DSC9325.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8744011881492383227</id><published>2010-11-07T21:43:00.002+01:00</published><updated>2010-11-08T10:42:54.294+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Można sobie planować...</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Sobotni trening &lt;/strong&gt;miał być precyzyjny - 2 km rozgrzewki + 4 x 5 min w tempie 4:36 i przebieżki. Miał być - bo nie był. &lt;br /&gt;Od rana lało, ale to nie powstrzymało mnie, o nie! Uzbroiłam się zwyczajowo + wiatrówka i czapka z daszkiem. Zawiozłam młodego na Foksal na zajęcia i miałam 1,5 godziny, żeby pobiegać nad Wisłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety &lt;strong&gt;kurtka &lt;/strong&gt;przemokła już po kilkuset metrach, więc zastanawiałam się, jak będzie po godzinie biegu. Był nawet pomysł, żeby szybko kupić coś nieprzemakalnego, ale w sobotę o &amp;nbsp;9:30 na rondzie "De Gola" nie sprzedają waterproof jackets tylko co najwyżej sznurówki i korki do butów. Odesłałam w diabły wizję, jak to się znów przeziębiam&amp;nbsp;i nie biegnę na 10 km w BN. Postanowiłam&amp;nbsp;nie wymiękać. W końcu plan to plan ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Trasa fajna &lt;/strong&gt;- w dół koło Stacji W-wa Powiśle, potem do Tamki, Dobrą do BUW, następnie przemknęłam koło dużej masy ludzkiej żądnej wiedzy technicznej i naukowej stłoczonej w kolejce przed Centrum Nauki Kopernik i ruszyłam przez kałuże wdłuż rzeki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie tempo na pulsometrze zmieniło się na zero, chociaz nogami zdecydowanie przebierałam. Nie pomogły próby naciskania - &lt;strong&gt;footpod &lt;/strong&gt;był dead tak jak "Zed is dead" i już wiedziałam, że po interwałach, no bo jak je biegać precyzyjnie bez pomiaru. Poza tym wszystko mi przemokło, łącznie z butami Lunaracer i było tak syficznie, że sam fakt przemieszczania się do przodu uznałam za&amp;nbsp;sukces. Dobiegłam do Mostu Gdańskiego, nawrotka&amp;nbsp;i&amp;nbsp;z powrotem Tamką&amp;nbsp;na Foksal.&amp;nbsp;Wyszło 53 min w drugim zakresie chyba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze stałam jak zmokła kura pod salą zajęć czekając na synalka i robiło mi się coraz mokrzej i zimniej, a mysli o dalszym zdrowiu coraz bardziej czarne. Na szczęście w domu uratował mnie błyskawicznie podany &lt;strong&gt;zestaw uderzeniowy &lt;/strong&gt;3x250 ml (parzące usta kakao,&amp;nbsp;herbata z sokiem malinowym i&amp;nbsp;herbata z cytryną). &lt;br /&gt;Interwały pobiegam jutro - bardziej lajtowo niż planowałam,&amp;nbsp;bo Bieg&amp;nbsp;Niepodległości już w czwartek, ale trochę przycisnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tylko &lt;strong&gt;jeden problem &lt;/strong&gt;- jakiś tydzień temu, po latach,&amp;nbsp;wróciła mi astma objawiająca się strasznymi dusznościami. Nie wiem, czy to pleśnie i roztocza tak atakują tej ciepłej jesieni, ale nie&amp;nbsp;jest dobrze :-(((((((&amp;nbsp; Okazuje się że to nie wearlink mnie uciskał ostatnio podczas biegu.&lt;br /&gt;Idę&amp;nbsp;więc w przyszłym tygodniu do&amp;nbsp;alergologa dowiedzieć się co robić, bo słabo jest mieć wrażenie, że nabierasz do płuc tylko 50% oddechu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;2 wciągnięte dawki z Symbicortu dały jedynie taki efekt, że ręce latały mi jak na detoksie, a serce&amp;nbsp;waliło nawet podczas&amp;nbsp;stania, więc wyrzuciłam Symbicort do śmieci.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Może ktoś zna lepsze sposoby na astmę?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8744011881492383227?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8744011881492383227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8744011881492383227' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8744011881492383227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8744011881492383227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/mozna-sobie-planowac.html' title='Można sobie planować...'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2895041888059214933</id><published>2010-11-05T11:09:00.000+01:00</published><updated>2010-11-05T11:09:42.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Tapicering? Tapiring?.... Tapering!</title><content type='html'>Co za słowo! - kolejna perełka w skarbcu tajemniczych biegowych haseł i skrótów (BNP, BPS, WB....). Dowiedziałam się o nim jakiś czas temu, zatem wreszcie mogę się fachowo wypowiedzieć ;-)&amp;nbsp;że właśnie "tapering" przedstartowy trwa i u mnie. &lt;br /&gt;Przede wszystkim chodzi o tapering emocjonalny. Przed Biegnij Warszawo moją głowę&amp;nbsp;ogarnęło szaleństwo - pierwsza dycha, dieta "białko-potem-węgle", wlewy z izotoników, wizualizacje, itd. Potem mały prywatny dół, bo choroba mnie powaliła i wszystko poszło w diabły. No więc teraz podeszłam&amp;nbsp;do tematu z większym dystansem i nie gorączkuję&amp;nbsp;(się) tak jak poprzednio. &lt;br /&gt;Co prawda parę dni temu dostałam takiego bólu gardła, że już widziałam się znów myślami po stronie kibiców, ale tony czosnku i płynu do płukania gardła uzdrowiły mnie. Ogólnie zluzowałam z emocjami do połowy przyjmując założenie, że&amp;nbsp;co będzie to będzie. Może się uda w okolicy 50 min i wtedy będzie bardzo przyjemnie, a może nie. Na formę ma wpływ tyle czynników, że tydzień wcześniej nie&amp;nbsp;ma sensu&amp;nbsp;z góry zakładać jak będę biegła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do taperingu biegowego to, że tak powiem "na małpę" skorzystam z części planu kolegi &lt;a href="http://celmaraton.wordpress.com/"&gt;Zinowa&lt;/a&gt;, który ma precyzyjne, analityczne podejście do tematu i w dodatku jego plan dał już raz dobry efekt na BW :-).&amp;nbsp;&amp;nbsp;We wtorek biegałam 6 kilometrówek w tempie ok. 5:00 min/km + truchty i przebieżki. W sobotę jeszcze czekają mnie interwały w sporym tempie czyli 4x5 min po 4:36 min/km + 4 x 200 rytmy (ok. 3:55 min/km) &lt;br /&gt;A potem to już tylko regeneracyjne 6 km i coś nowego czyli mini bieg 3 km dzień przed startem. Do tej pory pauzowałam dzień przed, ale zobaczymy jak ta opcja się sprawdzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę to koliduje z ciężkimi treningami wspinaczkowymi, ktore mam ostatnio (np. wspinanie z obciążeniem na kostkach i w talii) i które potem odczuwam przez dwa dni, ale w przyszłym tygodniu na ściance też obiecuję trochę odpuścić. &lt;br /&gt;Tak przy okazji wpadła mi do głowy myśl, że może przenieść tę metodę&amp;nbsp; na grunt biegowy i&amp;nbsp;polatać trochę z ciężarkami przyklejonymi np. do nóg power-tapem albo&amp;nbsp;wsadzonymi w kieszenie. Jaką lekkość odczułby potem człowiek biegnąc bez takich ciężarków&amp;nbsp;;-) Inna sprawa to czy bieg "z kulą" (a nawet kulami) u nogi nie&amp;nbsp;skończyłby się kontuzją. A może biegacze stosują takie ćwiczenia? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNPXyERkpFI/AAAAAAAAAWY/zG7Ud7buvas/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" px="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNPXyERkpFI/AAAAAAAAAWY/zG7Ud7buvas/s1600/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Weatheronline pokazuje,&amp;nbsp;że w Dzień Niepodległości będzie ok. 6 stopni i bez deszczu czyli spoko. Kupiłam cieplejsze gatki Kalenji, które świetnie się sprawdziły 2 dni temu, więc zimno mi nie straszne. Paska pomiaru tętna raczej nie wezmę, kilometry będą oznaczone, zatem wystarczy stoper -&amp;nbsp; nie chcę zasuwać z wzrokiem utkwionym w nadgarstku i się stresować, że mi HR szaleje :-). Kusi mnie trochę żeby pobiec&amp;nbsp;na ślepo, za jakimś zającem, ale chyba za bardzo już się przyzwyczaiłam do&amp;nbsp;kontroli tempa, żeby tak zupełnie pójsć na żywioł.&lt;br /&gt;Cieszę się na ten debiut na 10K, ale już gdzieś powoli rodzi się myśl o marcowej połówce, więc pewnie po 11 listopada tapering zamienię na prolonging i wycieczki biegowe po 15-20 kilosów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2895041888059214933?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2895041888059214933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2895041888059214933' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2895041888059214933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2895041888059214933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/11/tapicering-tapiring-tapering.html' title='Tapicering? Tapiring?.... Tapering!'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TNPXyERkpFI/AAAAAAAAAWY/zG7Ud7buvas/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7589325024229255149</id><published>2010-10-31T21:27:00.012+01:00</published><updated>2010-10-31T21:55:25.748+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trening'/><title type='text'>Pozdrawiam</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Pozdrawiam serdecznie - &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;12 biegaczy,&amp;nbsp;których minęłam na zasłanych żółtymi liśćmi ścieżkach w Łazienkach, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;ekipę nordic-walkerów i walkerek&amp;nbsp;idących kasztanową aleją,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;pana, który nieśmiało schowany za krzakami niedaleko Oranżerii ćwiczył tai-chi, &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;starszą panią ubraną w bardzo amortyzowane buty sportowe, która&amp;nbsp;maszerowała dziarsko przez cały park, kończąc swój "trening" podejściem Agrykolą do góry, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;pana, który przemierzał chodnik na "nartorolkach" odpychając się radośnie kijkami, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;rowerzystów, którzy we trzech robili sobie serię ostrych podjazdów spod Łazienek w stronę Placu na Rozdrożu, &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;ojca z synem, którzy strzelali sobie treningowe karne na Agrykoli, &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;porannych spacerowiczów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;To naprawdę był&amp;nbsp;świetny poranek: 1 godzinka z minutami i 12,5 km,&amp;nbsp;na które złożyło się niezłe biegowe "minestrone"&amp;nbsp; czyli wszystkiego po trochu, a jedno zdrowsze od drugiego ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Był trucht w dużych ilościach (5:30-5:40 min/km), był 2x interwał na odcinku 1,2 km (4:50 min/km), były 2 podbiegi Agrykolą do góry (5:18 min/km).&amp;nbsp;I było słoneczko, ulubiona playlista (m.in ta &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=5mQVljB7JGw"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;świetna muza&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;przy refrenie której zawsze mimo woli przyspieszam) &amp;nbsp;a także bardzo dobry humor. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; mso-spacerun: yes;"&gt;To naprawdę budujące, ile ludzi wyszło w sobotę rano z domu, żeby spędzić aktywnie czas. Bardzo mi było miło w ich towarzystwie, chociaż nikogo nie znałam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7589325024229255149?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7589325024229255149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7589325024229255149' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7589325024229255149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7589325024229255149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/pozdrawiam.html' title='Pozdrawiam'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3049184707756200800</id><published>2010-10-28T19:21:00.001+02:00</published><updated>2010-10-28T22:08:01.043+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Amatorski sportowy mix</title><content type='html'>Bardzo ciekawe biego-blogi sobie poczytałam wczoraj :-) Jakoś tak mniej relacyjnie, a bardziej refleksyjnie się zrobiło na nich tej jesieni. To ja też coś dorzucę! :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co biegam? Co chcę osiągnąć? &lt;br /&gt;U mnie najpierw miało to być po prostu uzupełnienie treningów wspinaczkowych. Biegałam "na pałę" - bez stopera, planu, dystansu, celów. Jedyną zmienną był czas - idę pobiegać 20 min albo 30 min. Kropka. &lt;br /&gt;Przełomem był start w Interrun Ursynów.&amp;nbsp;Pojawił się punkt odniesienia - pierwszy pomiar czasu. Pojawiła się adrenalina, chęć pokonania poprzeczki. I już nigdy nie będzie tak, jak przed tamtym biegiem, nawet jeśli porzucę książkowe plany treningowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bieganie niespostrzeżenie i podstępnie wciągnęło mnie w swoje tryby, kazało kupić pulsometr, czytać pisma z artykułami o treningach, startach i gadżetach biegowych, sprawdzać tętno, myśleć co jem i ile piję. Wepchało się "z butami" nawet do mojej wakacyjnej walizki, no bo przecież nie zrobię przerwy biegowej na urlopie. No cóż, ustawiło mi trochę życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale muszę określić w jakim kierunku chcę zmierzać. Maraton za rok? Może. Starty krótkie? Na pewno. Zdecydowanie bieganie przestało być dla mnie tylko uzupełnieniem wspinaczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿﻿﻿﻿ &lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMnWtus6wJI/AAAAAAAAAV0/egnmpd8jUoY/s1600/SDC12034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" nx="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMnWtus6wJI/AAAAAAAAAV0/egnmpd8jUoY/s320/SDC12034.JPG" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Okazji szukam wszędzie - tu pażdziernikowy weekend na Trasie Łazienkowskiej&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿﻿﻿﻿ Mój priorytet nadal się jednak nie zmienił i to wspinanie jest nr 1. Planując bieg zawsze biorę pod uwagę nr 1, żeby zdążyć się zregenerować. Po prostu teraz na obie rzeczy poświęcam więcej czasu dążąc do jakiejś równowagi:&lt;br /&gt;poniedziałek - wspinanie&lt;br /&gt;wtorek - mocne bieganie &lt;br /&gt;środa - odpoczynek&lt;br /&gt;czwartek - wspinanie &lt;br /&gt;piatek - bieganie lekkie&lt;br /&gt;sobota - bieganie + ćwiczenia wspinaczkowe np. na chwytotablicy&lt;br /&gt;niedziela - uff, odpoczynek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równolegle leci też drugi (bardzo sztywny) plan na dni: poniedziałek-niedziela, który obejmuje 2 dzieci, zakupy, dom, pracę.&amp;nbsp;Idzie to jakoś pogodzić. Dziecko chore? Przenoszę trening na 7 rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Dziecko zdrowe? Prosto spod przedszkola ruszam na trasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę wybierać, doskonalić się w jednej dziedzinie (np. zakupy ;-P), chociaż pewnie wyniki wtedy byłyby lepsze. Ale nie byłoby ciekawiej. Więc nawet za cenę amatorstwa i mini-postępów zamiast maxi-postępów wybieram "amatorski sportowy mix", który daje mi frajdę. W ramach mixu jadę na przykład 20.11 na obóz narciarski na Stubai, chociaż planowałam wcześniej bełchatowską 15-tkę. A tak to będzie tylko warszawska 10-tka. Ale buty biegowe na narty zabiorę... i wspinaczkowe też, bo podobno jest w Fulpmes niezła ścianka :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3049184707756200800?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3049184707756200800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3049184707756200800' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3049184707756200800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3049184707756200800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/amatorski-sportowy-mix.html' title='Amatorski sportowy mix'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMnWtus6wJI/AAAAAAAAAV0/egnmpd8jUoY/s72-c/SDC12034.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3588191726385321774</id><published>2010-10-24T17:18:00.003+02:00</published><updated>2010-10-24T17:53:51.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Oho, zaczęło się</title><content type='html'>Gdzie te czasy, kiedy człowiek wrzucał buty na nogi,&amp;nbsp;muzę na uszy i myk na bieganko. W sobotę szykowałam się na trening prawie jakbym była uczestnikiem laboratoryjnego testu NASA. Na ręku pulsometr, na klacie nadajnik tętna, na bucie footpod. Na tyłek dodatkowe spodenki ocieplające. Na nogi podkolanówki kompresyjne. &amp;nbsp;No i nowe trailówki. Plus rozgrzewka. Uff! Zeszło się z pół godziny :-(&amp;nbsp; Ipoda też w końcu wziełam żeby nudno nie było przez godzinę, ale&amp;nbsp;czułam się jakby to powiedzieć... "przesprzętowiona".&lt;br /&gt;Do kalibracji &amp;nbsp;footpoda nie doszło, bo postanowiłam przemierzyć leśne i polne ściezki w nowych Pumach, a tam nie miałam zmierzonego 1-kilometrowego odcinka. Jednak Polar sam rozpoznał i aktywował footpoda, więc uznałam, że coś tam zmierzy, nawet jeśli trochę przekłamie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegło się dziwnie, a wskazania odczytane po biegu już zupelnie wprawiły mnie w konsternację. &lt;br /&gt;A założenia były takie banalne: ok. 1 godziny lekkiego wybiegania.&amp;nbsp;Po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Co z tego wyszło?&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wg pulsometru: &lt;br /&gt;czas: 1:05:10 &lt;br /&gt;dystans: 12,35 km &lt;br /&gt;max tempo: 3:33 min/km&lt;br /&gt;średnie tempo: 5:40 min/km&lt;br /&gt;Max HR: 178 &lt;br /&gt;Sredni HR: 161 (!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ki diabeł? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Podczas biegu było mi za gorąco (softshell+2 tshirty). Wearlink na klacie jakby lekko ograniczał oddychanie. Tętno szybko weszło na ponad 160 i nie spadało nawet, gdy biegłam wolniej. W trailowych Pumach jakoś dynamiki nie było. Po 30 min. wpadłam na spontaniczny pomysł zmierzenia HR max bo dobiegłam do mojego wzorcowego kilometra. &lt;br /&gt;I tak to z tętna 163 utrzymywanego przez ostatnie 20 min. wystartowałam do biegu "w trupa". &lt;br /&gt;Po jakichś&amp;nbsp;800 m poczułam jednak, że ten pociąg dalej nie pojedzie, więc stanęłam. HR 178. Tylko? Dziwne :-( Ostatnie 35 min przetruchtałam i dalej to cholerne tętno było&amp;nbsp;&amp;gt;160. Skąd to - ni panimaju. Przecież we wtorek przy truchcie miałam 135. &lt;br /&gt;Ogólnie nie było to beztroskie brykanie.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Pytań mam parę: czy był jakiś błąd sprzętu? czy miałam słabszy dzień? Czy ten HR to z przegrzania? I generalnie, czy o takie bieganie mi chodziło? &amp;nbsp;:-))))) Muszę to przeanalizować...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3588191726385321774?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3588191726385321774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3588191726385321774' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3588191726385321774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3588191726385321774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/oho-zaczeo-sie.html' title='Oho, zaczęło się'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-2428397652846173377</id><published>2010-10-21T23:29:00.003+02:00</published><updated>2010-10-22T07:59:20.603+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>P jak .. Polar, pulsometr i Puma</title><content type='html'>Od paru dni zaprzyjaźniam się powoli z moim Polarem. Nie tym ciepłym na suwak, chociaż na niego też już czas, tylko z nowym gadżetem &lt;strong&gt;Rs200sd &lt;/strong&gt;z nazwy brzmiącym prawie jak R2D2. Trochę jak pies do jeża podeszłam do niego, więc na razie monitoruję sobie tylko tętno, ale w sobotę planuję kalibrować na Agrykoli footpoda. &lt;br /&gt;Niestety nadal nie wiem jaki mam HRMax, bo jakoś się nie udało wpasować tego testu między inne zajęcia, więc póki co odczytuję tylko liczbę uderzeń serducha. Ciesząc się jak dziecko nową zabawką, odczytałam ją już sobie w różnych okolicznościach przyrody :-) czyli na przykład podczas jazdy samochodem (&lt;strong&gt;68&lt;/strong&gt;), siedzenia przy kompie (&lt;strong&gt;55&lt;/strong&gt;), biegu interwałowego (&lt;strong&gt;175&lt;/strong&gt;), wspinania na ściance (&lt;strong&gt;135-165&lt;/strong&gt;) i truchtu (&lt;strong&gt;140&lt;/strong&gt;). Z pewnością nowe ciekawe okazje jeszcze się pojawią (np. w kolejce do kasy na zakupach przedswiątecznych w grudniu)... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co największą pracę wykonało serducho na przydługim biegu interwałowym, o którym więcej&amp;nbsp;&lt;a href="http://ironwoman11.blogspot.com/2010/10/wproszone-interway.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; Co nas nie zabije to nas wzmocni ;-) Do opisu Aśki dodam tylko, że nastąpiła pomyłka w dobrą stronę, bo po weryfikacji dystansu oraz tempa (nie 5:00 tylko 4:35 min/km) moje chwilowe załamanie spadkiem formy zamieniło się w umiarkowany optymizm. Gorzej by było gdyby ta alejka miała mniejszą długość niż zakładałam, a tak to wykonałyśmy jakieś 140% normy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMCwV5jvJ3I/AAAAAAAAAVw/s51PEeEn4Yo/s1600/02-lazienki-zlotajesien.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" nx="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMCwV5jvJ3I/AAAAAAAAAVw/s51PEeEn4Yo/s320/02-lazienki-zlotajesien.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziś natomiast mialam aż 2 okazje pomiaru, gdyż postanowiłam zafundować sobie sportowy czwartek i to z Pumą. Mrauu! Ale po kolei. &lt;br /&gt;Na treningu wspinaczkowym rano (bulderowanie), który był ukierunkowany na robienie siły czyli krótkotrwałe, spore obciążenia w seriach&amp;nbsp;4x2 z przerwą jednominutową co 2 drugie przejście (no dobra, nieważne), tętno szło mi do góry, ale opornie. Mój trener jednak postawił sobie za cel doprowadzić moją pikawkę do min. 160 i udało mu się - ułożył mi taką kombinację na koniec zajęć, że pulsometr pokazał na chwilę 165, a jego właścicielka padła trupem na materac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą okazją był wieczorny trening biegowy pod egidą akcji &lt;a href="http://www.pumarunning.pl/"&gt;Puma z biegiem miasta&lt;/a&gt;. Jak się okazuje jest w miarę stała ekipa, która biega co czwartek spod pomnika Kopernika już od dwóch lat - lato, zima, deszcz, słońce, mróz. Dołączyłam się do nich dzisiaj i muszę powiedzieć, że było to ciekawe doświadczenie. 13 osób w wieku różnym (od ok. 17 do ponad 50) pod wodzą Pawła Januszewskiego ktory jest tzw. ambasadorem biegowym Pumy. &lt;br /&gt;Trening sam w sobie był mega lajtowy - 4 km truchtu przez Starówkę, nad Wislą i z powrotem do góry na Krakowskie (tętno ok. 135-140), a zakończył się izotonikiem pod nazwą "małe Królewskie lane" w Pubie na Oboźnej!&lt;br /&gt;Podobno&amp;nbsp;co&amp;nbsp;tydzień nie biegają na browar tylko oblewali 2-lecie spotkań, a ja się fartownie załapałam ;-) Na browarku było jednak bardzo miło, poznałam&amp;nbsp;nowych ludzi - zakręconych, bardzo fajnych i otwartych -&amp;nbsp;sama przyjemność.&amp;nbsp;Był na przykład sympatyczny gość, który prowadził na Maratonie gąsiennicę. No i prawie wszyscy będą startować w Biegu Niepodległości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMCs8-hZaEI/AAAAAAAAAVs/gQITga0C6B0/s1600/puma+havasu+xc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" nx="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMCs8-hZaEI/AAAAAAAAAVs/gQITga0C6B0/s320/puma+havasu+xc.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A co do Pumy to jako portal etrampki.pl będziemy znów testować buty - tym razem Pumy Itana i Pumy&amp;nbsp;Havasu XC (dawniej Rodalban XC). Havasu - do lasu - mi przypadły w udziale widoczne na fotce trailówki, więc w weekend zaczynam sprawdzać je w terenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-2428397652846173377?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/2428397652846173377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=2428397652846173377' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2428397652846173377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/2428397652846173377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/p-jak-polar-pulsometr-i-puma.html' title='P jak .. Polar, pulsometr i Puma'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TMCwV5jvJ3I/AAAAAAAAAVw/s51PEeEn4Yo/s72-c/02-lazienki-zlotajesien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-8883522335757556435</id><published>2010-10-15T22:00:00.000+02:00</published><updated>2010-10-15T22:00:28.279+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>Aby wyłonić się z chaosu</title><content type='html'>To znaczy może nie chaosu, ale na pewno prastarych i domyślnych technik obliczania wartości takich jak &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;- odległość &lt;/strong&gt;(się brało auto/rower, patrzyło na licznik i ustalało kilometry)&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;tętno &lt;/strong&gt;(mogę gadać podczas biegu znaczy tętno niskie, wydaję z siebie urywane dźwięki - tętno wysokie)&lt;br /&gt;- &lt;strong&gt;prędkość &lt;/strong&gt;(się biegło odcinek z punktu A do B ustalony jako 1 km i patrzyło na stoper, ile wyszło) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz będzie &lt;em&gt;technological progress &lt;/em&gt;i w ogóle Ameryka, gdyż stałam się szcześliwą posiadaczką pulsometru Polar RS200sd z footpodem. Trafił do mnie z rąk Hani vel Hankiskakanki z jak najlepszymi recenzjami, więc myślę że odczuję znacząco wzrost świadomości podczas biegu no i będzie wygodniej (może z wyjątkiem tego cholernego paska na żebra, ale jakoś przeżyję). (Nawiązując do wcześniejszych planów zakupu Garmina, szepnę tylko 1 słowo "Kryzys". ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLixJW9ABpI/AAAAAAAAAVM/aLf2WdLE6E0/s1600/138-a-max-red.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLixJW9ABpI/AAAAAAAAAVM/aLf2WdLE6E0/s320/138-a-max-red.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ sprzęt kupiłam bez paska z nadajnikiem, trzeba było uzupełnić zestaw. Najlepiej szybko, żeby zacząć bez zwłoki używać. I tu śmieszna historyjka. Znalazłam taki pasek w sklepie internetowym Godo (w Warszawie). Była szansa, że zaraz będzie w moich rękach, ale Zumi pokazało mi że sklep Godo jest na Białołęce czyli jakieś 25 km od mojej chaty, z dojazdem w korkach. Zadzwoniłam tam i z głupia frant spytałam pana, czy nie można odebrać gdzieś indziej bo ja z Wawra czyli z daleka. A pan - chyba właściciel sklepu - powiedział "A wie Pani, ja dziś jadę na Mokotów, to ja ten pasek wezmę i możemy się umówić przy Moście Siekierkowskim". Gloria! I tak oto sklep internetowy przyjechał z paskiem w pobliże mojego domu. Transakcja została załatwiona szybko i pewnie, towar za żywą gotówę z ręki do ręki" &lt;br /&gt;A teraz siedzę z instrukcją i się trochę biedzę, bo do tego cała książka jest z ustawieniami. Ale w razie czego mam pozwolenie na hotline z Hanką, jakbym nie mogła czegoś rozkminić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdziwniejsze jest to, że dziś wyszłam w południe na ostatni chyba trening bez pulsometru, za to uzbrojona w zegarek ze stoperem i ze stosunkowo skomplikowanym planem : &lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;2 km trucht + 3 x 1 km (tempo 4:48/km) /w przerwie między kilometrami trucht&amp;nbsp;3min 30 sek&amp;nbsp;+ 2 km truchtu na koniec&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Problematyczne było to 4:48/km - jak biec w takim dokładnie tempie bez pomiaru prędkości? Włączyłam stoper na starcie kilometra i ruszyłam na czuja. Moje zdziwienie było wielkie, gdy do linii mety&amp;nbsp;1 km dobiegłam w 4:46 nie patrząc w międzyczasie ani razu na zegarek! &lt;br /&gt;Tak nawiasem mowiąc bardzo mi sie podobał ten trening (to z planu Bartoszczaka na 10km), chociaż się nieźle zmachałam tymi zmianami tempa - w sumie wyszło ok. 50 min.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-8883522335757556435?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/8883522335757556435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=8883522335757556435' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8883522335757556435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/8883522335757556435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/aby-wyonic-sie-z-chaosu.html' title='Aby wyłonić się z chaosu'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLixJW9ABpI/AAAAAAAAAVM/aLf2WdLE6E0/s72-c/138-a-max-red.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-3184845192189193974</id><published>2010-10-12T00:01:00.000+02:00</published><updated>2010-10-12T00:01:15.603+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jura'/><title type='text'>zdecydowanie w górę</title><content type='html'>W weekend (oraz dość irracjonalnie dzisiaj) poruszałam się raczej w górę niż do przodu. Pobiegałam&amp;nbsp;zgodnie z obietnicą w piątek rano, ale potem było już tylko w górę za sprawą wycieczki do Podlesic, żeby zaliczyć ostatnie wspinanko w skałach w tym roku. Słoneczko na niebie grzało obiecująco, jednak termometr pokazujący z rana 2 st.C powinien był dać mi do myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza&amp;nbsp;droga, do której wystartowalam była łatwa, ale zacieniona&amp;nbsp;i zaskoczyła mnie temperaturą skały. Po 5 metrach czułam się jak Pinokio, czyli chłopiec z drewna. Drewniane z zimna miałam wszystko, a najbardziej palce u rąk czyli kluczowy element przy wspinaniu. Chuchanie na ręce i skałę nie pomagało. Na szczęście znaleźliśmy potem trochę skał w słońcu i tam bardzo nam się poprawiło. Odzyskałam czucie i nawet z Magdą zdjęłyśmy puchówki, rękawiczki&amp;nbsp;i zimowe czapki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿﻿ &lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOD1q-qZEI/AAAAAAAAAT0/_BhpGziHuns/s1600/_DSC8812.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOD1q-qZEI/AAAAAAAAAT0/_BhpGziHuns/s320/_DSC8812.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ja na górze, Magda na dole. Droga "Rycerskie Szarpnięcie" (Mirów) &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOGJF2B_yI/AAAAAAAAAUE/5n1LhgkS5gY/s1600/_DSC8818.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOGJF2B_yI/AAAAAAAAAUE/5n1LhgkS5gY/s320/_DSC8818.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ponieważ jednak twardym trzeba być, to wspinalismy się w trójkę do 18-tej. Trochę też po to, żeby zasłużyć na pyszniutką pizzę&amp;nbsp;w miejscowości Żarki, którą piecze rodowity Włoch. Włoch&amp;nbsp;ożenił się z Polką i otworzył tam pizzerię.&amp;nbsp;Hity lokalu: pizza z rukolą i szynką parmeńską, Margerita D.O.C czyli z mozarellą z bawolego mleka i pizza z 4 serami - mamma mia! A przy tym wieeeeeelkie jak nie wiem co. Tzn. wiem jak co - "pizza duża" była jak koło od roweru 24 cale. Osiągnęlismy błogostan.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOEh1AtZMI/AAAAAAAAAT4/9HJNMptp4lA/s1600/_DSC8796.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOEh1AtZMI/AAAAAAAAAT4/9HJNMptp4lA/s320/_DSC8796.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Niedzielę zaczęłam za to od szczytowania na Dziewicy... Dziewica grzała się w słońcu i czekała na&amp;nbsp;chętnych do wspinania po niej. Było trochę trudno, siadała momentami psycha, ale ją poprowadziłam.&amp;nbsp;Dla niewtajemniczonych &amp;nbsp;Filar Dziewicy to droga w rejonie skalnym Kołoczek&amp;nbsp;:-)) &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOE3UBHTaI/AAAAAAAAAT8/FZpEFoUJAug/s1600/_DSC8861.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOE3UBHTaI/AAAAAAAAAT8/FZpEFoUJAug/s320/_DSC8861.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Potem jeszcze było trochę wspinania, a trochę oglądania jak mocarni znajomi wstawiają sie w drogi VI.3 i trudniejsze. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOHXqamDpI/AAAAAAAAAUU/UypD_uHg6MI/s1600/_DSC8856.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOHXqamDpI/AAAAAAAAAUU/UypD_uHg6MI/s320/_DSC8856.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿﻿﻿ &lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOFfZxofsI/AAAAAAAAAUA/WcdJlgoU_B8/s1600/_DSC8885.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOFfZxofsI/AAAAAAAAAUA/WcdJlgoU_B8/s320/_DSC8885.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;No-hand asekurującego ;-)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿﻿﻿﻿ &lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Dzien w sumie bardzo udany, chyba nawet cieplejszy niz sobota. Ostatecznie zwinięcie liny i pomachanie skałom łapką nastapiło znów o&amp;nbsp;18, ale tym razem nagrodą był swieży smażony pstrąg w Pstrągarni Złoty Potok. Niezle sobie tam dogadzalismy w sumie. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOIXzTGQiI/AAAAAAAAAUY/YdLf3fwcmeA/s1600/_DSC8785.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOIXzTGQiI/AAAAAAAAAUY/YdLf3fwcmeA/s320/_DSC8785.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;A dziś rano pomaszerowałam na trening na ściance, co wydawalo się kompletnie bez sensu po 2 dniach w skałach, jednak nie wiem skąd, ale wstąpił we mnie pałer i wykonałam grzecznie wszystkie&amp;nbsp;zadania instruktora na bulderze. Może z tej radości że tam przynajmniej ściana była ciepła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Od środy ruszam na bieganie, bo jednak&amp;nbsp;jutro odpocznę jak człowiek, żeby znowu nie przegiąć. Na początek treningu biegowego będzie 2 km trucht + 3 x 1 km (w okolicach pi razy oko 4:50) z przerwami i na koniec znow trucht. W sumie pewnie koło 8 km.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-3184845192189193974?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/3184845192189193974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=3184845192189193974' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3184845192189193974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/3184845192189193974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/zdecydowanie-w-gore.html' title='zdecydowanie w górę'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TLOD1q-qZEI/AAAAAAAAAT0/_BhpGziHuns/s72-c/_DSC8812.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-7702810937075242239</id><published>2010-10-07T22:05:00.001+02:00</published><updated>2010-10-08T08:41:42.073+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspinaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>słońce stawia na nogi</title><content type='html'>Jest lepiej, słońce swieci, bateryjki się ładują i po wymuszonej przerwie wczoraj już nie mogłam wytrzymać mimo obietnic, że pobiegam od przyszłego tygodnia. Ruszyłam na geriatryczny trening.&amp;nbsp; Tak tak nie bójmy się tych słów:&lt;br /&gt;Etap I. zaczęłam od spokojnego rozruchu &lt;br /&gt;3&amp;nbsp;x 2 min. marszu + 1 min. biegu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Etap II. Tu naprawdę dałam czadu &lt;br /&gt;5 x 1 min. marszu + 2 min. biegu &lt;br /&gt;Tempo - babci idącej spiesznym krokiem na nieszpory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i co, rozsądna ze mnie osóbka, do bólu. Ale za to, już jutro, hyc hyc, planuję wyskoczyć na pierwsze 5-6 km ciągłego biegu - oczywiscie też w tempie babci, ale tym razem galopującej do wolnego miejsca na końcu autobusu.&lt;br /&gt;A od przyszłego tygodnia - poważniejsze&amp;nbsp;bieganie się szykuje (może wg jakiegoś planu)&amp;nbsp;chociaż&amp;nbsp;doszły mnie słuchy o ataku zimy, czyli najpierw muszę ciepłe gacie&amp;nbsp;zabezpieczyć, bo moje letnie leginsy są za cienkie. Chyba że założę pod spód docieplacze, bądź rajstopy, to zaoszczędzę na przedyskutowanych ostatnio u Midi gadżetach ;-))))) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w weekend robimy ZAMKNIĘCIE SEZONU WSPINACZKOWEGO W SKAŁACH. &amp;nbsp;Jedziemy pomarznąć trochę na Jurze i poprzystawiać się do co&amp;nbsp;cieplejszych skał, bo potem to już tylko do wiosny sztuczna ściana (zresztą jedna nowa w Wawie, gdzie ostatnio zawitałam z koleżanką Ironwoman,&amp;nbsp;całkiem całkiem fajna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TK681GMQYYI/AAAAAAAAATg/0oFYZQ82sfY/s1600/2751_100814223305.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TK681GMQYYI/AAAAAAAAATg/0oFYZQ82sfY/s1600/2751_100814223305.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A oto i nowy poligon treningowy czyli ścianka pod nazwą "W górę" &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8385112636124132906-7702810937075242239?l=do-przodu-i-w-gore.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/feeds/7702810937075242239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8385112636124132906&amp;postID=7702810937075242239' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7702810937075242239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8385112636124132906/posts/default/7702810937075242239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/10/sonce-stawia-na-nogi.html' title='słońce stawia na nogi'/><author><name>Ava</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06177353009216607700</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://2.bp.blogspot.com/-17XlIWY2XU4/TnrWR4oiLWI/AAAAAAAABDI/6nvl5iYVXAg/s220/DSC_1577.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TK681GMQYYI/AAAAAAAAATg/0oFYZQ82sfY/s72-c/2751_100814223305.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8385112636124132906.post-6318166702564431558</id><published>2010-10-03T22:53:00.004+02:00</published><updated>2010-10-04T08:03:24.511+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bieganie'/><title type='text'>On the blue side</title><content type='html'>Chciałabym napisać: &lt;em&gt;Przebiegłam swoją pierwszą dychę w zawodach. Czas netto....&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;Ale napiszę co innego. &lt;br /&gt;Zielona Warszawa pobiegła. W piękny dzień, z pogodą de luxe, w super atmosferze i nawet jeśli nie wszystko było zorganizowane jak w szwajcarskim zegarku, to i tak myślę, że dla uczestników bieg będzie niezapomniany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TKjk8Q-3YJI/AAAAAAAAATA/fXJM835VduI/s1600/SDC11983.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" px="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_4E49FdEyFtU/TKjk8Q-3YJI/AAAAAAAAATA/fXJM835VduI/s320/SDC11983.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ilość razy, jaką przemieliłam&amp;nbsp;ostatnio&amp;nbsp;w głowie pytanie "pobiec czy nie pobiec"&amp;nbsp;skutecznie zajęła mi umysł na&amp;nbsp;długie godziny. To było ważenie za i przeciw. Mowiąc szczerze jeszcze dziś rano się wahałam, ale testowy poranny trucht zakończony&amp;nbsp;kaszlem i mega tętnem po jakichś&amp;nbsp;300 m przypieczętował decyzję.&amp;nbsp;Przedwczoraj miałam gorączkę i to teraz wyszło, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chociaż do wyboru miałam parę opcji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wziąć udział&amp;nbsp;na spokojnie czyli przeczłapać całą trasę&amp;nbsp;w milczeniu (startujący znajomi biegli poniżej 50 min więc by na trasie szybko zwiali) i poczuciu, że nie o to chodziło - &lt;em&gt;o&lt;/em&gt; &lt;em&gt;nieeeeee!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- wziąć udział na&amp;nbsp;wariata, czyli&amp;nbsp;wydusić z siebie, ile się da, a następnie odchorować to solidnie&amp;nbsp;- &lt;em&gt;może jednak nie Ewo, przecież jesteś rozsądną dorosłą kobietą!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- zaszyć się w domu&amp;nbsp;i z łezką w oku próbować zapomnieć o temacie "Biegnij Warszawo" - &lt;em&gt;bez przesady świat się nie zawalił przecież!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli żadna z tych opcji nie wchodziła w grę ale na szczęscie organizator przewidział też wersję dla&amp;nbsp;słabowitych zwaną&amp;nbsp;World Walking Day czyli "Maszeruję - Kibicuję" przez 5 km. Czyli coś jakby wycieczka do Ciechocinka w porównaniu z rajdem adventure. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div cl
